Temat większości elitarnych programów MBA jest znany: przyszli światowi liderzy, przedsiębiorcy zmieniający branże, decydenci zajmujący się klimatem i nierównością. Dla wielu uczniów te obietnice są krzepiące.
Dla innych mogą być odstraszające.
To napięcie leży u podstaw nowych badań nad wykluczeniem instytucjonalnym przeprowadzonych przez socjolog ze Stanford Michelle Jackson i profesora Emlyon Christofa Brandtnera. Ich badanie, opublikowane w tym roku w Siły Społecznepokazuje, jak narracje kulturowe uczelni – wyrażone w deklaracjach misji i na stronach internetowych – wysyłają mocne sygnały o tym, kto należy.
Podczas gdy uczniów uprzywilejowanych przyciągają postmaterialne ideały, takie jak cel i odkrycie, uczniowie znajdujący się w niekorzystnej sytuacji rezonują z prostą retoryką kariery. Autorzy twierdzą, że efektem jest to, że utalentowani studenci ze skromnych środowisk mogą samodzielnie wybierać spośród instytucji zapewniających najwyższe długoterminowe zyski.
CEL A PRAGMATyzm
Christof Brandtner z Emlyon: „Posiadanie zróżnicowanego rurociągu ma wielką wartość — nie tylko ze względu na uczciwość, ale także dlatego, że sprawia, że organizacje są lepsze w tym, co robią”
„Nasze badanie pokazuje, że studenci z mniej uprzywilejowanych środowisk często uważają, że niektóre uczelnie „nie są dla ludzi takich jak oni”. Tę samą logikę można zastosować w szkołach biznesu” – mówi Brandtner Poeci i kwanty. „Język mówiący o „globalnym przywództwie” i „przedsiębiorczości zmieniającej świat” może wydawać się inspirujący dla osób już urodzonych lub wychowanych w elitarnej kulturze biznesowej, ale obcy dla tych, dla których szkoła zawodowa jest ogromnym ryzykiem finansowym.
“Ważniejsze jest to, że organizacje kształtują pulę kandydatów na długo, zanim ktokolwiek się zgłosi. Osoby wywodzące się z klasy robotniczej często są skłonne inwestować w edukację, ale mogą zostać odwrócone przez instytucje, które odnoszą się do ich rzeczywistości – zwłaszcza te, które w prostych słowach obiecują zwrot w karierze. Szkoły biznesu, które pozostawiają proste rozmowy na temat szans na zatrudnienie konkurentom o niskim statusie, ryzykują utratę utalentowanych kandydatów, którzy nie mają pełnych informacji na temat wartości ich dyplomu”.
Napięcie jest szczególnie dotkliwe w marketingu MBA. Programy reklamują niebotyczne podwyżki wynagrodzeń i solidne możliwości zatrudnienia, jednocześnie przedstawiając dyplom jako platformę do wywierania wpływu.
„Szkoły biznesu mają szansę pokazać, że szanse na zatrudnienie i cel nie są sobie przeciwstawne” – mówi Brandtner. „Można przedstawić pragmatyczne uzasadnienie wpływu społecznego – zmiany klimatycznej, przedsiębiorczości, przywództwa społeczności – nie zakładając, że każdy już postrzega siebie jako „globalnego twórcę zmian”.
“Z tego, co wiem, wiele szkół B już bardzo dobrze balansuje na granicy celu i pragmatyzmu. Moja szkoła uwielbia przechwalać się dużymi szansami na zatrudnienie naszych absolwentów! Myślę jednak, że dyskurs o prestiżu nie jest największą zbrodnią szkół B, jeśli chodzi o dawanie ludziom z niższych klas poczucia, że znajdują się w niewłaściwym miejscu.
„Ich sygnały kulturowe są często pretensjonalne – wystawne zdjęcia z kampusu, wyjazdy do egzotycznych miejsc, drogie wydarzenia towarzyskie i samo pojęcie bycia „elitą”. Te rzeczy komunikują o ekskluzywności znacznie głośniej niż wartości postmaterialne i troska o różnorodność, które są znacznie subtelniejszymi wyznacznikami wysokiej klasy i już mają negatywny wpływ na to, czy studenci myślą, że pasują do college’u. Wyobraź sobie, ile więcej szkód może wyrządzić reputacja absurdalnie drogiej osoby.
