Chiny uderzają Japonię tam, gdzie zaboli. Czy premier Takaichi ustąpi?

Chiny uderzają Japonię tam, gdzie zaboli. Czy premier Takaichi ustąpi?
Krzysztof Adamczyk, to doświadczony dziennikarz ekonomiczny z imponującym dorobkiem w analizie…
wyświetleń 13mins 0 opinii
Chiny uderzają Japonię tam, gdzie zaboli. Czy premier Takaichi ustąpi?

W zeszłym miesiącu w tokijskim zoo Ueno, po tysiącach łzawych pożegnań od japońskich fanów, Xiao Xiao i Lei Lei zostali wsadzeni na pokład samolotu lecącego do Chin – co jest najnowszym symbolem pogarszających się stosunków między Chinami a Japonią.

The dwie gigantyczne pandy chińskie musiały wrócić do domu po tym, jak Pekin ogłosił, że przyjmuje je z powrotem, pozostawiając Japonię bez chińskich pand po raz pierwszy od dziesięcioleci.

Odkąd premier Japonii Sanae Takaichi wygłosiła uwagi, które obniżyły stosunki z Chinami do najniższego poziomu od lat, Pekin zwiększa presję na wiele różnych sposobów – wysyłając okręty wojenne, ograniczając eksport pierwiastków ziem rzadkich, ograniczając chińską turystykę, odwołując koncerty, a nawet odbierając pandy.

Gdy Takaichi rozpoczyna nową kadencję na stanowisku premiera po zdobyciu historycznie silnego mandatu publicznego na podstawie niedawnych przedterminowych wyborów analitycy ostrzegają, że obu stronom będzie trudno deeskalować, a stosunki między Chinami a Japonią nie prędko się poprawią.

Awantura zaczęła się w listopadzie, kiedy Takaichi zdawał się sugerować, że Japonia aktywuje swoje siły samoobrony w przypadku ataku na Tajwan.

Chiny uznają samorządny Tajwan za swoją własność i nie wykluczają użycia siły, aby pewnego dnia „zjednoczyć się” z nim. Wyspa uważa Stany Zjednoczone za swojego kluczowego sojusznika, a Waszyngton zobowiązał się pomóc Tajwanowi w obronie.

Od dawna obawiano się, że jakikolwiek atak na Tajwan może skutkować bezpośrednim konfliktem militarnym między USA a Chinami, a następnie rozszerzyć się na innych sojuszników USA w regionie, takich jak Japonia i Filipiny.

Kwestia Tajwanu to absolutna czerwona linia dla Chin, które z wściekłością reagują na wszelkie uwagi postrzegane jako „ingerencja z zewnątrz” i upierają się, że jest to kwestia suwerenności, o której mogą decydować same Chiny.

Niemal natychmiast po uwagach Takaichiego Pekin zareagował lawiną potępienia i zażądał wycofania swoich wypowiedzi.

Obserwatorzy zauważyli, że uwagi Takaichiego były zgodne ze stanowiskiem rządu i wypowiedziami innych japońskich przywódców w przeszłości.

Różnica polega jednak na tym, że po raz pierwszy urzędujący premier Japonii wyraził takie poglądy.

Ze swojej strony Takaichi nie zgodziła się przeprosić ani wycofać swoich uwag, co zdaniem analityków może prawdopodobnie zostać potwierdzone silnym mandatem, jaki uzyskała.

Powiedziała jednak, że byłaby ostrożniejsza w komentowaniu konkretnych scenariuszy, w związku z czym jej rząd wysłał wyższych rangą dyplomatów na spotkanie ze swoimi chińskimi odpowiednikami.

To jednak niewiele pomogło złagodzić chiński gniew.

Presja „szarej strefy”.

W obliczu ciągłej odmowy ustąpienia Takaichiego Chiny wywierają ciągły nacisk.

Choć w ostatnich dziesięcioleciach między obydwoma krajami nasiliły się spory podsycane historyczną animozją, tym razem wydaje się, że jest inaczej – twierdzą analitycy.

