
„Star Trek” był kiedyś bardzo napalony.
Od samego początku w Treku seksualność była wykorzystywana zarówno bezinteresownie, jak i celowo, ale wznowiona seria Paramount+ zdawała się to porzucić, unikając rażących wymówek do pokazywania aktorów w skąpych ubraniach i jawnej seksualizacji swoich bohaterów. To znaczy do czasu „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty„Przybyłem kilka, bardzo napalonych tygodni temu.
Dziennik Kapitana
Długa wędrówka nie jest inaczej, nawet jeśli chcemy udawać, że tak było. Podczas gdy Gene Roddenberry walczył o to, aby kobiety były na mostku Enterprise w „The Original Series” i umieszczał je na stanowiskach władzy (pomimo jego własnych mizoginicznych skłonności), były one odziane w spódnice tak krótkie, że można było się zastanawiać, czy w przyszłości nie będzie braków tkanin.
Przynajmniej ta jawna seksualizacja nie dotyczyła tylko kobiet (w pewnym sensie). Nie zapominajmy, że James T. Kirk wielokrotnie był bez koszulki lub spocony i walczył z Sulu. „TOS” chciał, żebyś spojrzał. Od tego czasu seks był używany w Trek, aby przyciągnąć wzrok, celowo uprzedmiotowiając ludzi, aby przyciągnąć widzów.
Trend ten miał odważną kontynuację w „The Next Generation”, który zadebiutował Troi w obcisłym body i głębokim dekolcie. Odwiedzano planety przyjemności ze skąpo odzianymi kosmitami (wiele razy). Wyzwoleni seksualnie kosmici, którzy naprawdę się złoszczą, gdy nadepniesz na ich kwiaty, zostali skonfrontowani. Napalone choroby szerzą się.
Całe pokolenie młodych kujonów przeszło natychmiastowy okres dojrzewania, kiedy Siedem z Dziewięciu zadebiutowała w obcisłym, błyszczącym mundurze w filmie „Star Trek: Voyager. Istnieje cały wszechświat zła, w którym wiadomo, że postacie są złe, ponieważ ubierają się seksownie i wydają się być przyklejone do swoich twarzy. Wszystko, co dotyczy zielonego kosmity. Tańce fanów, holodek, żel odkażający i rozbieranie się do bielizny w kapsułach wahadłowców. Czy muszę kontynuować?
Trek zawsze był napalony i szczerze mówiąc, nigdy nie robił tego subtelnie.
Porozmawiajmy o seksie
Jawna seksualizacja i uprzedmiotowienie kobiet (i w mniejszym stopniu mężczyzn) w Treku jest oczywiste, ale napalenie Treka nie ogranicza się do tego. Używany kontekstowo i przemyślanie, seks w Treku może być niezwykłym narzędziem do progresywnego opowiadania historii, omawiania społecznych tabu i zajmowania się uprzedmiotowieniem, którym rozkoszuje się także ta seria.
Wspomniany mundurek w formie mini-spódniczki? Choć było to zdecydowanie seksowne, w tamtym czasie było również postrzegane jako część ruchu wyzwolenia kobiet. „TNG” następnie bawił się seksualizacją krótkich spódniczek w „TOS” w zaskakująco postępowy jak na tamte czasy sposób, pozwalając męskim członkom załogi nosić nowo zaprojektowany mundur „skant”, ubierając zarówno mężczyzn, jak i kobiety w spódnice odsłaniające nogi, a następnie wycofując kostiumy po pierwszym sezonie.
Wulkański rytuał godowy pon farr jest prawdopodobnie najbardziej oczywistym i dosłownym przykładem wykorzystania przez Treka seksu jako narzędzia do opowiadania historii, podczas którego Wolkanie stają się niezwykle agresywni i seksualni co siedem lat. Tutaj jednak seks nie jest odgrywany dla podniecenia, ale dla napędzania historii, co prowadzi do odcinków, które dotyczą represji seksualnych i tożsamości.
Wiele historii, wyraźnie napisanych po to, aby przyciągnąć wzrok skąpo ubranych kosmitów lub parnych historii o holodeku, zostało napisanych również po to, aby skłonić do przemyśleń na temat wyzwolenia seksualnego i podniecenia seksualnego. W historii Treka pełno jest przykładów, gdzie bycie napalonym nie ma jedynie kontekstu z historią, ale jest integralną częścią zdolności Treka do opowiadania historii, które skłaniają nas do zadawania pytań i refleksji nad własnym społeczeństwem.