KIEDY JĘZYK GLOBALNY WYDAJE SIĘ WYJĄTKOWY
Wykluczenie instytucjonalne ma także wymiar transgraniczny. Podczas gdy badania Jacksona i Brandtnera skupiały się na amerykańskich uczelniach, Brandtner uważa, że ta sama dynamika ma miejsce na całym świecie.
„Mogę powiedzieć, że uniwersytety i szkoły zawodowe w innych krajach posługują się prestiżowym językiem, a to, jak potencjalni kandydaci zareagują na ten język, prawdopodobnie nie jest uniwersalne”.
Zaznaczając, że nie jest ekspertem w zakresie rekrutacji na studia MBA ani też nie jest to badanie na ten temat, dodaje:
“Prawdopodobnie zależy to również w dużej mierze od programu. Studia MBA przyciągają osoby, które już utożsamiają się z globalną klasą biznesową, podczas gdy programy na wcześniejszym etapie, takie jak studia magisterskie z zarządzania, przyciągają bardziej zróżnicowaną mieszankę studentów pierwszego pokolenia lub studentów regionalnych. Jednak w obu przypadkach różnice klas zanikają. Szkoły biznesu eksportują ten sam kulturowy szablon bycia pewnym siebie, kosmopolitycznym i globalnie mobilnym. Te oczekiwania mogą sprawić, że utalentowani kandydaci ze skromnych środowisk lub spoza Zachodu poczują się jak outsiderzy, nawet w programach, które aktywnie ich rekrutują.”
WNIOSKI Z REKRUTACJI W FIRMIE
Szkoły biznesu często odzwierciedlają pracodawców, którymi się kierują, i tutaj również badania odnajdują oddźwięk. Wcześniejsze prace socjolog z Northwestern Lauren Rivera pokazały, że firmy konsultingowe, finansowe i prawnicze w dużym stopniu opierają się na „dopasowaniu kulturowym” podczas rekrutacji, faworyzując kandydatów, którzy już czują się jak u siebie w elitarnych przestrzeniach.
„Wiemy sporo o tym, jak rekrutacja w środowisku zawodowym odtwarza nierówności klasowe” – mówi Brandtner. „Doskonała praca socjolożki z północno-zachodniej części kraju, Lauren Rivera, na temat „dopasowania kulturowego” pokazuje, jak osoby zajmujące się rekrutacją w dziedzinie prawa, doradztwa i finansów szukają osób, które czują się dobrze w elitarnym otoczeniu – które mają wspólne hobby, humor i zwyczaje.
“Ten proces dopasowywania prawdopodobnie zaczyna się już od tego, jak pracodawcy opisują siebie. Ogólny wniosek z naszego badania nie polega na ukrywaniu się za ideą „rurociągu”. Jeśli różni kandydaci nie aplikują do Twojej organizacji, zapytaj dlaczego i co może mieć z tym wspólnego Twój własny przekaz. Zbyt wiele firm (oraz inkubatorów, uniwersytetów itp.) traktuje jednorodną pulę kandydatów jako fakt naturalny, podczas gdy w rzeczywistości jest ona efektem ich prezentacji.
“Posiadanie różnorodnych rurociągów ma ogromną wartość – nie tylko ze względu na uczciwość, ale także dlatego, że sprawia, że organizacje są lepsze w tym, co robią. Retoryka prestiżu i obsesja na najwyższym poziomie mogą łatwo zniechęcić ludzi, jeśli wydają się oderwani od rzeczywistych wyników kariery lub życia codziennego. Bardziej pragmatyczny ton, oparty na tym, czego ludzie faktycznie potrzebują i co cenią w edukacji, w pewnym stopniu przyczyni się do poszerzenia pola”.
MA ZNACZENIE JAK STWORZONE PROJEKTY
Nawet w klasie sygnały wykluczające mogą kształtować ambicje. Brandtner wskazuje na projekty doradcze i moduły uczenia się przez doświadczenie, które są obecnie podstawą programów MBA.
„Niedawno była taka historia o tym, ilu uczniów nigdy nie marzyło o zostaniu konsultantami, dopóki nie rozpoczęli nauki w szkole biznesu, a potem uznali, że to jedyna akceptowalna ambicja, ponieważ szkoły „kierowały” uczniów do dobrze płatnych karier. Sposób formułowania projektów ma znaczenie: jeśli wszystko koncentruje się na „możliwościach przywództwa w elitarnych ramach”, sugeruje to wąską definicję sukcesu.
