
Gdzie James Cameron „Obcy” plasuje się wśród innych filmów o Obcym? To zależy od tego, kogo spytasz. Niektórzy mogą powiedzieć, że jest najlepszy, inni stawiają go tuż za oryginałem (uwaga, spoiler: jest najlepszy). Niezależnie od tego nie można zaprzeczyć, że ten film z 1986 roku zmienił bieg, przenosząc serię z horroru na zabarwioną horrorem akcja science-fiction i wytyczenie alternatywnej ścieżki na przyszłość.
Jak stwierdził Cameron w wywiad z Lofficieremplan zawsze był taki: „zrobić film, który nie będzie tak straszny… jest straszny, ale nie jest tak straszny, ale bardziej intensywny i lubię używać tego słowa – ekscytujący. Ponieważ myślę, że ekscytuje Cię intensywność akcji w tym filmie”.
Jeśli chodzi o rozwój fabuły, zmiany w sequelu mają sens. Ellen Ripley z Sigourney Weaver przeżyła Xenomorpha “Obcy”ale teraz musi pokonać swój strach i ponownie stawić czoła ponuremu stworzeniu. Tym razem ma po swojej stronie sojuszników i siłę ognia, chociaż większość kolonialnych żołnierzy piechoty morskiej okazuje się tak samo użyteczna, jak Francuzi całujący ul.
„Obcy” stał się potwornym hitem, zarówno pod względem finansowym, jak i krytycznym, co sugeruje, że Cameron ma dotyk Midasa, jeśli chodzi o sequele. Znany krytyk filmowy Roger Ebert zwany to „wspaniały przykład rzemiosła filmowego” i trudno z tym polemizować. Jednak zadziwiające jest to, jak „Obcy” kilka razy prawie się rozpadł, zanim to się faktycznie wydarzyło.
Mimo że „Obcy” z 1979 roku przyniósł duże zyski na papierze, praktyki księgowe Hollywood są bardziej zaskakujące niż powrót Palpatine’a w „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie”.
W jakiś sposób „Obcy” został uznany za klapę, a wytwórnia 20th Century Fox nadal spierała się co do kontynuacji – do tego stopnia, że prawie sprzedała prawa producentom „Rambo” (jednak wyobraźcie sobie potencjał crossovera, gdy John Rambo strzela do hordy ksenomorfów, podczas gdy w tle ryczy kultowa ścieżka dźwiękowa Jerry’ego Goldsmitha).
Po wielu ochach, achach i załamywaniu rąk studio ustąpiło i wybrało Camerona do opracowania terapii opartej na imponującym charakterze jego scenariusza do filmu „Terminator”.
W 1983 roku Cameron potrzebował zaledwie trzech dni na sporządzenie 45-stronicowego opracowania, które można przeczytać Tutaj. W tym dokumencie znajdują się głównie szczegóły dotyczące tego, co miało stać się „Obcymi”, ale Fox kiwnął głową na propozycję reżysera. Studio z pewnością nie uciekało od zarzutów, że szukało powodów więcej nie zrobić film, niż kontynuować.
„Obcy” potrzebowali wewnętrznego mistrza – kogoś, kto przekonałby dyrektorów studia, że ignorując tę franczyzę, zostawiają pieniądze na stole. Nastąpiło to wraz z zatrudnieniem producenta Larry’ego Gordona, który nalegał na kontynuację w czterech ścianach sali konferencyjnej.
Po sukcesie „Terminatora” Cameron powrócił do akcji jako scenarzysta i reżyser, a jego ówczesna dziewczyna, wkrótce żona, Gail Anne Hurd, dołączyła do filmu jako producentka.
Po przesłaniu scenariusza i przygotowaniu Camerona do zdjęć w 1985 roku pojawił się nowy problem: budżet. Obóz Camerona argumentował, że „Obcych” można nakręcić za 15,5 miliona dolarów, ale liczniki w Foxie obawiali się, że będzie to bliżej 35 milionów dolarów i nikt nie brał pod uwagę biednych miliarderów, którzy wchodzą w grę.
