
„Star Trek” wraca do szkoły. Nowy serial telewizyjny Trek „Akademia Gwiezdnej Floty” w mniejszym stopniu opowiada o odkrywaniu ostatecznych granic, a bardziej o kształceniu kolejnego pokolenia odkrywców, gdy grupa uczniów z bardzo różnych środowisk przemierza słynną placówkę edukacyjną w San Francisco. Ale chociaż słynna franczyza potrzebowała 60 lat, 13 filmów, 12 poprzednich programów telewizyjnych i początków 32 wieku, aby tu dotrzeć, szkoła jest prawie tak stara jak sama franczyza.
Pierwsza wzmianka o Akademii pojawiła się w „Where No Man Has Gone Before”, drugim pilocie „Trek” (ale wyemitowano trzeci odcinek), kiedy stary kolega z klasy Jamesa T. Kirka, Gary Mitchell, wspominał czasy studiów. Kobayashi Maru, niesławna symulacja, w której nie ma wygranej, używana do testowania potencjalnych kapitanów, również stała się kluczowym tematem klasycznego filmu.Gniew Khana(1982). Jednak na początku lat 90. Akademia Gwiezdnej Floty była bliska zagrania głównej roli we własnym filmie.
Jej komercyjna i krytyczna porażka – w połączeniu z zaawansowanym wiekiem słynnej załogi mostkowej i wysokimi pensjami, jakich żądali William Shatner, Leonard Nimoy, DeForest Kelley i reszta – stała się dobrym pretekstem do zbadania alternatywnych potencjalnych dróg dla franczyzy.
Tak więc, w związku z obchodami 25. urodzin „Treka” w 1991 r., dyrektor Paramount Ned Tanen udzielił producentowi Harve’owi Bennettowi (który nadzorował cztery poprzednie filmy) zgodę na pracę nad „Latami Akademii”, projektem, nad którym pracował już wspólnie ze scenarzystą „Star Trek V” Davidem Lougherym. Bennett wierzył, że jeśli się powiedzie, „Lata Akademii” (czasami nazywane „Pierwszą przygodą”) mogą stać się punktem wyjścia dla nowej serii filmowej lub telewizyjnej.
„Lata Akademii”, podobnie jak „Star Trek IV”, sięgałyby dalej [‘Star Trek’] kultowy” – wspomina Bennett w „Misji pięćdziesięcioletniej” Edwarda Grossa i Marka A. Altmana. „Zainteresowałoby to ludzi, którzy nigdy nie widzieli filmu „Star Trek”, co nie wyklucza stałych bywalców, ale po prostu mówi: „Jeśli nie rozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi, przyjdź zobaczyć, jak to się wszystko zaczęło”.
Ta historia byłaby w rzeczywistości ponownym uruchomieniem serii, historią o dojrzewaniu Kirka, Spocka (pierwszego nie-człowieka, który kiedykolwiek uczęszczał do Akademii) i McCoya, ujawniającą, jak święta trójca z serii Original Series została przyjaciółmi. Innymi słowy, „Lata Akademii” byłyby odpowiedzią „Treka” na „Młodego Sherlocka Holmesa” i „Młodego Indianę Jonesa”.
„W skrócie była to historia Kirka i Spocka, którzy spotkali się po raz pierwszy na Ziemi jako kadeci” – wyjaśnił Loughery. „Mamy młodego Jima Kirka, który jest trochę zarozumiały i dziki. Nie jest dokładnie tym, kim mogłoby się wydawać, że jest materiałem na kapitana statku kosmicznego. Jest jak jeden z tych dzieciaków, które wolą latać gorącymi samolotami i ganiać za dziewczynami. Spock to błyskotliwy, arogancki, powściągliwy, aż do wstrętu geniusz. To maska, za którą się kryje, by ukryć swoje własne sprzeczne ludzkie emocje. Jest wyrzutkiem, opuścił Vulcan zawstydzony wbrew woli ojca i jak każdy nastolatek próbuje znaleźć odpowiednie miejsce, ale ciągle to psuje”.
Tymczasem McCoy był starszym 30-latkiem, który musiał pogodzić się ze śmiercią ojca – raną zbadaną w „Star Trek V”. Pomimo początkowych (i dramatycznie nieuniknionych) różnic, trio zjednoczyło się, aby uwolnić obcą planetę z niewoli. Po drodze Kirk miał tragiczny romans z kobietą, której śmierć ukształtowała jego podejście do przyszłych związków, podobnie jak śmierć Vesper Lynd w „Casino Royale” zrobiła dla Jamesa Bonda.
