
Można śmiało powiedzieć, że mniej więcej trzy miesiące po premierze kinowej Predator: Badlands jest wśród najlepsze wpisy z serii horrorów akcji i science-fiction. Od pozaziemskiego otoczenia po wszystkie nowe dodatki do historii Predatorato przygoda niepodobna do niczego, co widzieliśmy wcześniej w tej serii.
Zaraz po ujawnieniu filmu w Hulu i Disney Plus oraz przed premierą DVD i Blu-ray 17 lutego, mieliśmy okazję porozmawiać z Danem Trachtenbergiem, który obecnie ożywił film Seria Predatorów trzy razy z bardzo różnymi filmami. Nasza rozmowa skupiała się na pytaniach, które jako fani mieliśmy po napisach końcowych Badlands, a także na tym, czy możemy spodziewać się większej liczby odpowiedzi w przyszłości. Dlatego był to rozmowa pełna spoilerów. Zostałeś ostrzeżony…
Jeszcze zanim stał się kimś, kogo wielu nazwałoby „władcą Yautja”. Ofiara, Predator: Zabójca zabójcówi Predator: Badlands, Trachtenberg nie był obcy science fiction, wdarł się do Hollywood z imponujący film krótkometrażowy oparty na Portalu gier wideo i oszałamiający thriller Ulica Cloverfield 10. Reżyserował także kilka programów telewizyjnych, między innymi z The Boys i Black Mirror. To imponujące CV.
Cechą charakterystyczną Predator: Badlands jest to, że odchodzi od wcześniejszego skupiania się serii na brutalnych akcjach i elementach lekkiego horroru na rzecz stania się staroświeckim przygodowym filmem science fiction inspirowanym klasykami fantasy, takimi jak Willow i gry wideo – Trachtenberg zawsze przywołuje to medium jako niewyczerpane źródło inspiracji – jak kultowy Cień Kolosa. Pod każdym względem powinno to być łatwiejsze do sprzedania niż kolejna igraszka z oceną R w kinach, ale zastanawiałem się, czy były wewnętrzne obawy co do tego.
„Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy bardzo mnie wspierali, ale jeśli trzeba było naprawdę zarysować powierzchnię, role się trochę odwróciły, ponieważ studio było bardziej zdenerwowane zmianą tonalną i myślało bardziej o zagorzałym fanie Predatora, a ja, jako zagorzały fan Predatora, byłem bardziej podekscytowany dokonywanymi przez nas wyborami tonalnymi i chciałem, aby było to ekscytujące przeżycie dla hardcorowych fanów, którzy widzieli wiele filmów tego samego rodzaju” – wyjaśnił.
Jednocześnie zdawał sobie sprawę, że może to potencjalnie otworzyć serial dla osób, które wcześniej nie zwracały na niego uwagi: „Wiesz, upewnianie się, że wszystkie pola są zaznaczone, a nie tylko ta, ponieważ myślę, że potrzeba dużo więcej, aby wyciągnąć ludzi z kanap i przenieść ich do miejsc w kinie, więc w studiu było trochę więcej wahania, ale w sumie… Łatwo jest „nie” filmowi, w którym nie ma ludzi i ma potwora z robotem przywiązanym do pleców, i zamiast powiedzieć nie, powiedzieli tak.”
Wśród wielu dodatkowych funkcji DVD i Blu-ray znajdują się usunięte sceny, a nawet fragmenty zapowiedzi, które ujawniają pomysły, które nie weszły do (przewiewnej) ostatecznej wersji. Na wszelki wypadek musieliśmy zapytać o sceny, z których trochę żałował.
„W środku filmu, który znajduje się na płycie, doszło do wielkiej walki na syntezatorach. Są fragmenty, które mnie zmartwiły, że nie znalazły się w filmie, a potem pracowaliśmy dalej i dokończyliśmy film, aż musieliśmy uwzględnić wiele rzeczy, które tam były… We wszystkim są momenty „och, to była fajna rzecz”, które ludzie mogą zobaczyć, ale ja oczywiście zdecydowanie wolę ostateczną wersję filmu” – ujawnił. Powiedziano nam również, że każda większa scena, która została nakręcona i wycięta, w ten czy inny sposób zostanie wydana w domu.
W związku z tym spróbowaliśmy pójść nieco głębiej i zapytać o pisanki, których być może nie zauważyli jeszcze najbystrzejsi fani Predatora. Badlands może z pozoru być prostym filmem, ale jest pełen drobnych szczegółów, fragmentów historii i bezczelnych mrugnięć, które doceniło wielu kinomanów. Czy jest jeszcze coś do odkrycia?