“Jednym z wyzwań jest przedstawienie pragmatycznych uzasadnień takich jak strategie dekarbonizacji czy przedsiębiorczość społeczna. Istnieje argument moralny na rzecz tych tematów, ale także bardzo praktyczny – dotyczący tego, dokąd zmierza gospodarka i miejsca pracy. Niektórzy uczniowie są sceptyczni; kiedy angażuje się ich w otwartą debatę, często dostrzegają logikę.
“Szkoły również muszą uważać na mimikrę. Robienie tego, co robi twoja „grupa strategiczna” – czy to Harvard, INSEAD czy emlyon – może sprawić, że będziesz brzmieć obco w stosunku do swojego rzeczywistego elektoratu. Nie ma powodu, aby szkoła w Tennessee miała brzmieć jak szkoła w Kalifornii.
MÓWIMY O RÓŻNORODNOŚCI — I JEJ ZNACZENIU
Badanie podkreśla również ryzyko związane z nieautentyczną retoryką różnorodności.
“W naszym badaniu szkoły, które najwięcej mówiły o różnorodności rasowej, były często najmniej zróżnicowane. Tego rodzaju niedopasowanie sprawia, że instytucje wyglądają na nieautentyczne. Jeśli różnorodność jest w Twoim DNA, nie będziesz tylko o tym mówić. Będziesz mieć także namacalne dowody na poparcie swoich zobowiązań.
“Co to może być? Kilka myśli: aktywna rekrutacja poza elitarnymi kanałami i szkołami, opowiadanie historii studentów pierwszego pokolenia, pokazujące, że odnoszą sukcesy ludzie, których nie stać na korepetytora GMAT, oraz pokazywanie historii o lokalnych sukcesach, jak ludzie, którzy zbudowali regionalne firmy lub zakończyli pracę w organizacjach non-profit, a nie tylko w globalnych finansach i konsultingu. Nasi koledzy Frank Dobbin i Alexandra Kalev również pokazują, że programy mentorskie i wykazanie się odpowiedzialnością są tym, co sprawia, że skuteczne programy różnorodności. Być może także otwarcie sieci dla studentów, którzy jeszcze ich nie posiadają, oraz zaoferowanie wiarygodnych i przejrzystych sposobów ubiegania się o stypendia.
“Rozwiązaniem z pewnością nie jest porzucenie języka różnorodności, ale wsparcie go wiarygodnymi opcjami: stypendiami, mentoringiem i widocznymi wzorami do naśladowania. W przypadku niektórych wnioskodawców słowo „różnorodność” nabrało politycznego znaczenia, ale nadal reagują na sprawiedliwość, możliwości i przynależność, gdy te idee zostaną konkretnie wyrażone. Jestem sceptyczny wobec szkół wycofujących się ze zobowiązań w zakresie równości, aby wyglądać na „neutralne”. Jeśli to zrobisz, potwierdzisz tylko, że zaangażowanie nigdy nie było realne. Kiedy zaczniesz odkrywać te wartości, bardzo trudno będzie odbudować zaufanie”.
GDZIE BADANIA MOGĄ BYĆ DALEJ
Choć jego badanie nie skupiało się na szkołach zawodowych, Brandtner dostrzega wyraźne podobieństwa.
„Zdecydowanie warto byłoby zbadać, w jaki sposób te szkoły odtwarzają narracje wykluczające, które później pojawiają się ponownie w branżach, w których działają szkoły, jak na przykład kultura start-upów w sektorze technologii lub filantropijne mówienie o «zmianie systemów»” – mówi. „Większość tego języka brzmi wizjonersko, ale w rzeczywistości zawęża uczestnictwo, utożsamiając sukces z wielkością i przywilejami.
„Pierwsza praca po studiach – czy jeśli o to chodzi, w szkole B – nie uczyni nikogo „globalnym liderem”, a udawanie, że jest inaczej, po prostu zniechęca ludzi, którzy mogliby wzmocnić te dziedziny”.
Poczta Czy szkoły biznesu przypadkowo odrzucają talenty klasy robotniczej? pojawił się jako pierwszy Poeci i kwanty.