
z cóż, to jest wybór dział
W tym miejscu powinno być oczywiste, że JD Vance jest istotą czysto polityczną. Nie ma w tym żadnej cnoty, żadnych zdecydowanych stanowisk moralnych, ani niczego, co przypominałoby prawdziwą ideologię polityczną. Jest tylko zdobycie i utrzymanie coraz większej mocy. Nie musisz szukać dalej niż wcześniejszy status Vance’a jako samozwańczego „nigdy Trumpera”. porównał obecnego prezydenta do Hitleratylko po to, by całkowicie się przewrócić i zostać zarówno najlepszym obrońcą, jak i partnerem Trumpa. Oczywiście chce zostać prezydentem i podejmie wszelkie działania lub stanowisko, które jego zdaniem zapewnią mu największą szansę na zajęcie miejsca za biurkiem Resolute Desk.
Nie jestem szczególnie zainteresowany udzielaniem bezpłatnych porad politycznych komuś tak odrażającemu, ale nie sądzę, że wkraczam w nowy wymiar, mówiąc, że to nie jest dobry pomysł, aby Vance przechwalał się, jak ta administracja tak doskonale zneutralizowała wolną prasę, że mógłby zrobić kilka Watergates i nie byłby to dla nich poważny problem.
Wiceprezydent JD Vance powiedział w czwartek, że skandal Watergate, który obalił prezydenta Richarda Nixona, byłby przeskokiem w dzisiejszym cyklu informacyjnym, i zauważył podobieństwa między Nixonem a prezydentem Donaldem Trumpem – argumentując, że obaj byli celem sił „głębokiego państwa”.
“Gdyby afera Watergate wydarzyła się jutro, byłoby to jak 12-godzinny artykuł w wiadomościach. Pomysł, że doprowadziłoby to do obalenia prezydentury, jest szalony” – powiedział Vance.
Kontynuował: „Jeśli spojrzeć na historię o tym, jak głębokie państwo obaliło Richarda Nixona, nie różni się to zbytnio od tego, co te same grupy ludzi i te same instytucje próbowały zrobić Donaldowi Trumpowi w pierwszej administracji Trumpa”.
W tej kwestii Vance ma niestety rację na wielu frontach, podczas gdy na innych się myli. Dzisiejszy skandal Watergate prawdopodobnie nie zyskałby takiego rozgłosu jak w latach 70., w dużej mierze z powodu podziału naszych mediów informacyjnych na jedno tradycyjne skrzydło medialne i jedno zwykłe skrzydło propagandowe przysłowiowej prawicy. Ale to nie jest to dobra rzecz. To przechwalanie się, że kulminacją długoterminowego planu ujarzmienia prasy jest to, że można wywołać szalone skandale i ujdzie to na sucho. A jeśli potrzebujesz dowodu Towystarczy pamiętać, że zdarzył się 6 stycznia, Donald Trump próbował się wywiązać Nagle utrzymać prezydenturę wbrew wyraźnej woli wyborców, a następnie udało się ponownie zostać wybranym na urząd.
Porównanie Trumpa do Nixona przez Vance’a również jest całkiem trafne, chociaż niewiarygodne jest widzieć, jak chce to zrobić dobrowolnie. Powtórzę raz jeszcze, jeśli tworzysz listę najgorszych skandalów politycznych w historii Stanów Zjednoczonych, Watergate i 6 stycznia to 1 i 1a, a jedynym argumentem jest kolejność ich umieszczenia.
Ale to, co myli się w sprawie Watergate, wyjaśnia, dlaczego Vance w jakiś sposób uważa, że to dobre słowa, które można wypowiedzieć na głos. Rezygnacja Nixona ze stanowiska z pewnością nie była dziełem jakiegoś „głębokiego państwa”. Wręcz odwrotnie. Nixona używany coś, co można nazwać głębokim państwem, lub przynajmniej rządowe służby wywiadowcze i Departament Sprawiedliwości, próbujące uniknąć odpowiedzialności za włamanie do siedziby DNC i podsłuchiwanie jej. Został przyłapany na próbie ukrycia i zniszczenia dowodów swojego udziału w tej zbrodni. On jest na taśmie nakazanie zakończenia śledztwa w sprawie jego własnej kampanii reelekcyjnej. Zamiast zostać postawiony w stan oskarżenia, złożył rezygnację. Żadne z powyższych nie podlega dyskusji.
Dlatego też, gdy Vance idzie jeszcze dalej i szczęśliwie porównuje się do Nixona, sugeruję, abyśmy wierzyli mu na słowo.
Następnie Vance zauważył swoje podobieństwa z Nixonem.
„Młody senator, wiceprezydent, pisze kilka bestsellerów, jest znienawidzony przez media” – powiedział. “To trochę przypomina JD Vance’a. Zawsze lubiłem Richarda Nixona.”
Nixon nie był całkowicie okropnym prezydentem, ale nikt poważny nie chce porównywać się z Mussolinim w związku z apokryficznymi twierdzeniami, że to on dbał o punktualność pociągów. Do czasu objęcia urzędu obecnego prezydenta Nixon był bez wątpienia najbardziej zhańbionym amerykańskim prezydentem wszechczasów. Powtórzę jeszcze raz: nie sądzę, żeby to był temat do dyskusji.
Zamiast tego pachnie to tym, jak Vance próbuje zaistnieć „renesans”, który, jak twierdzi, przechodzi obecnie dziedzictwo Nixona. Nie słyszałem o tym renesansie, dopóki Vance nie zdecydował się o tym porozmawiać. Normalizowanie prezydenta nękanego skandalami z pewnością musi czemuś służyć, ale już za kilka lat widzę reklamy kampanii, w których pytano opinię publiczną, czy naprawdę chcą kolejnego prezydenta Nixona, skoro tak twierdzi Vance.
To nie są najbardziej utalentowani ludzie, to jasne. Nie wyobrażam sobie odsetka Vance’a próbującego wrobić się w współczesnego Nixona. Ale przypuszczam, że jest w tym twierdzeniu trochę szczerości, jeśli jest ona tego warta.
Zapisano pod: JD Vance, polityka, Richarda Nixona, skandale