
z to jest-bardzo-zły-pomysł dział
Każdy właściwy sąd, który rozpatrywał tę kwestię – w tym Sąd Najwyższy — zgodził się: nikt nie może własny prawo. Kiedy standardy prywatne zostaną włączone do wiążących wymogów prawnych, społeczeństwo ma prawo do swobodnego dostępu do nich. Obwód piąty, obwód prądu stałego i obwód pierwszy doszły do tego samego wniosku w różnych przypadkach w ciągu ostatnich dwóch dekad.
Naturalnie dwupartyjna grupa senatorów ponownie przedstawiła projekt ustawy mający na celu uchylenie tego wszystkiego.
Senatorowie Coons, Cornyn, Hirono i Tillis tak przywrócił ustawę o kodach Proprojekt ustawy zapewniający ochronę prawa autorskiego standardom, które zostały włączone do prawa przez odniesienie. Oznacza to, że przepisy budowlane, przepisy bezpieczeństwa przeciwpożarowego, przepisy elektryczne, wytyczne dotyczące dostępności – czyli tego rodzaju rzeczy, które decydują o tym, czy Twój dom jest zgodny z przepisami, a których naruszenie może skutkować karami cywilnymi lub karnymi – pozostaną chronioną prawem autorskim własnością prywatnych organizacji opracowujących standardy (SDO), które je napisały.
Byłoby to naprawdę, naprawdę złe – a także, zdaniem wielu sądów federalnych, niezgodne z konstytucją.
Komunikat prasowy tych senatorów to naprawdę coś. Tillis twierdzi, że ustawa „chroni zdroworozsądkowy system, który zapewnia Amerykanom bezpieczeństwo, nie kosztując podatników ani grosza”. Coons martwi się „karą dla organizacji non-profit, które je opracowały, i które mogą utracić swoją własność intelektualną”. Dyrektor generalny Copyright Alliance (organizacji maksymalizującej prawa autorskie finansowanej przez zwykłych podejrzanych w Hollywood) nazywa to „wyraźnym zwycięstwem dla bezpieczeństwa publicznego, przejrzystości i wzrostu gospodarczego”.
Można by pomyśleć, że mówimy o jakiejś oblężonej grupie organizacji non-profit na skraju załamania finansowego, odważnie tworzących standardy bezpieczeństwa z dobroci serca, które wkrótce zostaną zmiażdżone przez zgubnych darmozjadów, którzy ośmielają się czytać przepisy za darmo. Rzeczywistość, jako Katherine Klosek i Garrett Reynolds są szczegółowo opisani tutaj na Techdirtjest raczej inny. Główne organizacje SDO forsujące tę ustawę — Międzynarodowa Rada Kodeksu i Krajowe Stowarzyszenie Ochrony Przeciwpożarowej — zarabiają więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a pensje dyrektorów generalnych przekraczają 1 000 000 dolarów w porównaniu ze średnią pensją dyrektorów generalnych organizacji non-profit wynoszącą około 115 682 dolarów. Ich przychody wzrosły nawet tak, jak organizacje takie jak Public.Resource.Org I Kody Up od lat zapewniają bezpłatny, nieskrępowany dostęp do tych wbudowanych standardów.
Jak zauważył Piąty Obwód już w 2002 roku:
“Trudno wyobrazić sobie dziedzinę twórczych przedsięwzięć, w której zachęta do praw autorskich byłaby mniej potrzebna. Organizacje handlowe mają ważne powody wynikające ze standaryzacji branżowej, kontroli jakości i samoregulacji, aby tworzyć te kody modeli. Jest mało prawdopodobne, że bez praw autorskich zaprzestaną ich produkcji.”
Dwadzieścia cztery lata później przewidywania sprawdzają się doskonale. SDO w dalszym ciągu tworzyły standardy. Stale zwiększali swoje przychody. Chcą też, żeby Kongres dał im monopol na prawo publiczne, bo sądy by tego nie zrobiły.
A projekt ustawy jest podstępny: zawiera przepis wymagający, aby włączone standardy były „publicznie dostępne w Internecie”, co zwolennicy ustawy wskazują na dowód swojego zaangażowania w przejrzystość. Jednak projekt ustawy wyraźnie stwierdza, że dostęp ten należy zapewnić „w sposób, który w istotny sposób nie zakłóca zdolności tych organizacji do generowania przychodów”. To Kongres wpisał ochronę zysków bezpośrednio do definicji „publicznego dostępu do prawa”. W praktyce jako Klosek wyjaśnił w zeszłym rokuoznacza to dostęp tylko do odczytu, w którym nie można pobierać, kopiować, drukować ani łączyć się ze standardami. To nie jest dostęp do prawa. To spojrzenie na prawo przez dziurkę od klucza, na warunkach określonych przez prywatną korporację.
Tymczasem organizacje faktycznie zapewniające naprawdę użyteczny, bezpłatny publiczny dostęp do tych przepisów – Public.Resource.Org, UpCodes i inne – byłyby narażone na odpowiedzialność za prawa autorskie na mocy tej ustawy. Zatem ustawa o kodeksach zawodowych nie tylko nie poprawia publicznego dostępu do prawa. Aktywnie zagraża podmiotom, które już teraz radzą sobie lepiej z zapewnianiem tego dostępu niż kiedykolwiek miały to miejsce w przypadku SDO.
Kiedy zatem senatorowie forsujący tę ustawę mówią o potrzebie zarabiania pieniędzy przez „organizacje non-profit”, tak naprawdę wybierają, które organizacje non-profit zasługują na przetrwanie — te (już wyjątkowo dobrze wyposażone), które tworzą standardy, a nie takie jak Public.Resource.Org które faktycznie udostępniają te standardy społeczeństwu.
Projekt ustawy nigdy nie był rozpatrywany w komisji. Nie na tym Kongresie. Ani na żadnym poprzednim Kongresie. Ostatnim razem został on wniesiony do Izby w ramach zawieszenia przepisów – proces zarezerwowany dla niekontrowersyjnego ustawodawstwa – i nadal nie udało mu się zgromadzić większości dwóch trzecich wymaganej do przyjęcia. Rosnąca koalicja biblioteki, dziennikarze, organizacje społeczeństwa obywatelskiego, grupy zajmujące się prawami osób niepełnosprawnych i NAACP przeciwstawił się temu.
Sprzeciwili się temu prawu, bo jest złe. Blokuje prawo autorskie.
Sąd Najwyższy. Wiele sądów okręgowych. Szeroka koalicja grup interesu publicznego. Wszyscy mówią to samo: prawo należy do społeczeństwa. Ale dopóki SDO będą wydawać miliony na lobbing, Kongres najwyraźniej będzie próbował je rozdawać.
Zapisano pod: Chrisa Coonsa, prawo autorskie, prawo autorskie, włączone przez odniesienie, Johna Cornyna, mała Hirono, otwarte standardy, standardy, Thom Tilis
Firmy: public.resource.org, upkody