
Dlaczego Trump słusznie ostrzega Amerykanów przed komunizmem
Autor: William Brooks za pośrednictwem The Epoch Times,
Na początku tego miesiąca prezydent USA Donald Trump wydawał coraz dobitniejsze ostrzeżenia przed tym, co uważa za rosnące zagrożenie komunistyczne w Stanach Zjednoczonych.
Podczas ostatnich lat jego urzędowania Trump wydaje się bardziej niż kiedykolwiek zdeterminowany w obronie zasad amerykańskiej wolności przed wpływem idei marksistowskich. Używając retoryki nawiązującej do zimnej wojny, oświadczył 3 lipca: „Obecnie na naszym kraju następuje odrodzenie komunistycznego zagrożenia”.
W Święto Niepodległości prezydent wzmocnił swoje przesłanie, stwierdzając:
„System komunistyczny jest przeciwieństwem systemu amerykańskiego, a system komunistyczny nigdy się nie sprawdził.
“Nasi wojownicy nie walczyli z komunizmem na polach bitew na całym świecie tylko po to, by to zagrożenie wyrosło tu, w Ameryce. Nie pozwolimy, aby to się stało. To jest jak rak – trzeba go wyciąć, trzeba to szybko wyciąć.”
Jak można się było spodziewać, uwagi Trumpa zostały przyjęte z powszechnym cynizmem przez przeciwników politycznych i ekspertów medialnych. Przez dziesięciolecia intelektualiści establishmentu odrzucali obawy dotyczące komunizmu, uznając je za błędną retorykę, mającą jedynie na celu wywołanie reakcji opinii publicznej. Niektórzy sugerowali, że Trump podsycał podziały ideologiczne i bezkrytycznie nazywał postępowców, socjaldemokratów i zwolenników interwencji rządu komunistami. Inni argumentowali, że w Ameryce nie ma znaczącego ruchu komunistycznego, a prawdziwym zagrożeniem dla demokracji jest sam prezydent.
Jednak odrzucenie ostrzeżeń Trumpa zmusiłoby nas do zignorowania niektórych najważniejszych lekcji współczesnej historii.
Po pierwsze, komunizm ma najgorszą sytuację w zakresie praw człowieka ze wszystkich ideologii politycznych na świecie. Od Związku Radzieckiego po Republikę Chińską, Kambodżę, Koreę Północną, Kubę i gdzie indziej, reżimy komunistyczne więziły, torturowały i wykonywały egzekucje na milionach swoich obywateli.
Represje wobec przeciwników politycznych nie były jedynie niefortunnym skutkiem ubocznym przejścia do komunizmu; stała się istotną cechą reżimów skupiających władzę absolutną w jednej partii. Niedawne epizody przemocy politycznej w Stanach Zjednoczonych powinny nam przypomnieć, że rewolucyjna transformacja niekoniecznie jest procesem pokojowym.
Po drugie, socjalistyczne systemy gospodarcze konsekwentnie nie zapewniały dobrobytu. Karol Marks wyobrażał sobie społeczeństwo, w którym zniesienie własności prywatnej wyeliminuje wyzysk i stworzy obfitość.
Dane historyczne przedstawiają zupełnie inną historię. Centralne planowanie wielokrotnie powodowało niedobory, nieefektywność i stagnację. Związek Radziecki ostatecznie upadł pod ciężarem własnych sprzeczności gospodarczych. Wielki Skok Mao Zedonga przyczynił się do jednej z najgorszych klęsk głodu w historii. Nawet dzisiaj Korea Północna pozostaje jednym z najbiedniejszych i najbardziej odizolowanych krajów na Ziemi.
Po trzecie, ideologia marksistowska jest zasadniczo niezgodna ze wolnościami gwarantowanymi przez amerykańską konstytucję. Wolność słowa, wolność wyznania, własność prywatna, niezawisłe sądownictwo i wolna prasa – wszystko to ogranicza władzę państwa.
Z kolei klasyczna teoria komunistyczna przewiduje społeczeństwo, w którym państwo ostatecznie kontroluje główne instytucje życia gospodarczego i społecznego. Historia pokazuje, że rządy pragnące takiej kontroli rzadko tolerują niezależne kościoły, szkoły, uniwersytety, redakcje prasowe, przedsiębiorstwa lub opozycję polityczną.
