
z bezpłatne, ale nie wolne od nadzoru dział
Oto coś, czego nie chciał nikt oprócz gliniarzy i firm technologicznych, które kochają gliniarzy: ALPR to może sporo zgarnąć każdy informacje transmitowane przez samochody i urządzenia przewożone przez znajdujące się w nich osoby. Jakby ALPR nie były już wystarczająco kontrowersyjne, oto oferta firmy technologicznej, która produkuje większość ALPR (w tym te sprzedawany przez Flocka!) wyglądają zupełnie niewinnie.
Józef Cox ma krwawe szczegóły dla 404 Media:
Firma zajmująca się monitoringiem planuje dodać czujniki do automatycznych czytników tablic rejestracyjnych (ALPR), co oznaczałoby, że urządzenia te, oprócz przechwytywania tablic rejestracyjnych przejeżdżających pojazdów, przechwytywałyby także unikalne identyfikatory telefonów komórkowych, urządzeń do noszenia i innych urządzeń obsługujących technologię Bluetooth w tych samochodach, potencjalnie umożliwiając organom ścigania identyfikację konkretnych kierowców lub pasażerów.
Technologia o nazwie SignalTrace zmieni kamery ALPR z urządzeń skupiających się na śledzeniu samochodów w takie, które mogą łatwiej śledzić lokalizację konkretnych osób.
To coś dzikiego! I to nie w dobry sposób!
Argument prawny czytników tablic rejestracyjnych zawsze był następujący: samochód poruszający się po drogach publicznych nie oczekuje prywatności. Jasne, ALPR mogą co roku generować setki milionów rejestrów tablic/lokalizacji, ale (niezdarna) analogia podawana sądom jest taka, że nie różni się to od czegoś, co mogliby osiągnąć funkcjonariusze policji, którzy po prostu spisali każdą tablicę rejestracyjną przejeżdżającą obok ich radiowozu.
Oczywiście, aby odtworzyć to, co faktycznie robią ALPR, musiałbyś faktycznie istnieć w hipotetycznej sytuacji. Gdyby milion małp z milionem maszyn do pisania może stworzyć Szekspiraz pewnością milion ubranych na niebiesko małp mogłoby wygenerować miliony punktów danych dotyczących tablic/lokalizacji z dokładnością, jakiej można oczekiwać od szybkich, wysokiej jakości kamer z czytnikiem płytek.
Ale nie istniejemy w twierdzeniu o nieskończonej małpie. To atak przeciwko ALPR będącym niczym więcej niż „mnożnikiem siły”.
I jest obecnie NIE argument prawny uzasadniający odkurzanie danych z urządzeń i pojazdów, czego społeczeństwo z pewnością nie może zrobić. Ale według tego właśnie oferuje firma Leonardo, zajmująca się technologią nadzoru własny dokument ofertowy:
Łączy dane dotyczące rozpoznawania tablic rejestracyjnych z identyfikatorami urządzeń przechwyconymi przez czujnik —takie jak te z telefonów komórkowych, urządzeń do noszenia Bluetooth i systemów pojazdów—w celu stworzenia niepowtarzalnego, możliwego do śledzenia „elektronicznego odcisku palca” do celów dochodzeniowych.
Kiedy wiele urządzeń stale porusza się razem z pojazdem, algorytmy SignalTrace łączą je z tablicą rejestracyjną pojazdu i danymi lokalizacji ze znacznikiem czasu. Ta korelacja zapewnia śledczym kolejny poziom przydatnych informacji, nawet jeśli podejrzany zmieni lub usunie tablicę rejestracyjną.
