
Autor: Victor Davis Hanson za pośrednictwem American Greatness,
Pod koniec lat pięćdziesiątych XIX wieku „krwawiące Kansas” było terminem używanym do opisania narastającego cyklu przemocy, kiedy substytuty Unii i przyszłej Konfederacji walczyły ze sobą o to, czy Kansas zostanie przyjęte jako stan wolny, czy też posiadający niewolników.
W miarę nasilania się ataków i zabójstw radykałowie ustalili program.
Logicznym następnym krokiem były koszmary Fort Sumter i Bull Run.
Nawołujących do powściągliwości i pokojowych rozwiązań uznano za słabych i zdradzieckich. Zamiast tego wychwalano bandytów i brutalnych jako prawdziwych idealistów i patriotów, prawdziwą „bazę” swoich partii.
W ciągu ostatnich kilku lat byliśmy świadkami rosnącej fali lewicowych zabójców i potencjalnych zabójców: Jamesa Hodgkinsona, Luigiego Mangione, Jamesa Crooksa, Ryana Routha, Eliasa Rodrigueza i Tylera Robinsona, którzy obrali za cel przywódców Izby Republikańskiej, dyrektorów generalnych, Donalda Trumpa, Żydów i Charliego Kirka. Lewacy miesiącami niszczyli lub palili wszystko, co miało związek z marką Tesla, i czasami bezkarnie atakowali poszczególnych właścicieli Tesli. Żydzi chodzili w cieniu po kampusach, gdzie tłum wiwatował zabójców Hamasu.
Od czerwca do października 2020 r. zamieszki pod przewodnictwem Antify i BLM doprowadziły do 35 ofiar śmiertelnych, szkód o wartości 2 miliardów dolarów, 14 000 aresztowań i 1500 rannych policjantów. 6 stycznia w wyniku przemocy zginęło pięć osób, w tym cztery po stronie protestującej.
Jednak podczas gdy rząd federalny natychmiast i często nadmiernie więził zarówno brutalnych, jak i pokojowych demonstrantów w 2021 r., prawie wszyscy z 14 000 protestujących i uczestników zamieszek w 2020 r. zostali zwolnieni przez lewicowych prokuratorów i sędziów z Blue City oraz federalnych.
Funkcjonariusze i obiekty ICE pozostają oblężone w wielu dużych miastach. W ramach obecnej lewicowej legitymizacji przemocy Partia Demokratyczna przyjmuje obecnie niesamowite przekazywanie etosu wcześniejszego, przed- i pokonfederacyjnego. Nieprzerwani wielcy Demokraci wzywają, aby ich ruch oporu wyszedł na ulicę, jeśli zajdzie taka potrzeba, zeszli poniżej „rynny” i „pozwolili, by wasza wściekłość was napędzała”.
Demagogiczna, wymierzona w ICE pochlebstwo gubernatora Illinois JB Pritzkera, burmistrza Chicago Brandona Johnsona, gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma, burmistrz Los Angeles Karen Bass, gubernator Oregonu Tiny Kotek i burmistrza Portland Keitha Wilsona jest do szpiku kości nullifikacjonistą i supremacją praw państwa.
Kandydat na burmistrza Nowego Jorku Zoran Mamdani, w duchu Jeffersona Davisa, niedawno najlepiej podsumował lewicowy ruch oporu, przechwalając się, że ma nadzieję na całkowite odłączenie władz lokalnych Nowego Jorku od władzy rządu federalnego – przynajmniej w sensie obowiązkowym, a nie beneficjenta.
Ale czy prawicowcy lewicowych stanów nie pochwalają także nieuczciwych sędziów federalnych niższych sądów, którzy tworzą i stosują wszelkiego rodzaju edykty, aby powstrzymać egzekwowanie prawa federalnego?
Sędziowie mianowani przez Demokratów z pewnością i trafnie zakładają:
1) że z pewnością zostaną one odwrócone, ale będą mogły z powodzeniem w dalszym ciągu fabrykować prawa oraz tworzyć jurysdykcje i zasady opóźniające i utrudniające administrację;
2) że w przeciwieństwie do swoich zwolenników Demokratów, którzy oportunistycznie ignorują władzę federalną, docelowa administracja Trumpa będzie przestrzegać ich orzeczeń federalnych, dopóki nie zostaną one uchylone;
3) że wszelka utrata reputacji sędziów w wyniku ich stronniczych i niezdrowych orzeczeń jest więcej niż rekompensowana ich nowym, ludowym statusem wśród Demokratów jako fanatycznych aktywistów Nigdy Trumper.