Po czwarte, nieudane idee komunistyczne są stale przywracane w nowych, atrakcyjnych ubraniach. Niewielu postępowców otwarcie opowiada się za utworzeniem państwa na wzór sowiecki. Jednak modne koncepcje, takie jak wyzysk kapitalistyczny, walka klas, rewolucyjna transformacja i niesprawiedliwy podział społeczeństwa na ciemiężących i uciskanych, mają ogromny wpływ na amerykańskie szkoły i uniwersytety.
Marksistowska teoria krytyczna powinna kształtować debaty intelektualne w sposób wymagający raczej dokładnego zbadania niż automatycznej zgody.
Po piąte, doświadczenie pokazuje, że wolne społeczeństwa stają się najbardziej bezbronne, gdy zapominają o historii. W miarę jak wymiera pokolenie, które doświadczyło zimnej wojny, młodsi Amerykanie mają niewielką wiedzę na temat represji komunistycznych. Wielu studentom komunizm wydaje się raczej interesującą teorią filozoficzną niż tyranią, która rządziła jedną trzecią ludzkości przez cały XX wiek.
Badania sugerują, że młodzi ludzie często wyrażają przychylne nastawienie do idei socjalistycznych, nie mając prawie żadnej wiedzy o historii rządów komunistycznych. Społeczeństwo, które nie potrafi uzyskać wglądu w historię, zawsze ryzykuje jej powtórzeniem.
I wreszcie, mocne ostrzeżenia przed komunizmem rzadko kiedy pochodzą od beztroskich zachodnich polityków. Częściej to ludzie, którzy żyli pod rządami komunistycznymi, byli gotowi zabrać głos. Dysydenci radzieccy i wschodnioeuropejscy, uchodźcy kubańscy, ocaleni z rewolucji kulturalnej Mao i ofiary przejęcia Hongkongu przez Komunistyczną Partię Chin – wszyscy opisali podobne doświadczenia: cenzurę, strach, korupcję, trudności gospodarcze i zniszczenie społeczeństwa obywatelskiego.
Być może lepiej niż ktokolwiek inny nieżyjący już sowiecki dysydent Aleksander Sołżenicyn rozumiał zasadniczy paradoks komunizmu. Zastanawiając się nad jego okropnościami, zauważył: „Aby czynić zło, człowiek musi przede wszystkim wierzyć, że to, co robi, jest dobre”. Architekci reżimów komunistycznych nigdy nie uważali się za złoczyńców. Wierzyli, że historia jest po ich stronie i że wszelkie poświęcenie – łącznie z życiem zwykłych ludzi – jest uzasadnione w dążeniu do utopijnej przyszłości.
Historia nauczyła nas, że destrukcyjne idee należy demaskować, wyjaśniać, rozumieć i stawić im czoła. Trump jest jednym z niewielu zachodnich przywódców, którzy chcą podjąć się tego zadania.
Komuniści obiecują równość, sprawiedliwość i wyzwolenie, ale zawsze oddawali władzę w ręce elity politycznej. XX wiek pokazał, że systemy komunistyczne konsekwentnie powodują represje polityczne, niepowodzenia gospodarcze i ogromne cierpienie ludzkie. Nie należy zapominać o tych lekcjach tylko dlatego, że pochodzą od człowieka szczególnie niepopularnego w postępowych mediach i kręgach akademickich.
Prezydent USA często używał prowokacyjnego języka i rozsądni ludzie mogą nie zgodzić się z jego stylem lub niektórymi politykami. Jednak zdrowy rozsądek nakazuje nam oddzielić wiadomość od posłańca. W miarę jak idee zakorzenione w ideologii marksistowskiej zyskują coraz większy wpływ na zachodnie życie kulturalne i polityczne, mądrze byłoby, gdyby Amerykanie zbadali dobrze udokumentowane okropności komunizmu z otwartymi umysłami.
Odrodzenie się tego, co nieżyjący już amerykański uczony Lionel Trilling nazwał kiedyś „kulturą przeciwnika”, zasługuje na poważniejszą uwagę, niż są skłonni przyznać krytycy Trumpa.
Tylera Durdena
Piątek, 07.10.2026 – 23:10
źródło