
Kiedy astronautka Christina Koch, pierwsza kobieta, która poleciała wokół Księżyca, zgłosiła problem z kosmosu, który można było wkleić z dowolnego zgłoszenia do centrum pomocy IT, Amerykanie coś kliknęli. Jej skarga? „Nie ma radości, gdy widzę urządzenie na liście dostępnych urządzeń, gdy próbuję je ponownie sparować po zapomnieniu Bluetooth.”
Komandor Reid Wiseman, krążący wokół Ziemi na pokładzie misji Artemis II, skontaktował się przez radio z Houston z problemem, z którym borykają się miliony pracowników biurowych: „Mam dwa programy Microsoft Outlook i żaden z nich nie działa”. Tyle o starym „jeden mały krok dla człowieka…”
Komentatorzy internetowi uznali te momenty za boleśnie powiązane i szeroko je udostępnili. Dlaczego cytaty o konserwacji technicznej stały się popularne w kwietniu 2026 r.? Pod komedią kryje się niedoceniany koszt nowoczesności: jesteśmy bogatsi, a bogactwo oznacza, że posiadamy więcej rzeczy. Więcej rzeczy oznacza więcej rzeczy, które się psują, więcej rzeczy wymagających aktualizacji, więcej rzeczy wymagających przewodników rozwiązywania problemów, więcej haseł do zapomnienia i odzyskania. Nawet sprzęt kosmiczny wart miliardy dolarów obsługuje to samo wadliwe oprogramowanie konsumenckie, którego wszyscy używamy na co dzień. Panuje tu pewna demokracja frustracji.
Stare problemy również nigdy nie zniknęły. Problemem programu Artemis jest nieprawidłowo działająca toaleta. Nawet gdy wdrażamy nową technologię, starożytne bóle głowy pozostają. Nadal mamy nieszczelne rury i wyczerpane akumulatory. Mamy teraz także martwe strefy Wi-Fi, niezgodne sterowniki Bluetooth i konta w chmurze, do których nie mamy dostępu, ponieważ zmieniliśmy numer telefonu.
Bogactwo i szczęście: debata biegowa
Nasuwa się pytanie, które czytelnicy EconLog dobrze znają: czy bogacenie się faktycznie czyni nas szczęśliwszymi?
To jedna z najstarszych debat w serwisie. Arnold Kling rozpoczął to już w 2003 rokuargumentując na podstawie ujawnionych preferencji, że wyższe dochody muszą dawać więcej szczęścia. W przeciwnym razie dlaczego ludzie mieliby na to zarabiać? David Henderson jeszcze bardziej skomplikował sytuacjęwyrażając sceptycyzm wobec międzynarodowych badań szczęścia.
Scott Sumner w swoim recenzja książki Tylera Cowena na temat wzrostu gospodarczegozgodził się z ogólnym wnioskiem, że bogactwo i dobrostan są ze sobą dodatnio skorelowane, zauważył jednak, że związek ten przebiega poprzez wiele pośrednich kanałów: lepsze wyniki zdrowotne, czystsze środowisko, ograniczenie przemocy, poszerzenie praw człowieka. Wzrost, argumentował, powinien być domyślnym podejściem politycznym, nawet jeśli nie jesteśmy pewni jego bezpośrednich skutków szczęścia.
Niedawno Bryan Caplan zajął interesujące stanowisko: nazywając siebie „an optymista gospodarczy, ale pesymista szczęścia. Patrzy na dane i widzi naprawdę solidny wzrost. Przegląda także dane i widzi, że dochód ledwo przesuwa igłę szczęścia. Dochodzi do wniosku, że jesteśmy bogatsi materialnie i powinniśmy się z tego cieszyć, nawet jeśli respondenci ankiety nie zgłaszają, że czują się znacznie lepiej.
Wierzę, że postęp jest dobry i że ludzie nie bez powodu dążą do wyższych dochodów. Mając więcej, czujemy się lepiej, ale skargi astronautów ilustrują związany z tym podatek poznawczy. Pomaga to częściowo wyjaśnić, dlaczego wzrost zadowolenia nie jest jeszcze większy.
Rozważ rozkład obciążenia związanego z większą liczbą rzeczy w typowym gospodarstwie domowym. Rodzice borykają się z pewnym poziomem złożoności w gospodarstwie domowym, takim jak wybór usług subskrypcyjnych i zarządzanie wieloma kontami. Ojcowie, którzy kiedyś musieli wiedzieć, jak wymienić olej i naprawić cieknący kran, mogą teraz pełnić de facto funkcję działu IT: zarządzając hasłami rodzinnymi i rozwiązując problemy ze smart TV. Dzieciom grozi utrata dostępu do zajęć szkolnych, ponieważ zapomniały hasła.
Nic z tego nie jest „problemem z umiejętnościami”, jak wyraźnie pokazują przykłady astronautów. To jest strukturalne. Załoga NASA ma na miejscu zespół inżynierów, którzy rozwiązują problemy techniczne, a większość z nas korzysta z samouczka YouTube sprzed czterech lat.
Nasze urządzenia łączą nas i zapewniają rozrywkę. Nadal będę czerpał przyjemność z synchronizowania telefonu z samochodowym zestawem stereo i przeglądania całej biblioteki Apple Music, dopóki coś się nie zepsuje. Czy jesteśmy dzisiaj szczęśliwsi, mając więcej rzeczy? Uważam, że ogólnie jesteśmy w lepszej sytuacji. Jednak parafrazując The Notorious BIG, „więcej pieniędzy, więcej problemów”.
Wyróżniony obraz, „Oświetlony w Orionie„z NASA.