
Johna LaurensonaReporter biznesowy, Żylina, Słowacja
W gigantycznej fabryce otoczonej pokrytymi śniegiem górami winda opuszcza stalowe nadwozia samochodów na początek linii montażowej.
Właśnie zostały zespawane przez roboty – w tej fabryce pracuje 690 osób.
Następnie armia ludzkich pracowników w czerwonych spodniach i białych t-shirtach przekształci te stalowe skorupy w gotowe samochody.
Co minutę jeden z tych pojazdów zjeżdża z końca linii montażowej, migając reflektorami.
To europejska fabryka koreańskiej firmy samochodowej Kia, położona na obrzeżach miasta Żylina na północy Słowacji.
Według Kia oznacza to inwestycję o wartości 2,5 miliarda euro (2,9 miliarda dolarów; 2,2 miliarda funtów).
Volkswagen produkuje samochody także na Słowacji. Podobnie Stellantis (dawniej Peugeot-Citroen, Fiat i Chrysler) oraz Jaguar Land Rover. Volvo otworzy tu fabrykę samochodów elektrycznych w 2027 roku.
W tym 5,4-milionowym kraju produkuje się prawie milion samochodów rocznie – to więcej samochodów na osobę niż jakikolwiek inny kraj na świecie.
„Od dziecka samochody są moją pasją” – mówi pracownik linii montażowej Marcel Pukhon (48 l.), jedna z 3700 osób zatrudnionych w fabryce Kia.
„Teraz jestem częścią zespołu i mogę produkować samochody, więc jest to praca marzeń”.
Marcel mieszkał w Irlandii Północnej i Anglii, zanim wrócił do rodzinnej Słowacji, aby tu pracować.
Na linii montażowej zajmującej się izolacją drzwi rozmawiam także z Simoną Krnovą, lat 23. Przed przyjazdem tutaj studiowała biznes. Mówi mi, że to nie jest jej wymarzona praca, ale ma ona swoje dobre strony.
„Połowa mojej rodziny tu pracuje, więc chciałam spróbować. Lubię ludzi” – mówi.
Jeśli chodzi o wynagrodzenie, zarabia ona 1300 euro miesięcznie. „Dobrze w porównaniu do innych firm” – dodaje. A później to wzrośnie. Kia twierdzi, że średnia w placówce wynosi 2400 euro miesięcznie.
To znacznie więcej niż przeciętne miesięczne wynagrodzenie w kraju w całej gospodarce, które wynosi pokazują oficjalne dane wyniósł 1403 euro w 2023 r.
Ale jednocześnie jest ona znacznie niższa od średniej dla całej UE wynoszącej 3417 euro.
Simona mówi, że jest dumna z faktu, że Słowacja produkuje tak wiele samochodów. „Podoba mi się, że dzięki temu tutejsza produkcja wspiera nasze społeczeństwo” – mówi.
Praktycznie wszyscy, którzy pracują w fabryce Kia, są Słowakami. Koreańczycy to kilkudziesięciu menedżerów wyższego szczebla, którzy mieszkają na zamkniętym osiedlu, które zbudowali specjalnie na obrzeżach wioski oddalonej o kilka kilometrów.
Kiedy Słowacja była częścią Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej, produkowane przez nią samochody były, według zachodnich standardów, tandetne, hałaśliwe, spragnione i powolne.
Jednak po aksamitnej rewolucji w 1989 r., która zmusiła komunistycznych władców do spakowania, w 1991 r. Volkswagen zaczął inwestować w czechosłowackiego producenta samochodów Skoda. W 2000 r. był właścicielem całej firmy.
Inni zagraniczni producenci samochodów również zaczęli inwestować w nowych krajach: Czechach i Słowacji – dwóch częściach byłej Czechosłowacji po jej oddzieleniu w 1993 roku.
Ekspert branży samochodowej Peter Prokop twierdzi, że koszty pracy na Słowacji stanowiły wówczas 20% kosztów pracy w Niemczech.