Wybrani urzędnicy z błękitnego stanu, zarówno lokalni, jak i ogólnostanowi, uważają nie tylko, że rząd federalny nie ma jurysdykcji do egzekwowania prawa obowiązującego w ich lokalizacjach, ale także, że oni sami mają prawo, a nawet obowiązek, użyć własnych zasobów, aby im przeszkodzić.
Jednak niebieskie stany i miasta mają specyficzne pojęcie „praw stanowych”. Pod rządami Obamy Demokraci kiedyś kibicowali blokowaniu przez rząd federalny wysiłków byłego gubernatora Arizony Jana Brewera na rzecz wykorzystania zasobów stanowych do egzekwowania federalnego prawa imigracyjnego, czego Biały Dom Obamy zajmujący się otwartymi granicami całkowicie odmówił.
Jakie zatem dziwne, że lewica popiera supremację federalną, gdy decyduje się nie egzekwować własnych praw, ale sprzeciwia się jej, gdy przestrzega i egzekwuje ustawy federalne.
Oczywiście, gdyby którekolwiek czerwone miasto, hrabstwo lub stan ogłosiło, że jest odporne na rząd federalny kierowany przez Demokratów – na przykład władze lokalne ignorują federalne przepisy dotyczące rejestracji broni lub nakazy dotyczące zagrożonych gatunków – wówczas lewica użyłaby całej mocy prawa federalnego, aby zmiażdżyć takich „prawicowców stanowych”.
Ten nowy, jednostronny, lewicowy ruch na rzecz praw stanów narodził się także za pierwszej administracji Trumpa. Następnie około 600 stanowych i lokalnych jurysdykcji „miast-sanktuarium” oświadczyło, że nie przekaże władzom federalnym aresztowanych cudzoziemców-przestępców przebywających nielegalnie w USA.
Obecnie lokalni urzędnicy Demokratów od Chicago po Los Angeles bezwstydnie przechwalają się, że nie tylko ich własne siły policyjne nie będą pomagać w deportacji zatrzymanych lub nielegalnych cudzoziemców, ale także często będą aktywnie sprzeciwiać się federalnym organom ścigania – czy to oferując uliczne schronienie brutalnym protestującym przeciwko ICE w Portland, czy też zabraniając policji z obszaru Chicago, aby nie przychodziła z pomocą obleganym i zablokowanym funkcjonariuszom ICE.
Niezrównoważona przedstawicielka Nancy Pelosi (ze stanu Kalifornia) przechwala się teraz, że chce, aby lokalni urzędnicy z Kalifornii aresztowali funkcjonariuszy federalnych ICE. Były spiker Izby nie precyzuje jednak, jakiego rodzaju „spotkanie” nastąpi, gdy ci uzbrojeni funkcjonariusze federalni będą zgodnie z prawem egzekwować prawo, a byli uzbrojeni funkcjonariusze stanowi łamią prawo, próbując ich powstrzymać. Krwawe Kansas? Mini-Fort Sumter?
Ostatni raz tak bezczelne wysiłki stanu mające na celu unieważnienie prawa federalnego miały miejsce w 1957 r. w Little Rock w stanie Arkansas (Prezydent Eisenhower kontra gubernator Orval Faubus); w 1962 w Oksfordzie w stanie Mississippi (Prezydent Kennedy kontra gubernator Ross Barnett); oraz w 1963 w Tuscaloosa w Alabamie (Prezydent Kennedy kontra George Wallace).
Podobnie jak ich obecni odpowiednicy, wszyscy tacy gubernatorzy bronili praw stanów, potępiali federalne wtrącanie się w ich własne sprawy i liczyli, że mieszkańcy własnych stanów będą protestować i interweniować w sprawie ich wspólnych programów antyfederalistycznych i nulifikacjonistycznych.
Media społecznościowe płoną obecnie, podobnie jak protesty uliczne, ataki na urzędników federalnych i wyzywające wezwania mieszkańców stanu i lokalnych do użycia wszelkich środków niezbędnych do powstrzymania federalnego egzekwowania prawa. Urzędnicy stanowi oczerniają funkcjonariuszy federalnych jako „nazistów” i „Gestapo”, a następnie podbijają stawkę, tworząc elektroniczne „lokatory ICE”, dzięki którym nielegalni cudzoziemcy i ich zwolennicy mogą unikać funkcjonariuszy federalnych, dokuczać im i narażać ich na fizyczne niebezpieczeństwo. Logicznym zakończeniem brutalnych planów kalifornijskich urzędników nullifikacjonistów będą albo ranni, albo martwi funkcjonariusze ICE.