Tak naprawdę najsłynniejszym postępowym momentem w historii Treka był seksowny moment, kiedy w programie wyemitowano pierwszy w historii telewizji czarno-biały międzyrasowy pocałunek* — szczególnie meta moment, gdy akt seksualny miał miejsce przed publicznością dla jej przyjemności oglądania.
*W „Movin’ with Nancy” miał miejsce wcześniejszy, nieskryptowany pocałunek, o którym historia często zapomina.
Jest też prosty fakt, że patrzenie na ładnych ludzi w odsłaniających ubraniach nie jest złym momentem. Jeśli dobrze się z tym obchodzisz, nie ma nic złego w tym, że program ma wyraźnie seksualny charakter. Seven of Nine jest tego kluczowym przykładem, ponieważ jej początkowe wprowadzenie mogło mieć na celu przyciągnięcie młodych, męskich widzów, ale jej postać stała się jedną z bardziej lubianych i złożonych w całej serii. Gdzieś pomiędzy seksualizacją a uprzedmiotowieniem istnieje mglista granica, a jeśli serial potrafi przekroczyć tę granicę, oglądanie go jest naprawdę przyjemne.
Banda napalonych studentów
To wszystko jest coś, czego nowszy Trek uniknął. Chociaż „Discovery”, „Picard” i „Strange New Worlds” nie są w żaden sposób aseksualne, nie są one tak jawnie seksualne (chyba że policzymy Włosy Ansona Mounta) jako starszy Trek. Nowe programy nie sprzedają seksu tak jak te stare. Biorąc pod uwagę błędne zrozumienie, że seks miał na celu uprzedmiotowienie i sprzedaż, ma to sens. Nowszy Trek chciał traktować swoje programy bez całej tej prostactwa, ale coś w ten sposób stracił.
To całkowita nieprawda w przypadku „Akademii”, serialu, który w pierwszych dwóch odcinkach z napaloną energią wyskoczył z bramek i nie poddał się. Od momentu premiery w serialu pojawiały się takie klasyczne, napalone sceny, jak „Spocony pracownik kopalni z masywnymi bicepsami”, „Kolekcja młodych, atrakcyjnych ludzi przebierających się w szatni”, „Kolekcja młodych, atrakcyjnych ludzi przemoczonych w bieliźnie” oraz „atrakcyjna seksualnie kobieta w bardzo odkrywczej „formalnej” sukience”. Wszystko to zakończyło się szóstym odcinkiem „Come, Let’s Away”, w którym pojawiło się coś najrzadszego z rzadkich: pełnowymiarowa scena seksu.
„Academy” nie ma żadnych skrupułów, by być napalonym, a naprawdę nie powinna. Pomijając wspomniany już fakt, że chęć oglądania seksownych ludzi robiących seksowne rzeczy na ekranach telewizora jest w porządku i program może na tym skorzystać, seks w „Akademii” jest całkowicie odpowiedni do kontekstu.
Dosłownie obserwujemy, jak grupa napalonych studentów robi napalone studenckie rzeczy w kontekście wszechświata Treka. Ten program powinien być napalony. Jest to idealny pojazd dla Treka, aby zwiększyć liczbę napalonych do jedenastu osób, a oba zapewniają jawną seksualność, jaką zawsze miała seria, i pozwalają zagłębić się w znaczenie tej seksualności.
Co ważne, serialowi się to udało. Związek Caleba i Tarima jest niezwykle seksowny w bardzo jawny sposób, ale łączy to w koncepcję otwartej seksualności i zdolności empatycznych Betazed. Pączkujący związek Jaya-Dena ze studentem Akademii Wojskowej emanuje niezręczną seksualnością i pomaga w budowaniu jego charakteru.
Nawet niesamowite konfrontacje między kanclerz Nahlą i Nusem Braką są zabarwione nutą seksualnej dominacji, gdy Paul Giamatti emanuje wibracją seksualnego drapieżnika unoszącą się nad drobną Holly Hunter, wykorzystując nurt seksualności serialu do zabawy dynamiką władzy w czasami niewygodny sposób.
„Akademia” na nowo odkryła coś, czego wielu fanów Treka się unikało: że serial i seks są ze sobą powiązane zarówno w dobry, jak i zły sposób. Na razie jednak wydaje się, że ta najnowsza odsłona serii nie jest tylko napalona dla samego napalenia, ale wykorzystuje często półnagie postacie, aby dostarczyć Treka z pełnym gardłem.
Możesz oglądać Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty, a także prawie każdy inny serial i film Star Trek na Najważniejszy+.