Na początek zajmijmy się tą częścią twierdzenia Leonarda:
Gdy wiele urządzeń stale porusza się razem z pojazdem…
Wygląda to na celowe wprowadzenie w błąd. Chociaż oczekiwanie, że technologia nadzoru będzie szukać korelacji między punktami danych, nie jest nielogiczne, trzeba jednak wykazać się celową ignorancją, aby uwierzyć, że danych (tzn. przechwyceń, które nie obejmują „wielu urządzeń stale poruszających się razem”) nie będzie można przeszukiwać. Chociaż rozbieżne dane mogą być w większości bezużyteczne w dochodzeniach, posiadanie opcji wyszukiwania według identyfikatorów inne niż numery rejestracyjne oznacza, że policjanci mogą śledzić ludzi i urządzenia, zamiast ograniczać się do ruchu pojazdów. A jeśli nie myślisz Ten będzie nadużywanyjesteś tak głęboko w zaprzeczeniu, że jesteś nieosiągalny.
I jest o wiele więcej! Dokument Leonardo mówi, że jego technologia może przechwytywać informacje RFID z kart-kluczy, znaczników zasobów i mikroczipów dla zwierząt. Mówi także, że może pobierać informacje z systemów informacyjno-rozrywkowych pojazdu. Chociaż może to ograniczać się do unikalnych identyfikatorów łączących samochód z urządzeniem, systemy te zawierają wiele innych danych, które mogą nie być tak dobrze chronione, jak zakładają kierowcy – na przykład dane GPS, informacje o telefonie każdego urządzenia, które zostało sparowane z systemem, a także wszelkie połączenia (i numery telefonów) przechowywane podczas korzystania z zestawu głośnomówiącego.
Leonardo zabiega o kontrakty federalnych organów ścigania. Z pewnością chciałby nawiązać współpracę z dowolnymi lokalnymi agencjami, o których uda mu się namówić, aby zapłaciły za swoje usługi. Chociaż nie jest jasne, czy ktokolwiek kupuje już Signal Trace, Leonardo już napełnia swoje kieszenie dolarami federalnymi, jak donosi 404 Media:
Jak wynika z dokumentacji zamówień prowadzonej przez witryna poświęcona przejrzystości „Widely Reported”..
W tym momencie nie ma powszechnie uznanego argumentu prawnego potwierdzającego tego rodzaju ingerencję. Podczas gdy ALPR dostają przepustkę, ponieważ każdy może zobaczyć samochody i tablice rejestracyjne, gdy poruszają się po drogach publicznych, a Doktryna Strony Trzeciej mówi, że prawie wszystko, co jest „dobrowolnie” przekazywane osobom trzecim, nie wymaga uzyskania nakazu, jest to coś zupełnie innego.
Nie ma żadnego przepisu ani precedensu sądowego, który mówi, że rząd może w efekcie zmusić urządzenia przewożone przez osoby w samochodach do przekazania tych informacji rządowi tylko dlatego, że pojazd minął kamerę zasilaną przez SignalTrace.
To technologia, która nie ma odpowiednika w sferze publicznej. Innymi słowy, ogół społeczeństwa nie ma dostępu do technologii umożliwiającej uzyskanie tych informacji z urządzeń innych osób. To był argument używany do usprawiedliwiania gliniarzy, którzy korzystali z opcji fotografowania nocnego w iPhonie, aby „widzieć” przez przyciemnione szyby zaparkowanego samochodu. Nie ma również odpowiednika tej technologii w postaci „tylko policjanta z notatnikiem i długopisem”, co, jak argumentowano, ma na celu ominięcie Czwartej Poprawki przez ALPR.
Leonardo otwiera działalność w nieuregulowanych obszarach prawa. To nie jest świetny model biznesowy. Nawet w przypadku początkowego zainteresowania ze strony pierwszych zwolenników rządu, zabezpieczenie trwałych strumieni dochodów wymagałoby zmiany samej konstytucji. Nie mówię tego przyzwyczajenie stać się. Mówię tylko, że nie stawiałbym na to swojej kariery.
Zapisano pod: czwarta poprawka, alpr, zebrać to wszystko, śledzenie lokalizacji, czytniki płyt, płaszczka, nadzór
Firmy: Leonardo, ślad sygnału