Wyden i Cruz wspólnie pracują nad projektem ustawy mającej powstrzymać rządowe szaleństwo. To… Właściwie całkiem niezłe?

- Technologia - 21 czerwca, 2026
Wyden i Cruz wspólnie pracują nad projektem ustawy mającej powstrzymać rządowe szaleństwo. To… Właściwie całkiem niezłe?
26-letni redaktor technologiczny w Echo Biznesu, to energiczny i błyskotliwy dziennikarz…
wyświetlenia 11mins 0 opinii
Wyden i Cruz wspólnie pracują nad projektem ustawy mającej powstrzymać rządowe szaleństwo. To… Właściwie całkiem niezłe?

z Wolność słowa jest-dobrą-rzeczą dział

senatorowie Ron Wyden i Ted Cruz wydali ustawę JAWBONE Act („Ustawa o sprawiedliwości przeciwko uzbrojonej biurokratycznej nadmiernej pomocy w wyrażaniu opinii w sieci”) jako sposób zapobiegania tłumieniu wypowiedzi przez rząd. Chociaż niektóre przesłanki stojące za tym są głupie i bezsensowne, faktyczne prawo nie jest złe. Oczywiście, gdyby stało się to prawem, administratorowi Trumpa groziłoby z tego powodu wiele procesów sądowych, ale na razie odłóżmy to na bok.

Większa część administracji Bidena wprowadzała w błąd (a często wręcz fałszywe) twierdzenia, że ​​urzędnicy administracji wywierali presję na firmy z branży mediów społecznościowych, aby tłumiły treści w Internecie, co jest ogólnie zwane szczękaniem (ze względów historycznych nie warto się w to zagłębiać). To może być jest to prawdziwy problem, ponieważ urzędnicy rządowi z całego spektrum politycznego często wydają się skłonni do uciszania wypowiedzi, których nie lubią. I chociaż Pierwsza Poprawka powinna temu zapobiegać, środki zaradcze dla ofiar tej poprawki są ograniczone.

Jednak w sensie prawnym, szczęka, sięgająca sławy Książki Bantama przypadku i ewoluuje poprzez Murthy kontra Missouri przypadku, zwykle skupiał się na ważnym rozróżnieniu pomiędzy próbami rządu namówić pośrednicy zezwalający lub tłumiący pewne wypowiedzi a próby przymusić. Wersja przymusowa przekracza granicę Pierwszej Poprawki. Dopuszczalna jest wersja perswazyjna, gdyż obejmuje ona samą wypowiedź polityczną.

Nadal uważam, że jedna z najlepszych prób przedstawienia tego rozróżnienia została podjęta nie przez Sąd Najwyższy, ale przez sędziego Richarda Posnera w Backpage przeciwko Dartowi. Tak było w przypadku, gdy szeryf hrabstwa Cook, Thomas Dart, wysłał listy na swoim oficjalnym papierze firmowym, informując firmy obsługujące karty kredytowe, że muszą zaprzestać współpracy z Backpage w przeciwnym razie. Backpage pozwał, a Dart próbował argumentować, że po prostu korzystał ze swoich osobistych praw wynikających z Pierwszej Poprawki, aby wyrazić swoją opinię wystawcom kart kredytowych. Sędzia Posner wskazał, że jest to nonsens, a wyraźnym zamiarem pism było grożenie im konsekwencjami prawnymi jako funkcjonariuszom rządowym odpowiedzialnym za egzekwowanie prawa.

Posner podkreśla, że ​​Dart nie tylko wysłał list na papierze firmowym swojego szeryfa, ale otworzył go, przedstawiając się jako „szeryf hrabstwa Cook”, użył prawnego języka „zaprzestania działalności”, a później zasugerował, że wystawcy kart kredytowych „świadomie odgrywają kluczową rolę” w działalności przestępczej, umożliwiając Backpage korzystanie z ich usług. Jak zauważa Posner, nie jest to tylko urzędnik wyrażający swoją osobistą opinię. Istnieje wyraźna groźba użycia przymusu:

A oto zachęta: „W ciągu najbliższego tygodnia proszę o podanie danych kontaktowych osoby w Twojej organizacji, z którą mogę współpracować [harass, pester] w tej sprawie.” „Ja” to szeryf Dart, a nie prywatny obywatel Dart – list podpisał „Thomas Dart, szeryf hrabstwa Cook”. A list nie był jedynie wyrazem opinii szeryfa Darta. Miało na celu zmuszenie wystawców kart kredytowych do działania poprzez włączenie Darta do dyskusji; będzie z nimi rozmawiał. Dalszego wglądu w cel i prawdopodobny skutek takiego listu dostarcza notatka strategiczna napisana przez członka personelu szeryfa przed jego wysłaniem. W notatce zasugerowano zwrócenie się do wystawców kart kredytowych (telefonicznie, pocztą, e-mailem lub podczas osobistej wizyty) z groźbami w formie „przypomnień” o „ich własnej potencjalnej odpowiedzialności za umożliwienie dalszego przeprowadzania podejrzanych nielegalnych transakcji” i ich potencjalnej podatności na „procesy prania pieniędzy… i/lub wysokie kary”. Aluzja do tej „podatności” była kulminacyjną i najbardziej złowieszczym zagrożeniem zawartym w liście.