Chiny rozszerzyły swoją presję na znacznie „szerszy zakres frontów”, zauważył Robert Ward, japoński przewodniczący think tanku Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych.

Jest to rozproszone ciśnienie o niskim poziomie, podobne do „wojnę w szarej strefie”, którą prowadzi na Tajwanie, powiedział, gdzie ma to na celu „zużycie”. [the opponent] normalizować rzeczy, które w rzeczywistości nie są normalne”.

Dyplomatycznie złożyła skargi do Organizacji Narodów Zjednoczonych i przełożyła trójstronny szczyt z Japonią i Koreą Południową.

Chiny próbowały także wciągnąć do walki inne strony i wezwały Wielką Brytanię i Francję, aby stanęły po ich stronie, wzywając jednocześnie swoich sojuszników, Rosję i Koreę Północną, do potępienia Japonii.

W weekend chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi, zwracając się do zachodnich przywódców na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, nawiązał do historii agresji Japonii podczas drugiej wojny światowej i nazwał uwagi Takaichiego „bardzo niebezpiecznym wydarzeniem”.

Na froncie wojskowym Japonia twierdzi, że Chiny wysłały drony, przepłynęły okręty wojenne w pobliżu ich wysp, a myśliwce „zablokowały radary” w swoich samolotach. Japońskie i chińskie statki straży przybrzeżnej starły się ze sobą w pobliżu spornych wysp Senkaku/Diaoyu, podczas gdy w zeszłym tygodniu władze japońskie przejął chiński statek rybacki.

Ale jasne jest, że Chiny chcą także uderzyć Japonię tam, gdzie boli – w jej gospodarkę.

Pekin nałożył ograniczenia na eksport do Japonii technologii podwójnego zastosowania, w tym pierwiastków ziem rzadkich i minerałów krytycznych, co jest postrzegane jako forma przymusu gospodarczego.

Ostrzegł także obywateli Chin, aby unikali Japonii w czasie studiów i wakacji, a także odwołał loty na 49 trasach do Japonii, co doprowadziło do spadku liczby turystów i spadek cen niektórych akcji. Według oficjalnych danych obywatele Chin stanowią jedną czwartą wszystkich turystów zagranicznych przybywających do Japonii.

Nawet rozrywka i kultura nie są wykluczone.

W Chinach odwołano japońskie wydarzenia muzyczne, w tym jedno, w którym piosenkarz został zepchnięty ze sceny w połowie występupodczas gdy dystrybutorzy filmów tak przełożył premierę kilku japońskich filmów.

Jeden z najsłynniejszych japońskich produktów eksportowych, Pokemon, również został skrytykowany w związku z wydarzeniem, które miało odbyć się w świątyni Yasukuni. Świątynia honoruje poległych w wojnie Japonii, w tym tych, których Chiny uważają za zbrodniarzy wojennych. Ostatecznie wydarzenie zostało odwołane.

W mediach społecznościowych chińscy nacjonaliści internetowi przypuścili ataki na Takaichiego, w tym udostępnili wygenerowane przez sztuczną inteligencję filmy przedstawiające postać popkultury Ultramana i postać z anime detektywa Conana walczących z premierem.

Xiao Xiao, widziany tutaj ostatniego dnia swojego pobytu w zoo Ueno, został odesłany do Chin wraz ze swoją siostrą Lei Lei [Getty Images]

Jednak ogólnie rzecz biorąc, Chiny podjęły działania, które były mniej prowokacyjne w porównaniu z poprzednimi konfliktami z Japonią, zauważyły ​​Bonny Lin i Kristi Govella z zespołu doradców Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS).

„Jak dotąd reakcje gospodarcze i militarne UE były stosunkowo ograniczone w porównaniu z przeszłością, ale istnieje duże pole do dalszej eskalacji” – zauważyli w niedawnej analizie.