Trachtenberg starał się pomyśleć o fragmentach, których fandom nie zauważył, zanim wskazał na pokój z trofeami na statku: „Mówiłem o kilku z nich… Na ścianie wisi czaszka, nie jestem pewien, jak bardzo jest widoczna, myślę, że widziałem ludzi, którzy fani zgadywali, co jest nie tak. To trochę ładniejsza rzecz, że tak powiem… Prawdopodobnie jest tego więcej”. Oczywiście te małe rzeczy, których nie spodziewał się, że ktokolwiek zauważy, były bardziej osobiste. „Moja córka ma na imię Luna. Zadzwoniliśmy do niej Luna Bug całe jej życie i to jest imię bohaterki w filmie. Są tam daty, które oznaczają urodziny załogi i tym podobne.”
Jeśli martwiłeś się, że Trachtenberg opuści po tym serię Predator jego niedawny kontrakt z wytwórnią Paramountzapewnił nas, że wciąż pracuje nad kolejnymi pomysłami, takimi jak trzeci projekt po Prey dokuczał mi od zeszłego lata: „Tak, wciąż o tym myślę, tak” – powiedział po prostu z uśmiechem. Ponownie bez niego na fotelu reżysera mogłoby powstać więcej projektów – współreżyserem Killer of Killers był Joshua Wassung – ale wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nigdzie się nie wybiera, nawet jeśli następny będzie projekt inny niż Predator.
Stając się nieco bardziej kujonem i łącząc się z fantastycznym Killer of Killers, była to świetna okazja, aby zapytać o plemię Deka, ich technologię i wygląd strażników Yautja, którzy służyli ojcu bohatera; był to prawie ten sam projekt, który widzieliśmy w ostatnim akcie Killer of Killer. Zdaniem Trachtenberga, który w pozostałych kwestiach milczał, „nie musi to nic oznaczać” w odniesieniu do harmonogramu obu filmów (akcja Badlands rozgrywa się w odległej przyszłości).
Idąc nieco bardziej w tym ogólnym kierunku, zadaliśmy pytanie, czy Yautja, których widzieliśmy w filmie animowanym, porywali tych, którzy w przeszłości pokonali myśliwych, w ramach „ogólnej zasady” społeczeństwa Yautja Prime, czy też w ramach własnej działalności, którą robi tylko jedno plemię. Nic więc dziwnego, że Trachtenberg zostawia ostateczne odpowiedzi w tej kwestii na później, ale powiedział coś na temat przeczytania przez niektórych fanów tego ogromnego odkrycia i dodatku do mitów: „W ich mniemaniu nie jest to bolesna porażka. Ich zdaniem to wielki zaszczyt zostać unieśmiertelnionym i móc konkurować na arenie. To dla nich wielki zaszczyt, to nie bolesna porażka… Czy to wszyscy? Zobaczymy”.
Na koniec nie mogliśmy zakończyć czatu bez krótkiej rozmowy o Elle Fanning i jej podwójnej roli jako „siostr” syntezatorów, Thii i Tessy. Oni i inni Weyland-Yutani drony, a także ulepszony powrót MU/TH/UR, stworzyły wyraźne powiązanie Obca franczyza i dodał do powtarzających się w filmie motywów skomplikowanych rodzin, ale czy zawsze planowano mieć w historii dwie Elle?
„Nie wiem dlaczego, ale zawsze były to dwa, a nawet więcej. W pewnym momencie dron, może to byli wszyscy… wszystkie Elles, jakby to był jeden model. Ale nie, zawsze były dwa i myślę, że wynikało to z chęci, aby historia antagonisty odzwierciedlała historię Deka, a Dek zajmuje się odlotowymi sprawami rodzinnymi. Podobał mi się pomysł jego niechętnej partnerki Thii i antagonisty, że zajmują się sprawami rodzinnymi… Dek radzi sobie z ojcem, a potem mają do czynienia ze swoją Matką z serii Obcy, to wszystko to był bogaty plac zabaw, z którego chcieliśmy skorzystać w filmie” – wyjaśnił reżyser i współscenarzysta, zanim podpisaliśmy kontrakt.
Nie trzeba dodawać, że ten „plac zabaw” ostatecznie podniósł film na duchu i sprawił, że zakochaliśmy się w grupie odświeżających postaci, które chcielibyśmy zobaczyć w kolejnej przygodzie, nawet jeśli nadal jest miejsce (i popyt), aby Predator stał się hardkorowy. Ksenomorfy na horyzoncie, czy nie, nie możemy się doczekać, aby zobaczyć, co dalej wyjdzie z umysłu Trachtenberga i trafi do tego wszechświata.