Tak właśnie wygląda przymus. I pomimo tego, co upierają się ludzie MAGA (w tym Ted Cruz), nic takiego nie znalazło się w prośbach administratorów Bidena dotyczących mediów społecznościowych. Z pewnością było kilka przypadków, które na to wskazywały podejdź całkiem blisko liniiale nawet bardzo konserwatywny, zasypany MAGA Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że nie mógł znaleźć „żadnych dowodów” na to, że administracja przekroczyła tę granicę przeciwko powodom w sprawie Murthy, a tym samym nie mieli podstaw do wniesienia pozwu.

Oczywiście, jeśli spojrzeć na poziom szczękanie dzieje się teraz w administracji Trumpa jest to wręcz niewiarygodne i wykraczające poza to, o co (fałszywie) oskarżali Bidena. Prawie codziennie jeszcze nie widzimy inna historia kogoś z administratora Trumpa, który groził pośrednikom tłumieniem wypowiedzi.

Zatem biorąc pod uwagę to tło, ustawa JAWBONE (pomijając głupi backronim) pojawia się w interesującym momencie. Choć teoretycznie Pierwsza Poprawka już chroni przed takimi działaniami, dość trudno jest spędzić cały dzień w sądzie. Zatem nowa ustawa daje oczywistym ofiarom łamania szczęki bezpośrednią przyczynę do wniesienia skargi, pozwala na wczesne wykrycie przestępstwa i próbę udowodnienia, że ​​to oni byli celem, a także pozwala na kontynuowanie spraw po odejściu zaangażowanych urzędników. Wymagałoby to również „przejrzystości” w odniesieniu do niektórych rodzajów komunikacji rządu z firmami medialnymi.

Dobrą częścią prawa jest to, że jasno stwierdza, że ​​chodzi o przymus:

Z wyjątkiem przypadków przewidzianych w ust. 2, nielegalne jest, aby agencja, funkcjonariusz lub pracownik Stanów Zjednoczonych pod przykrywką urzędu lub zatrudnienia wywierał lub próbował wywrzeć nacisk na nadawcę, dostawcę interaktywnej usługi komputerowej lub dostawcę systemu sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych (w tym na terytoriach Stanów Zjednoczonych) w celu lub jeśli rozsądna osoba zrozumiałaby, że przymus lub próba przymusu ma na celu zachęcenie nadawcy lub dostawcy do podjęcia działań dotyczących treści.

Ponieważ Cruz i załoga MAGA są całkowicie pewni, że sprawa Murthy’ego potoczyłaby się inaczej, gdyby tylko rząd został zmuszony do podzielenia się szczegółami, zawiera on „wniosek przedprocesowy o ograniczone wykrycie”. Oczywiście w sprawie Murthy’ego było mnóstwo odkryć… które nie przyniosły absolutnie niczego (stąd orzeczenie Sądu Najwyższego). Tak więc, jeśli już, pozwoli to każdemu szaleńcowi pozwać urzędników rządowych, twierdząc, że zostali ocenzurowani, i zażądać od rządu przeprowadzenia dodatkowych dochodzeń. Ale cóż, to rząd. Dają sobie z tym radę.

Wymóg udostępniania komunikacji między urzędnikami państwowymi a platformami objętymi usługą sam w sobie nie jest zły, ale wydaje się, że może powodować problemy związane z przestrzeganiem przepisów. Chociaż pokazałoby to również, że większość komunikacji między platformami a rządem nie jest jakąś bzdurą o cenzurze płaszcza i sztyletu, ale całkiem standardową wymianą informacji. Wiemy już, jak to się potoczy, ponieważ każda komunikacja z agencją taką jak FCC powinna być podana do wiadomości publicznej, co prowadzi do zalewu bezsensownych zgłoszeń, których prawie nikt nie czyta podczas spotkań z komisarzem FCC. Wszystko w porządku, ale to tylko więcej formalności.

Oczywiście prawdopodobieństwo, że to kiedykolwiek stanie się prawem, jest niewielkie, biorąc pod uwagę, że skutkiem będzie mnóstwo pozwów przeciwko administracji Trumpa i wielu jej urzędnikom, którzy wydają się myśleć, że ich jedynym celem jest złamanie szczęki w dążeniu do stłumienia wszelkich wypowiedzi krytycznych wobec MAGA.

Ogólnie rzecz biorąc, jest to jednak rozsądna ustawa, nawet jeśli poparcie Cruza opiera się na całkowitym błędnym odczytaniu tego, co wydarzyło się w sprawie Murthy’ego. Rząd nie powinien zajmować się zmuszaniem pośredników do tłumienia wypowiedzi, a jeśli taka ustawa pomoże to urzeczywistnić, tym lepiej.

To powiedziawszy, nawet gdyby stało się to prawem, biorąc pod uwagę, jak chętnie sądy (w całej historii nowożytnej) dążyły do ​​tego, aby pozywanie pracowników rządowych za jakiekolwiek naruszenie praw było prawie niemożliwe, zastanawiam się, ile dobrego by to dało.

Zapisano pod: 1. poprawka, odkrycie, wolność słowa, akt szczęki, szczękanie, Ron Wyden, Teda Cruza

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x