30 lat później „Dzień Niepodległości” wciąż udowadnia wszechstronność oryginalnej „Wojny światów”

- Nauka - 6 lipca, 2026
30 lat później „Dzień Niepodległości” wciąż udowadnia wszechstronność oryginalnej „Wojny światów”
30 lat później „Dzień Niepodległości” wciąż udowadnia wszechstronność oryginalnej „Wojny światów”

„Dzień Niepodległości” na pewno nie jest „Wojną światów”. Bohaterowie są zupełnie nowi, najeźdźcy z kosmosu nie pochodzą z Marsa, a HG Wells z pewnością nie pisał o statkach kosmicznych biorących udział w walkach powietrznych w stylu „Gwiezdnych Wojen” nad wiktoriańską Anglią.

Ale tu jest sprzeczność. „Dzień Niepodległości” w całości Jest „Wojna światów”. Opowiada o beznadziejnej przewadze Ziemi przez kosmitów z kosmosu i ludzkim oporze walczącym z niemożliwymi przeciwnościami losu. Ma też mniej więcej takie samo zakończenie – zagłada istot pozaziemskich przez wirusa komputerowego jest sprytną aktualizacją mikrobiologicznego finału oryginalnej książki.

Jednak geniusz reżysera Rolanda Emmericha stworzył na nowo klasykę science-fiction Wellsa na miarę ery hitów kinowych. Jego kosmici mieli Hollywood we krwi, a cały ich plan opierał się na zapewnieniu idealnego zastrzyku pieniędzy. Bądźmy szczerzy, musi istnieć bardziej praktyczny sposób zrównania z ziemią całych miast niż niszczenie słynnych zabytków superlaserami w skali Gwiazdy Śmierci, ale nie byłby to taki popcorn… plakat filmowy– – przyjazny.

(Zdjęcie: 20th Century Studios)

Poza tym nikt nie chciał uwierzyć, że nemezis ludzkości przybył z Marsa po Wiking lądowniki przesłały zdjęcia jałowego, martwego świata. Odkrywanie na nowo historii pochodzenia kosmitów – jako nomadycznych, żądnych zasobów padlinożerców – miało sens w cynicznych latach 90-tych.

„Wojna światów” jest uszyta z tego samego materiału, co pionierzy gatunku „Frankenstein” i „Dracula” (ten ostatni, przypadkowo, pierwotnie ukazał się w tym samym roku, co klasyk Wellsa dotyczący inwazji obcych). Każda historia jest tak wszechstronna, że ​​można ją wielokrotnie wyobrażać sobie na nowo, aby odzwierciedlić nadzieje i obawy dowolnego okresu. Możesz zmienić kilka imion tu i tam – tak jak zrobił to „Nosferatu” w przypadku wampirzej przewracarki Brama Stokera – ale te wątki stały się archetypami w naszej zbiorowej świadomości.

(Zdjęcie: 20th Century Studios)

Ponad sto lat później nadal nie mamy dość. Są także – używając tego starego, starego banału science-fiction/fantasy – świetnym sposobem na zwrócenie uwagi na czas, w którym powstały.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x