To, że 80–90% obecnie aresztowanych kohort nielegalnych cudzoziemców ma albo wcześniejszą przeszłość kryminalną, albo zaległe nakazy deportacji, wydaje się nieistotne. Przyczyną obecnych nullifikacjonistów nie są nielegalni imigranci per se, ale raczej wykorzystanie zasobów stanowych, aby przeciwstawić się administracji federalnej Trumpa, która działa zgodnie z prawem jako przedstawiciele rządu USA.
Nic dziwnego, że John Brown, podżegacz i zabójca z czasów przedwojennych, stał się popularną ikoną praw niebieskiego stanu – właśnie dlatego, że był gotowy zabijać swoich przeciwników. Brutalny lewicowy „John Brown Gun Club” jest obecnie głównym nurtem. Profesor Uniwersytetu Howard Stacey Patton namawiała niedawno białych liberałów, aby „byli jak John Brown. Zadaj sobie pytanie, co jestem skłonny spalić, aby ktoś inny mógł oddychać?”
Najwyraźniej opowiadała się za tym rodzajem przemocy, który charakteryzował zbrojny najazd Browna na Harpers Ferry, który pomógł wywołać wojnę domową, lub jego wcześniejszą masakrę w Pottawatomie w 1856 r., podczas której nadzorował egzekucję pięciu propołudniowych osadników.
Eskalacja przemocy w Chicago, Los Angeles i Portland w niesamowity sposób przypomina poprzedników szaleństwa „Bleeding Kansas” z końca lat pięćdziesiątych XIX wieku, w wyniku którego lokalne organy ścigania często ignorowały przemoc doraźnych bandytów lub przyłączały się do niej, czasami w opozycji do rządu federalnego.
Podobnie jak podczas rozlewu krwi w XIX-wiecznym Kansas, obecny aktywista pozostawiony na ulicy i w mediach społecznościowych nie stara się ukryć radości ze śmierci Charliego Kirka, ukryć rozczarowania, że Trump przeżył dwie próby zamachu, ani zaprzeczyć, że zabójca Luigi Mangione jest obecnie popularną ikoną lewicy.
Burmistrz Los Angeles Karen Bass, której niekompetencja i lewicowe podejście do oczu zapewniły pożar w Los Angeles, wydaje się nie przejmować losem swojego upadłego miasta, ponieważ codziennie udaje na barykadach jako przeciwniczka prawa federalnego.
Gubernator Gavin Newsom nie ma odpowiedzi na wielomiliardową katastrofę kolei dużych prędkości. Pozostaje obojętny na odpowiedzialność rządu stanowego za dziesiątki strasznych pożarów lasów i krzaków.
Wieloletni kandydat Newsom nie przejmuje się paraliżującymi kosztami ubezpieczenia, gazu i elektryczności stanu, rekordowo wysokimi podatkami od gazu i dochodów w Kalifornii, chronicznym obecnie wielomiliardowym deficytem budżetowym lub niesfinansowanymi zobowiązaniami w wysokości 1,6 biliona dolarów.
Zamiast tego Newsom ożywa tylko po to, by opublikować wiadomość, że federalny Sekretarz Bezpieczeństwa Wewnętrznego wkrótce będzie miał „zły dzień” („Kristi Noem będzie miała dzisiaj zły dzień. Nie ma za co, Ameryko”) lub że jest skłonny dać Prezydentowi w gębę („Będziemy walczyć i walniemy tego tyrana w gębę”) lub uderzyć jego republikańskich przeciwników („Walnijmy tym sukinsynom w usta”).
Podsumowując, urzędnicy grożą i sankcjonują przemoc wobec ICE.
Kiedy funkcjonariusze federalni rzucają im wyzwanie, brutalni uliczni bandyci uciekają się pod ochronę życzliwej lokalnej policji.
Jeśli oficer ICE jest oblegany, nie ma on pewności, że funkcjonariusze lokalni lub stanowi przyjdą mu z pomocą i skonfrontują się z napastnikami.
Chwali się zabójców; ich ofiary są oczerniane.
Więc jesteśmy Krwawiącym Kansas.
Demokraci i lewica mimo wszystko idą naprzód – nawet jeśli wiedzą, dokąd ostatecznie prowadzi ich szaleństwo.
Ładowanie rekomendacji…