
z dobrze oceniony pomysł dział
Nawet jeśli nie mieszkasz w Kalifornii, prawdopodobnie słyszałeś o Prawybory w Kalifornii odbędą się 2 czerwca (chociaż rozpoczęło się już wcześniejsze głosowanie). W szczególności prawdopodobnie o tym słyszałeś, ponieważ wszyscy i ich brat rzucili kapelusz na ring w wyborach na gubernatora, a ponieważ jest to „pierwsza dwójkaCzasami nazywany „podstawowym w dżungli” (chociaż Ballotpedia uważa, że tylko a pierwotnym, w którym może wyłonić się ostateczny zwycięzca liczy się jako prawdziwe „prawybory w dżungli”), oznacza to, że Demokraci, Republikanie i wszystkie partie trzecie mieszają swoich kandydatów w tym samym scrumie, w którym dwaj, którzy wyłonią się z największą liczbą głosów po 2 czerwca, zmierzą się w formalnych wyborach w listopadzie. Co oznacza, że w listopadzie na kartach do głosowania będzie prawdopodobnie dwóch Demokratów – lub jak niektórzy się niepokoilidwóch Republikanów. W Kalifornii poparcie Republikanów jest znacznie mniejsze niż Demokratów, ale ponieważ w mieszance jest tak wielu kandydatów Demokratów, istnieje obawa, że rozrzedzą oni własną większość, rozkładając swoje poparcie na zbyt wielu, i w ten sposób dwaj czołowi Republikanie mogliby przedostać się na oba najwyższe miejsca.
Ostatnie sondaże sugerują, że zwłaszcza teraz, gdy część Demokratów odpadła, strach przed dwoma Republikanami prawdopodobnie się nie sprawdzi, chociaż nie wiadomo, jak to się ostatecznie zakończy, zwłaszcza biorąc pod uwagę nieporadny projekt karty do głosowania, wynikający z tak dużej liczby kandydatów. (Trudny projekt kart do głosowania stwarza ryzyko, że ludzie nie zdołają zaznaczyć kart do głosowania na swoich preferowanych kandydatów). Ale nie tylko kampania gubernatorska budzi obawy dotyczące rozwodnienia partii; w czerwcowym głosowaniu na wiele urzędów przypada wielu kandydatów z tej samej partii. W przypadku wszystkich takich urzędów oznacza to, że jeśli chcesz, powiedzmy, mieć pewność, że w listopadzie na kartach do głosowania znajdzie się Demokrata, być może będziesz musiał głosować strategicznie i wybrać Demokratę, który obecnie radzi sobie najlepiej w sondażach, nawet jeśli nie jest to ten, który wolisz. Kalifornia to duży stan i rozpoznawalność nazwy może naprawdę mieć znaczenie dla popularności, co faworyzuje urzędników zasiedziałych i inne osoby, którym z jakiegoś powodu udało się już znaleźć w oczach opinii publicznej (na przykład dlatego, że są miliarderami i mogą wydawać dużo pieniędzy na reklamy w kampaniach…). Nie sprzyja to nowym kandydatom lub tym, którzy są po prostu znani lokalnie, nawet jeśli mogą wnieść do dyskusji coś, czego nie potrafią bardziej znani kandydaci, ponieważ taki układ oznacza, że nawet ich najbardziej zagorzali zwolennicy mogą nie być w stanie wygodnie na nich głosować.
Dużą częścią tego problemu jest sam element podstawowy przypominający dżunglę. Kalifornia sama sobie to zrobiła poprzez: propozycja z wątpliwych powodów, rzekomo po to, aby zachęcić politykę do wyjścia poza linie partyjne ale zwolennicy prawdopodobnie zachłannie przyglądają się możliwości pojawienia się w listopadowych wyborach list kandydatów, z których wszyscy należeliby do jednej głównej partii, a druga została wykluczona, a jednocześnie nie zdawali sobie sprawy, czego uczy rok 2026: że ten program może przynieść dokładnie odwrotny skutek od zamierzonego. Stwarza to również potencjalny problem konstytucyjny dla urzędów federalnych, ponieważ ostatecznie funkcjonuje jako dodatkowy wymóg wobec kandydatów w listopadowych wyborach do urzędów federalnych: kandydaci najpierw przeżyli prawybory w dżungli. I Konstytucja to jasno określa nie są możliwe żadne inne wymagania stawiane urzędowi federalnemu poza wymienionymi w nim (wiek, obywatelstwo itp.)..