Chiny mogą również wstrzymywać się ze zbyt ostrym podejściem do Japonii, ponieważ obecnie „aktywnie pozycjonują się jako strażnik porządku po drugiej wojnie światowej” i chcą być postrzegane jako odpowiedzialna siła w porównaniu z USA, dodał Ward.

„Tango, które będzie kontynuowane”

Obserwatorzy są zgodni co do tego, że jeśli lub kiedy napięcia się uspokoją, prawdopodobnie osiągną one wyższy poziom niż wcześniej.

W swojej analizie Lin i Govella zauważyli, że tym razem prawdopodobieństwo deeskalacji konfliktu jest mniejsze dla obu stron. Chiny są obecnie znacznie silniejszą potęgą, a „Tajwan jest rdzeniem podstawowych interesów Chin, co oznacza, że ​​Pekin z większym prawdopodobieństwem zajmie twarde stanowisko niż w poprzednich epizodach”.

„Pekin jest również głęboko podejrzliwy wobec Takaichi i prawdopodobnie uzna jej próby deeskalacji bez wyraźnego wycofania jej komentarzy jako obłudne lub, co gorsza, strategicznie zwodnicze” – dodali.

Tymczasem Japonia ma większy apetyt na niezmienne stanowisko, zwłaszcza w obliczu ogromnej wygranej wyborczej Takaichi, co „odbierze to jako potwierdzenie swojego stanowiska wobec Chin” – zauważyła Ward.

Govella powiedziała BBC, że Takaichi prawdopodobnie wykorzysta swoje zwycięstwo jako „kapitał polityczny” do wspierania polityki obronnej i gospodarczej, która wzmocni pozycję Japonii.

Takaichi zapowiedział zwiększenie wydatków Japonii na obronę do 2% PKB na dwa lata przed planowanym terminem, zakończenie rewizji kluczowych strategii bezpieczeństwa do końca tego roku i wkrótce uruchomienie pakietu bodźców gospodarczych.

Z kolei Chiny „widzą, że Takaichi jest dość silnym przywódcą i kampania nacisku może jedynie wzmocnić ją na rynku wewnętrznym, [so] mogą nie zwiększać zbytnio swojej presji” – powiedział Kiyoteru Tsutsui, ekspert ds. Japonii i dyrektor Centrum Badań nad Azją i Pacyfikiem Shorenstein na Uniwersytecie Stanforda.

„Więc to tango prawdopodobnie będzie trwało jeszcze przez jakiś czas”.

Dziką kartą może być to, że prezydent USA Donald Trump jak dotąd obiecał silne wsparcie dla Takaichi, wydając jej niezwykłe poparcie w okresie poprzedzającym przedterminowe wybory.

Tsutsui zauważył jednak, że wielu spodziewa się w tym roku dalszego ocieplenia stosunków między USA a Chinami, po kilku zaplanowanych spotkaniach Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, w tym kwietniowej wizycie państwowej prezydenta USA w Pekinie.

W porównaniu z poprzednimi incydentami reakcja Stanów Zjednoczonych na ostatnią sprzeczkę „została jak dotąd stonowana, co może ośmielić Chiny” – stwierdzili Lin i Govella.

„Japończycy boją się, że między Xi a Trumpem dojdzie do wielkiego targu” – powiedział Ward.

W weekend Stany Zjednoczone i Japonia potwierdziły swoje więzi na marginesie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium podczas spotkania sekretarza stanu USA Marco Rubio z jego japońskim odpowiednikiem Toshimitsu Motegi.

Takaichi ma również ponownie spotkać się z Trumpem w marcu, kiedy odwiedzi Waszyngton przed jego podróżą do Chin.

W miarę jak Chiny wywierają coraz większą presję, Tokio prawdopodobnie „podwoi” swoje obciążenia obronne, które dzieli z USA, powiedział Ward, i „naprawdę będzie z nimi ściślej współpracować, aby mieć pewność, że Stany Zjednoczone w pewnym sensie nie zboczą z drogi i nie stracą zainteresowania regionem”.

Źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x