
Krótko po zachodzie słońca 9 czerwca Wenus i Jowisz będą wyglądać bardzo blisko siebie, w tak zwanej koniunkcji planetarnej.
Światło słoneczne będzie odbijać się od pochmurne szczyty Wenus i Jowisza, po czym przebyli miliony mil, aby wejść na ziemskie niebo niemal w tym samym miejscu, tworząc planety we wtorek (9 czerwca) pojawiają się bardzo blisko siebie. Ale w rzeczywistości obie planety będą oddzielone co najmniej czterema odległościami Ziemia-Słońce w przestrzeni.
Koniunkcja Jowisza z Wenus również miała miejsce zaledwie dziesięć miesięcy temu w r sierpień 2025. Wcześniej, w maju 2024 r., poprzedzony marcem 2023 r. Jej pojawienie się mniej więcej raz w roku jest oznaką wspaniałego układu planet, których może nie być wokół innych gwiazd. I jak się okazuje, warunki, które przygotowały Wenus i Jowisza do koniunkcji, są takie same, jak te, które są niezbędne do przetrwania życia na Ziemi.
„Ciasto” na niebie
Dzięki eksplozji odkryć egzoplanet w ciągu ostatniej dekady lubią planetolodzy Kot Volkktóry pracuje w Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie, wie, że istnieje wiele odległych światów wykonując chwiejne i nadęte pętle wokół swoich gwiazd macierzystych. Ale Układ Słoneczny przypomina bardziej ciasto na pizzę.
Płaski kształt dysku oznacza, że chociaż niebo nad naszymi głowami jest ogromną kopułą, planety mogą pojawić się tylko w jego części.
Wenus, Jowisz i ich planetarne rodzeństwo krążą po niemal koncentrycznych kręgach wokół Słońca. Oznacza to, że planety pojawiają się zaledwie kilka stopni powyżej lub poniżej pozornej ścieżki Słońca po niebie, zwanej ekliptyka. (Ekliptyka to tak naprawdę płaszczyzna orbity Ziemi, ale z naszej perspektywy wydaje się, że Słońce jest w ruchu.)
Płaszczyzna orbity Ziemi jest tylko nieznacznie nachylona w stosunku do średniej płaszczyzny Układu Słonecznego, zwanej płaszczyzną niezmienną, Volk mówi Space.com.
„Dlatego, gdy obserwujemy je na niebie, wszystkie w pewnym sensie podążają ścieżką wzdłuż płaszczyzny ekliptyki”.
Wszystko to odzwierciedla sposób powstania Słońca i planet, powiedział Volk.
„Kiedy Słońce rodziło się z chmury gazu i pyłu, zapadało się, tworząc gwiazdę. Następnie moment pędu spowodował, że otaczająca ją materia [star]które nie przedostały się do Słońca, tworząc dysk rotujący i krążący wokół gwiazdy. Naprawdę masywne ciała Układu Słonecznego – planety – miały tendencję do formowania się wewnątrz tego dysku” – powiedział Volk.
Ale nie ma dwóch takich samych gwiazd. Niektóre systemy znacznie odbiegają od tej protostruktury. „Jeśli istnieje inna Ziemia, nie ma gwarancji, że obserwatorzy na tej Ziemi zobaczą tę samą ładną płaszczyznę ekliptyki, jaką widzimy w naszym Układzie Słonecznym”.
Nasze kosmiczne sąsiedztwo jest płaskie i stosunkowo okrągłe, ale nie jest to uniwersalne. „Słońce nie jest samotne w galaktyce” – powiedział Volk. „Wiele gwiazd powstaje w gromadach. Czasami gwiazdy faktycznie przerywają i oddziałują ze sobą”, co może wprowadzić młode planety w „szerszy zakres nachylenia”.
Większe nachylenie planet mogło mieć miejsce w starożytnej przeszłości w naszym Układzie Słonecznym. Jednak po tym, jak gazowe olbrzymy migrowały z obszarów bliższych Słońca do zimnych rejonów, w których żyją dzisiaj, planety wewnętrzne i pozostała masa małych ciał, takich jak komety I asteroidy prawdopodobnie pomogło zrównoważyć ich orbity.
W rezultacie Ziemia przyjmuje tak zwaną konfigurację „dynamicznie zimną”. Planety prześlizgują się obok siebie na ekliptyce i wydaje nam się, że od czasu do czasu ocierają się o siebie.
Taniec planetarny i życie na Ziemi
Te niebiańskie rozważania są symptomem: układ słoneczny która podtrzymuje życie na Ziemi. Dynamika orbity kontroluje odległość planety od gwiazdy oraz to, jak stabilna będzie planeta podczas swojej podróży.
Egzoplanety z orbity nachylone względem ich niezmiennej płaszczyzny może zakłócić resztę systemu. Mogłyby zakłócić okrągłą i płaską konfigurację, w której żyją światy takie jak Ziemia, w których występuje woda – niezbędny składnik życia, jakie znamy – oraz Odległość „Złotowłosej”. przez cały rok od gwiazdy.
„Gdyby orbita naszej planety była naprawdę wydłużona, natężenie światła słonecznego byłoby różne w ciągu roku. Stanowiłoby to dodatkową komplikację dla klimatu” – powiedział Volk.
„Dynamika orbity pozwala zacząć myśleć o tych wszystkich zabawnych, różnych aspektach tego, co sprawia, że nasza planeta nadaje się do zamieszkania, i zadać sobie pytanie, jak normalne jest posiadanie planety nadającej się do zamieszkania”.