Pewnego wrześniowego świtu, u progu znaczącej zmiany w życiu, siedząc na przystani mojego przyjaciela poety, obserwowałem, jak wielka czapla modra wznosi się powoli i prehistorycznie przez poranną mgłę, niosąc niebo na plecach. Z biegiem lat czapla stała się dla mnie najbardziej zbliżoną do tego, co tubylcze tradycje nazywają zwierzęciem duchowym. Pojawiło się w pomyślnych momentach […]