Prokop, szef Give Management Consulting, monachijskiej firmy doradzającej klientom z branży motoryzacyjnej, dodaje, że Słowacja nadal ma znaczną przewagę kosztową.
„Z jednej strony nadal masz niższe płace” – mówi. „Powiedziałbym, że 60% zachodnich zarobków. Ale masz też wysoką produktywność. Jest więc zdecydowanie konkurencyjna”.
W dalszej części linii montażowej Kia maszyna instalująca systemy klimatyzacji w samochodach odgrywa rolę Mozarta, gdy porusza się do przodu, ostrzegając ludzi, aby zeszli z drogi. Wiele pojazdów ma kierownicę po prawej stronie, na wzór brytyjski.
Największym rynkiem zbytu dla samochodów produkowanych w fabryce jest rzeczywiście Wielka Brytania, gdzie obecnie dostępna jest Kia czwarta najlepiej sprzedająca się marka po VW, BMW i Fordzie.
Hiszpania, Włochy i Niemcy to kolejne co do wielkości rynki w Europie dla samochodów Kia.
Dyrektor naczelny Kia Europe, Marc Hedrich, twierdzi, że słowacki przemysł samochodowy również czerpie korzyści z centralnego położenia kraju. „Słowacja leży naprawdę w sercu Europy i jest dość dobrze skomunikowana z dużymi rynkami” – mówi.
Wysoki stopień niskoemisyjnej produkcji energii na Słowacji, od elektrowni wodnych po jądrowe, a także rosnące wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, oznacza również, że krajowe samochody elektryczne kwalifikują się do wyższy poziom rabatów rządowych kiedy klienci je kupują, jak na przykład brytyjski grant na samochody elektryczne.
Kolejną ważną zaletą Słowacji jest gęsta sieć dostawców przemysłu samochodowego. Około 360 firm pracuje dla przemysłu samochodowego. „Baza dostawców jest ogromna” – mówi pan Hendrich. „To ma kluczowe znaczenie”.
Kia nie chciała wdawać się w szczegóły zachęt, jakie otrzymała od słowackiego rządu, aby rozpocząć produkcję w tym kraju w 2006 roku.
Jednak Hedrich powiedział, że otrzymał ulgę podatkową w wysokości 29 mln euro na przekształcenie słowackich linii produkcyjnych pod kątem nowych pojazdów elektrycznych, czego całkowity koszt wyniósł 108 mln euro.
Rząd słowacki oferuje takie zachęty producentom samochodów, ponieważ korzyści dla kraju są ogromne.
„Dzięki Kia nastąpił ogromny spadek bezrobocia, a siła gospodarcza obwodu żylińskiego znacznie wzrosła” – mówi burmistrz miasta Peter Fiabane.
„Dziś Kia i inne firmy powiązane produkcją z Kia zatrudniają bezpośrednio ponad 20 000 osób”.
Hedrich zwraca także uwagę na jakość dostępnych pracowników na Słowacji. W Szkole Technicznej w Żylinie 100 uczniów uczestniczy w sponsorowanym przez Kia „podwójnym programie”, w ramach którego na zmianę studiują i pracują w fabryce.
Na odrębnym Uniwersytecie w Żylinie co roku około 400 jego absolwentów znajduje pracę związaną z branżą motoryzacyjną.
Choć Słowacja przoduje, w innych krajach byłego bloku wschodniego producenci samochodów z Zachodu i Azji również zakładali fabryki. W Czechach jest Hyundai, Toyota i VW, natomiast w Polsce znów Toyota, Stellantis i VW.
Tymczasem Audi, Mercedes-Benz i Suzuki mają zakłady na Węgrzech, Ford i Renault w Rumunii, a Ford w Serbii. Wszystkich przyciągają niskie płace oraz tradycja przemysłu i wykształconych pracowników.