
z oczywiście-dwie-całkowicie-różne-rzeczy dział
Nie jest tajemnicą, że funkcjonariusze ICE używają telefonów i zabawek technicznych do robienia znacznie więcej, niż otwarcie się przyznają. Narzędzia technologiczne, które mogą zostać nadużyte będzie być nadużywanym. ICE ma ich mnóstwo, w tym aplikację, która powinna służyć do „weryfikacji” statusu migranta, ale opiera się jedynie na rozpoznawaniu twarzy powiązanym z innymi informacjami, do których ICE ma dostęp.
Wychodzą kamery i zaczyna się nękanie, jak opisano szczegółowo w tym raporcie NPR. Krótko po Portland mieszkanka stanu Maine, Xenia Pantos, zatrzymała swój samochód, aby obserwować aktywność ICE w swojej okolicy. Ich małżonka, Carly Williams, odebrała telefon z zablokowanego numeru. Rozmówca przedstawił się jako osoba dzwoniąca z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Williams powiedziała, że rozmówca zapytał, czy ktoś inny prowadzi jej pojazd. Kiedy Williams wspomniała, że jej małżonek czasami to robił, rozmówca zapytał Williams, czy wie, że jej małżonek zatrzymał się tego ranka przy zdarzeniu.
„Zasadniczo powiedział: «Powinieneś ją poinformować, żeby już tego nie robiła, ponieważ ludzie, którzy robią tego typu rzeczy, są dodawani na listę obserwowanych krajowych terrorystów»” – wspomina Williams w wywiadzie dla NPR.
ICE w dalszym ciągu zaprzecza, że za pomocą swoich narzędzi inwigilacji atakuje protestujących przeciwko ICE. Według raportu, „wielokrotnie zaprzeczała”, korzystając ze swoich narzędzi i baz danych aby dowiedzieć się więcej o tych, którzy protestują lub obserwują jej antyimigranckie wysiłki.
Rep. Lou Correa, Kalifornia, cyt dobrze rozpowszechniony klip agenta ICE w Portland w stanie Maine, który powiedział osobie nagrywającej wideo, że zostanie dodana do „miłej małej bazy danych”.
„Nie mogę wypowiadać się w imieniu tej osoby” – powiedział Todd Lyons, pełniący obowiązki dyrektora ICE. „Ale mogę cię zapewnić, że nie ma bazy danych śledzącej obywateli Stanów Zjednoczonych”.
Podczas czwartkowego przesłuchania w Senacie Lyons podwoił swoje zaprzeczenia dotyczące istnienia bazy danych. Zapytany, czy ICE przekazuje informacje o protestujących jakiejkolwiek innej agencji, Lyons odpowiedział: „Nie”.
To samo powiedział w lutym Todd Lyons. I na pewno nie jest to prawdą. ICE posiada bazę danych, która z pewnością jest zdolna do „śledzenia obywateli amerykańskich”, ponieważ ma dostęp do wielu baz danych organów ścigania wypełnionych informacjami o obywatelach amerykańskich. Nie trzeba patrzeć dalej niż na gorąco, jakie wywołało, prosząc lokalne organy ścigania o przeszukanie w jego imieniu takich rzeczy, jak bazy danych ALPR firmy Flock.
I na pewno nie jest to prawdą, bo to samo Todd Lyons powiedział to samo w pisemna odpowiedź [PDF] na zapytania Kongresu, które dopiero niedawno zostały upublicznione.
Lyon w lutym: „Nie ma bazy danych śledzącej obywateli Stanów Zjednoczonych”.
Lyon w kwietniu: „No cóż… z wyjątkiem tego”.
W Twoim piśmie zadano pytanie, jakie konkretne dane osobowe gromadzą funkcjonariusze DHS. ICE gromadzi informacje w celu zidentyfikowania osoby (osób), z którą funkcjonariusz lub agent współpracuje. Podczas tych interakcji funkcjonariusze organów ścigania ICE mogą gromadzić różnorodne dane w celu egzekwowania federalnego prawa imigracyjnego i karnego. ICE gromadzi niezbędne informacje biograficzne i biometryczne oraz szczegóły sytuacyjne wymagane do wspierania dochodzeń karnych, bezpieczeństwa i imigracji.
Jeżeli osoby mające kontakt z funkcjonariuszami ICE nie zostaną aresztowane lub zatrzymane, wszelkie informacje zebrane podczas tych spotkań będą przechowywane zgodnie z obowiązującym prawem oraz politykami DHS i ICE i będą traktowane jako oficjalne dane rządowe.
To dźwięki jakby tworzona i utrzymywana była baza danych – taka, która zawiera transakcje wyłącznie z osobami, które nie są celem działań mających na celu egzekwowanie prawa imigracyjnego. Większość z tych osób to (1) obywatele USA oraz (2) protestujący i obserwatorzy współpracujący z funkcjonariuszami ICE.
W dalszej części listu Lyons podaje inne sformułowanie dźwięki jak zaprzeczenie, ale tak naprawdę nie jest:
DHS nie tworzy ani nie utrzymuje oddzielnej, samodzielnej bazy danych dla napotkanych osób, które nie zostały aresztowane ani zatrzymane.
Miałoby to jakieś znaczenie, gdyby nie zebrano żadnych informacji o tych osobach. Jednak Lyons stwierdził już, że funkcjonariusze zbierają te informacje. Jeśli DHS nie „tworzy ani nie utrzymuje oddzielnej bazy danych”, oznacza to tylko dokładnie to, co jest napisane. Jednak to nie oznacza, że DHS nie gromadzi i nie przechowuje informacji o osobach, z którymi funkcjonariusze ICE „spotykają się”, a które nie są „aresztowane lub przetrzymywane”.
Nawet jeśli przestrzegane są wszystkie obowiązujące przepisy i standardy przechowywania (a DHS nie dał nam powodów, by sądzić, że przestrzega przepisów i standardów), informacje te są nadal gromadzone, przechowywane i – ponieważ tam są – uzyskują do nich dostęp funkcjonariusze federalni.
I nawet jeśli zdecydujemy się wierzyć kłamstwom Lyonsa, nadal pozostanie nam fakt, że osoby podające się za pracowników federalnych dzwonią do obywateli, którzy nie zrobili nic więcej poza skorzystaniem z praw wynikających z Pierwszej Poprawki i grożenie im w dodatku do rządowych baz danych. Zatem nawet jeśli Lyons nie kłamie, ludzie, którzy dla niego pracowali (do czasu jego ustąpienia), nie robią tego, co Lyons myśli, że robi. Robią coś innego: zbierają informacje o protestujących i obserwatorach wyłącznie po to, aby mieć na nich oko, a jeśli nie w celu ich śledzenia, aby ich nękać.
Zapisano pod: wolność słowa, lód, protesty, nadzór, Todda Lyonsa