Ale problemy prawyborów w dżungli byłyby znacznie mniej dotkliwe, gdyby w wyborach zastosowano głosowanie rankingowe ponieważ pozwoliłoby to wyborcom zaryzykować na bardziej perspektywicznego kandydata, ponieważ nawet jeśli kandydat ten ostatecznie nie uzyska wystarczającego poparcia, głos i tak nie zostanie zmarnowany – zamiast tego zostanie oddany w stronę kolejnej preferencji wyborcy. Umożliwiając wyborcom udzielenie poparcia każdemu, kto ich zdaniem na to zasługuje, w kolejności od tego, jak bardzo tak uważają, pozwala na osiągnięcie konsensusu, który jest o wiele dokładniejszy niż ta dziwna, jednorazowa gra, w którą zmuszeni są obecnie grać wyborcy, w której mogą sobie pozwolić tylko na udzielenie wsparcia jednemu kandydatowi, co może sprawić, że będą musieli wybrać między tym, którego chcą, a tym, który ich zdaniem może wygrać, zwłaszcza w obliczu kogoś z partii opozycyjnej, aby żadna z preferowanych przez nich partii nie znalazła się w listopadowych wyborach.
Oczywiście, nawet przy głosowaniu rankingowym tego rodzaju prawybory w dżungli, w których wszyscy ze wszystkich partii są wymieszani, jest nadal głupi, przynajmniej tak długo, jak nadal mamy politykę partyjną. Jeśli uznamy, że przynależność do partii ma znaczenie, o wiele rozsądniej byłoby, gdyby wyborcy skorzystali z prawyborów w celu wybrania najlepszego przedstawiciela partii, a następnie porównali tych przedstawicieli ze sobą w listopadzie. Ale dopóki prawybory w dżungli zamieniają wybory w coś, w którym najwyraźniej staramy się ogólnie określić dwie najlepsze opcje, głosowanie rankingowe lepiej służy temu celowi, umożliwiając wyborcom pracę nad najlepszym wyborem, który naprawdę odzwierciedla ich pozytywne preferencje co do tego, kto ich zdaniem powinien sprawować urząd, zamiast być zmuszonym do spędzania swojego głosu na rozwiązywaniu strategicznych kwestii dotyczących tego, kto znajdzie się w ostatnim listopadowym głosowaniu.
I nawet jeśli podstawowe zasady w dżungli zostaną wyeliminowane, głosowanie rankingowe nadal będzie warte rozważenia, nawet w prawyborach partyzanckich. Nawet jeśli wybór jest tylko pomiędzy, powiedzmy, grupą Demokratów, chcemy, aby mniej znani kandydaci mieli możliwość uzyskania wsparcia politycznego, jakie mogą uzyskać, poprzez obniżenie kosztów politycznych wyborców próbujących im je zapewnić. Wyborcy mogliby łatwiej wybrać mniej znanego kandydata, ponieważ gdyby ten wybór nie mógł zwyciężyć, przy tych samych kartach do głosowania wyborcy nadal mogliby wybierać spośród bardziej znanych jako pozycja rezerwowa. Natomiast teraz, jeśli zaryzykują mniej znane, nie będą w stanie zaoferować żadnego wsparcia żadnemu z pozostałych wyborów, niezależnie od tego, jak bardzo będą preferować jednego od drugiego. Jeśli wydadzą swój głos na kogoś mniej popularnego, zostanie on prawie wyrzucony.
Jak teraz – burmistrz Mamdani stanowi przykładjako ktoś, kto był względnym outsiderem i potrafił wyłonić popularnego przywódcę dzięki głosowaniu rankingowemu, dla zdrowia polityki demokratycznej ważne jest, aby móc dysponować systemem przyjaznym nowym ideom, który ostatecznie może okazać się niezwykle popularny, jeśli otrzyma się szansę. Głosowanie rankingowe oznacza, że w końcu możemy im je dać.
Zapisano pod: Kalifornia, wybory, uczciwość, podstawowa dżungla, wybory pierwotne, głosowanie rankingowe