Twórcy filmu planowali także dodać do tej historii wspomnienia starszego Kirka i Spocka, co było sprytnym podstępem mającym na celu uzyskanie w filmie głównych ról Shatnera i Nimoya. Bennett chciał, aby Ethan Hawke zagrał młodego Kirka, a John Cusack zagrał Spocka.
„Lata Akademii” mogły być reklamowane jako odpowiedź XXII wieku na hit wytwórni Paramount „Top Gun” z 1986 roku, ale nie wszyscy byli zachwyceni perspektywą filmu, który – pozornie ofiara oszczerczej kampanii – został uznany za parodię, skrzyżowanie „Akademii policyjnej” i „The Jetsonowie” z domieszką „Treka”.
Chociaż Gene Roddenberry nie miał już żadnej oficjalnej władzy zakulisowej, twórca „Star Treka” nadal miał znaczny wpływ na rzeszę fanów. Kiedy więc „Wielki Ptak Galaktyki” dał jasno do zrozumienia, że nie popiera tego projektu, Bennett i spółka stanęli przed ciężką batalią o zielone światło dla swojego filmu. I chociaż Bennett twierdził później, że drzwi pozostały otwarte dla oryginalnej ekipy, która mogłaby powrócić w „Star Trek VI” rok lub dwa później, wielu doświadczonych członków obsady serialu Original Series było sceptycznych.
Waga opinii wystarczyła, aby „Lata Akademii” pozostały w Spacedock, ponieważ Paramount zdecydowała się zamiast tego uczcić srebrną rocznicę „Treka” z Kirkiem, Spockiem i ostatnią przygodą gangu w „Nieodkrytym kraju” (1991). Bennett zdecydował się odejść od franczyzy.
Ale alma mater Kirka i Picarda tak naprawdę nigdy nie zniknęła. Będąc studentem, Wesley Crusher był niebezpiecznie bliski wydalenia po nieudanym wyczynie kaskaderskim w odcinku „The First Duty” „The Next Generation” (1992), a William Shatner, Walter Koenig i George Takei ponownie wcielili się w swoje role w grze komputerowej „Starfleet Academy” z 1997 roku.
Pojawiła się także seria powieści dla młodzieży, w której występowali różni członkowie ekipy Original Series, „Next Generation” i „Voyager” z czasów Akademii, a także seria Marvel Comics przedstawiająca Noga z „Deep Space Nine” studiującego w szkole. W wywiadzie z 2010 r Film TrekBennett przypomniał sobie spotkanie w połowie lat 90. z ówczesną szefową Paramount Sharry Lansing, podczas którego omawiano perspektywę wskrzeszenia „Latów Akademii”. Powrót został jednak szybko udaremniony, gdy pilot innego prequelu, „Enterprise”, otrzymał skinienie głową.
Do tej pory najbardziej zbliżonym do prawdziwego filmu lub programu telewizyjnego Akademii Gwiezdnej Floty był „2009” JJ AbramsaGwiezdny Trek“, w którym zbuntowany James Tiberius Kirk zapisuje się do szkoły w alternatywnej linii czasu. W przeciwieństwie do wersji z “Latów Akademii” Spock jest raczej instruktorem niż jednym z rówieśników Kirka, chociaż nasze wprowadzenie do młodego Jamesa T – gdzie kradnie zabytkowy samochód – wydaje się niezwykle podobne do początkowej sceny Loughery’ego, w której przyszły kapitan Enterprise rozbiłby prochowiec. “Star Trek: Prodigy” mogło wysłać swoje młode bohaterów do Akademii, ale showrunnerzy poszli inną drogą (via KinoBlend), ponieważ wiedzieli, że nowa „Akademia Gwiezdnej Floty” była już w rozkładzie jazdy Paramount+.
Nowy program telewizyjny, którego akcja rozgrywa się w 32 wieku, różni się oczywiście bardzo od poprzednich wersji i zawiera zupełnie nowe postacie, które dorastały w wolnej od zniekształceń epoce Oparzenie. To powiedziawszy, showrunner „Akademii Gwiezdnej Floty” i nadzorca „Trek” Alex Kurtzman mógł właśnie wskazać powód nieustannego zainteresowania Akademii.
„Ci kadeci wciąż się nad tym zastanawiają” – powiedział magazynowi SFX – „i podobnie jak wszyscy studenci college’u, w ciągu tych czterech lat odbywasz niezwykłą podróż do samopoznania. Często to, co wchodzisz na studia, myśląc, że chcesz to robić, i to, co opuszczasz szkołę z chęcią, to dwie zupełnie różne rzeczy”.
Pierwsze dwa odcinki „Star Trek: Starfleet Academy” będą transmitowane na platformie Paramount+ od czwartku, 15 stycznia.