Fox zaoferował 12 milionów dolarów. „Wyszliśmy i powiedzieliśmy: «Dzięki, zrobimy coś innego»” – powiedział Cameron Los Angeles Times.
Za kulisami Gordonowi udało się przekonać swoich szefów, aby przeznaczyli dodatkowe pieniądze na produkcję. Po pomyślnym pokonaniu tej przeszkody Cameron wrócił na miejsce kierowcy i był gotowy do wyjazdu na LV-426.
Następnie Fox zdecydował się zaproponować coś, co wówczas było nie do pomyślenia: „Obcych” bez Sigourney Weaver. To decyzja, która przypomina sequel, który można umieścić bezpośrednio w filmie, a jakiego można się spodziewać po osobie w typie Kevina Sorbo.
Z drugiej strony Cameron miał wrażenie, że Weaverowi złożono kontrakt na kontynuację, ale wcale tak nie było. Teraz zadaniem Camerona było przekonanie Weavera do nakręcenia filmu. Spotkał się z Weaverem i spotkanie wydawało się dość pozytywne, ale jej agenci chcieli dla niej dużej wypłaty – i słusznie. Fox odmówił, więc Cameron i Hurd odeszli… znowu; nie zamierzali kręcić filmu bez Weavera.
Sfrustrowany, ale próbując po raz ostatni rzucić kostką w tym nieudanym projekcie, Cameron zastosował podstępny trik, jak ujawnił GQ lata później. Weaver pracował w tej samej agencji co Arnold Schwarzenegger, więc Cameron zadzwonił do agenta Schwarzeneggera i powiedział mu, że ma zamiar rozpocząć przepisywanie scenariusza „Obcych”, aby całkowicie usunąć Ripleya. Wiadomość rozeszła się szybciej niż ksenomorf szybem wentylacyjnym.
„Umowa została zawarta w ciągu 12 godzin” – powiedział Cameron. „Więc nigdy nie napisałem ani słowa z tej hipotetycznej historii, którą obiecałem, że zrobię, a której i tak nie miałem zamiaru pisać. W każdym razie się udało, a Sigourney dostała milion dolarów i wszyscy byli szczęśliwi”.
Jeśli chodzi o większość produkcji filmowych, zdjęcia do „Obcego” szły gładko. Terminy zostały dotrzymane, budżet nie przekroczył, a studio pozwoliło im dalej się tym zajmować. Największym wyzwaniem była ostateczna wersja – Fox chciał, aby obraz trwał dwie godziny, aby zapewnić większą liczbę pokazów kinowych.
Cameron ustąpił, wyciągnął nożyczki i wyciął kilka zbędnych scen, ale film wciąż nie osiągnął idealnego poziomu magii. Obcinając wszystko, co mógł, Cameron wyjaśnił, że wszelkie dalsze poprawki zniszczą historię i zaszkodzą integralności filmu. Tym razem Fox nie kłócił się i pozostał przy twórcy filmu.
Historia potwierdza, że podjęto tu właściwą decyzję. Seria jest teraz bardziej zgodna z planem opracowanym przez „Obcego” Camerona „Szczęki w kosmosie” Ridleya Scotta fundacja. Chociaż w tych filmach zawsze jest element przetrwania, podejście skoncentrowane na akcji jest kluczową częścią DNA serii. Jasne, bohaterowie pozostają przestraszeni, ale otrzymują szansę na rozjaśnienie się ksenomorfy i pokaż tym brzydkim potworom, kto tu rządzi.
Patrząc teraz wstecz, niewiarygodna jest myśl, że Fox prawie rozwalił „Obcego” swoimi studyjnymi wybrykami. Z chaosu rozdętego ego, szczypania grosza i frustracji podnoszącej ciśnienie krwi wyłonił się klasyk.
To dowód na to, że w Hollywood nikt nie usłyszy Twojego krzyku (i nie obchodzi ich to), więc od Ciebie zależy, czy znajdziesz sposób na przetrwanie.