
Nawet ludzie, którzy poza tym są entuzjastycznie nastawieni do wolnego rynku pracy, mogą to zrobić przestań myśleć o imigracji, gdy pojawi się redystrybucja. Niektórzy lubią cytować Miltona Friedmanaktóry słynnie (lub niesławnie) powiedział:
„To oczywiste, że nie można mieć wolnej imigracji i państwa opiekuńczego”.
Z tego punktu widzenia imigracja jest w porządku w instytucjach w pełni wolnorynkowych, ale w rzeczywistym świecie jest jej pod dostatkiem świadczeń zapewnianych przez rząd, ograniczenia imigracyjne są uzasadnione, aby chronić podatników przed dodatkowymi kosztami, które mogłyby powstać, gdyby imigranci skorzystali z tych świadczeń. Ale ten wniosek jest zbyt szybki i nawet stanowisko Friedmana jest bardziej zniuansowane, niż zdają sobie sprawę ludzie po obu stronach debaty o imigracji.
Jednak uwaga na początek: obawa o koszty fiskalne imigracji jest zawyżone. Z jednego powodu w Stanach Zjednoczonych większość wydatków na opiekę społeczną trafia do osób bardzo młodych lub bardzo starych. Natomiast imigranci są w nieproporcjonalnym stopniu w wieku produkcyjnym.
Pomijając tę kwestię, Friedman nie był zdania, że imigracja jako taka jest szkodliwa. Argumentował to prawny imigracja jest problemem właśnie dlatego, że umożliwia imigrantom dostęp do świadczeń rządowych. Natomiast uważał, że nielegalna imigracja jest korzystna. Jak to ujął: “To dobra rzecz dla nielegalnych imigrantów. To dobra rzecz dla Stanów Zjednoczonych. To dobra rzecz dla obywateli tego kraju. Ale jest dobra tylko wtedy, gdy jest nielegalna. ” Rozumowanie Friedmana było to, że nielegalna imigracja umożliwia wzajemnie korzystną wymianę rynkową, ograniczając jednocześnie dostęp imigrantów do świadczeń rządowych.
Obecnie wielu konserwatystów fiskalnych sprzeciwia się zaleceniom Friedmana – mianowicie, jeśli problemem związanym z legalną imigracją jest nadmierna konsumpcja zasobów rządowych, rozwiązaniem jest zachęcanie ludzi do łamania prawa. Rozumiem tę reakcję, ale przyznaję, że jej nie podzielam. Moim zdaniem to, czy ktoś może coś zrobić, nie zależy od tego, czy ustawodawca wyrazi na to pisemną zgodę. Na przykład, czy wiedziałeś o tym to niezgodne z prawem jeździć po plaży National Seashore w Cape Cod, jeśli w samochodzie nie ma miernika ciśnienia w oponach? Niemniej jednak nie mam moralnych zastrzeżeń, jeśli jeździsz po plaży bez miernika. Niezależnie od tego, czy władze wyrażą na to zgodę, jest to po prostu pokojowe działanie, które nie narusza niczyich praw.
Być może nie zgadzasz się ze mną. Nadal, jak sugerowali inniistnieje inny sposób dostosowania się do ogólnej idei Friedmana: przyjąć imigrantów jako legalnych stałych mieszkańców, ale ograniczyć im dostęp do niektórych zasobów rządowych. Ekonomiści czasami nazywają to a „rozwiązanie dziurki od klucza”—jeśli problemem jest korzystanie przez imigrantów ze świadczeń, należy opracować politykę, która będzie ściśle ukierunkowana na ten problem, a nie całkowicie ograniczać ich swobodę imigracji.
Główny zarzut wobec tego rodzaju polityki wydaje się mieć podłoże moralne, a nie ekonomiczne. Rzeczywiście, sam Friedman był zapytał o to i odpowiedział, że uważa tę propozycję za nieatrakcyjną częściowo dlatego, że „nie jest pożądane posiadanie dwóch klas obywateli w społeczeństwie”. To dobra uwagaT. To niesprawiedliwe, że rząd zapewnia niektórym obywatelom świadczenia finansowane przez podatników, a innym nie. Jeśli dwie osoby mieszkają, pracują i płacą podatki w danym kraju, urzędnicy rządowi powinni traktować je jednakowo, co wiąże się z zapewnieniem im obojgu równego dostępu do zasobów rządowych.
