
W zeszłym tygodniu my i inni zgłoszone że siły amerykańskie w końcu po wielu latach wycofały się z odległego garnizonu Al-Tanf, bazy w południowej Syrii, w pobliżu granic Iraku i Jordanii. Oddziały amerykańskie od dawna operowały z Tanf, aby wywrzeć presję na rząd Assada w ramach długotrwałego projektu zmiany reżimu wspieranego przez USA. Na tym odległym pustynnym obszarze Stany Zjednoczone szkoliły przede wszystkim Wolną Armię Syryjską (FSA), która stanowiła grupę parasolową różnych frakcji, w tym dżihadystów, uzbrojoną i finansowaną przez Waszyngton.
Ale większość sił amerykańskich od dawna okupowała północno-wschodnią część krajugdzie skupiają się pola naftowe i gazowe, a konkretnie w prowincjach Hasakah i Deir Ezzor. Jednak od kilku tygodni Pentagon przekazuje konstelację małych baz syryjskiemu rządowi Ahmedowi al-Sharaa (Nazwa Al-Kaidy i ISIS: Abu Mohammad al-Jolani). Czasami podczas wojny zastępczej w Syrii Stany Zjednoczone miały na miejscu od 800 do 2000 żołnierzy, ale prawdopodobnie także więcej wykonawców i agentów wywiadu.
Pod rządami Trumpa Waszyngton od początku roku rozważał całkowite wycofanie się, w pełni poparł reżim Jolaniego po obaleniu Bashara al-Assada. Było to delikatnie mówiąc niezręczne, biorąc pod uwagę, że Jolani od dawna znajdował się na amerykańskiej liście terrorystów, po tym jak został usunięty po przejęciu kontroli nad Damaszkiem.
w środę, Dziennik Wall Street donosi: „Stany Zjednoczone są w proces wycofywania wszystkich swoich około 1000 żołnierzy z Syriiwedług trzech amerykańskich urzędników, kończąc trwającą dekadę operację wojskową w tym kraju.”
Pytanie brzmi, czy ma to związek z związaną z Iranem rozbudową Pentagonu nieco dalej na wschód. WSJ zauważa w tej sprawie: „Urzędnicy stwierdzili, że wycofanie nie miało związku z obecnym rozmieszczeniem amerykańskich sił morskich i powietrznych na Bliskim Wschodzie w celu potencjalnych uderzeń przeciwko Iranowi, jeśli rozmowy na temat programu nuklearnego tego kraju zawiodą”.
Kolejnym problemem są Kurdowie. Stany Zjednoczone przez dekadę szkoliły i uzbrajały zdominowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), ale teraz ograniczają ich straty. Przywódcy kurdyjscy ostrzegali przed atakami twardogłowych bojowników sunnickich pod rządami nowego rządu w Damaszku.
„Administracja Trumpa zdecydowała, że obecność wojskowa USA w Syrii nie jest już konieczna, stwierdziło dwóch urzędników amerykańskich, ze względu na niemal całkowite rozwiązanie dowodzonych przez Kurdów Syryjskich Sił Demokratycznych, głównego partnera USA w zwalczaniu Państwa Islamskiego w Syrii przez ostatnią dekadę” – kontynuuje WSJ.
A jednak urzędnicy amerykańscy przyznali się do tego wcześniej ta sama publikacja ta armia syryjska po Assadzie to „pełna sympatyków dżihaduw tym żołnierze z powiązania z Al-Kaidą i ISIS i innych, którzy byli zamieszani w rzekome zbrodnie wojenne przeciwko Kurdom i Druzom”.
Było to niezwykle kontrowersyjne, ponieważ wspierani przez USA Kurdowie i siły SDF zostały zaatakowane podczas wkraczania sił Damaszku. Porzucanie bezpaństwowych Kurdów stało się z biegiem czasu wyraźnym wzorcem polityki Waszyngtonu.
Ładowanie rekomendacji…