Należy jednak zauważyć, że jest to polityka ograniczeń imigracyjnych Również traktuje obywateli i potencjalnych imigrantów odmiennie — zapewnia obywatelom, ale nie imigrantom, dostęp do krajowych rynków pracy, stowarzyszeń prywatnych, możliwości edukacyjnych i nie tylko. W związku z tym zasada równego traktowania w rzeczywistości wydaje się oznaczać otwarte granice. Biorąc pod uwagę, że Friedman odrzuca tę opcję, zadaniem staje się zidentyfikowanie drugiego najlepszego rozwiązania. (Ponadto nie jest jasne, czy Friedman może pogodzić swój sprzeciw wobec rozwiązań „dziurki od klucza” swoim poparciem dla nielegalnej imigracji, która prawdopodobnie również stworzyłaby dwie klasy w społeczeństwie).
Dlaczego uważasz, że polityka otwartej imigracji z ograniczonym dostępem do świadczeń jest lepsza niż całkowite wykluczenie? Krótko mówiąc, powodem jest to, że przyjęcie na określonych warunkach traktuje potencjalnych imigrantów lepiej niż wykluczenie. Polityka otwartej imigracji z ograniczonymi świadczeniamidaje przynajmniej ludziom możliwość przeniesienia się i trudno zrozumieć, w jaki sposób danie komuś nowej opcji mogłoby pogorszyć jego sytuację.
Oto analogia. Załóżmy, że John wchodzi na rynek pracy. Jeden z pracodawców oferuje mu pracę z ubezpieczeniem zdrowotnym i planem emerytalnym. Następnego dnia otrzymuje kolejną ofertę – ta nie wiąże się z żadnymi świadczeniami, ale zawiera znacznie wyższą pensję. Nawet jeśli uważasz, że powinien podjąć pierwszą pracę, zaproponowanie mu drugiej pracy wydaje się całkowicie dopuszczalne. John nie jest w gorszej sytuacji, ponieważ ma inną opcję. Jeśli nie chce tego przyjąć, może po prostu odmówić. A jeśli woli wyższą płacę bez świadczeń, zdecydowanie lepiej jest, bo ma taką możliwość.
Przypadek Johna jest analogiczny do przypadku potencjalnego imigranta, który tego oczekuje zarobić znacznie więcej, przeprowadzając się do danego kraju gdzie jej dostęp do świadczeń rządowych jest ograniczony. Jeśli woli mieć dostęp do szerszego zakresu świadczeń zapewnianych przez rząd w swoim obecnym kraju niż wyższe zarobki, ale mniej świadczeń w nowym kraju, może odmówić przeprowadzki; w tym przypadku nie jest w gorszej sytuacji, ponieważ ma taką możliwość. Jeśli jednak woli wyższe zarobki przy mniejszych świadczeniach, opcja ta poprawia jej sytuację. Tak jak dopuszczalne jest – a nawet prawdopodobnie dobre – oferowanie Johnowi dodatkowej opcji, tak samo dopuszczalne jest oferowanie potencjalnym imigrantom dodatkowej opcji.
Warto także podkreślić inny ważny aspekt ograniczania dostępu imigrantów do świadczeń, a nie całkowitego ograniczania ich przemieszczania się. Przyjęcie imigrantów jako legalnych stałych mieszkańców usuwa między innymi groźbę deportacji, która towarzyszy nielegalnemu wjazdowi do kraju. Nawet jeśli zgodzisz się z Friedmanem (tak jak ja), że rozwiązanie dziurki od klucza polegające na przyjmowaniu imigrantów z ograniczonym dostępem do świadczeń nie jest całkowicie sprawiedliwe, nadal jest to więcej sprawiedliwe, niż odmawianie potencjalnym imigrantom możliwości bezpiecznego przemieszczania się w ogóle.