Autor: Stephen Soukup przez amerykańską wielkość,
Jedną z wielkich tragedii Oświecenia i jego następstw było to, że chrześcijaństwo w ogóle i Kościoła katolickiego w szczególności straciło wiarę w swoją legitymację i legitymację ich misji. W rezultacie poddali się nieziemności misji i zgodzili się walczyć tylko z powodów czasowych. Innymi słowy, kiedy Kościół odpowiedział na swoich napastników, zrobił to nie na własnych warunkach, ale na warunkach – i W Warunki – tych napastników. Zamiast skupiać się na swojej misji i wiecznych prawdach, dla których stał się ziemskim naczyniem, kościół się rozproszył. Problem nie był taki, że Kościół nie bronił się, ale to zrobił na obcych murawach racjonalistycznych filozofów, ekonomistów, socjologów i polityków. I nadal to robi.
Kiedy Immanuel Kant nalegał, aby istnienie Boga nie mogło być udowodnione przez filozofię, naukę lub rozum, chrześcijaństwo powinno było stracić i poruszać. Chrześcijaństwo nie polega na udowodnieniu tych rzeczy niewierzącym. Chodzi o wspieranie wiary niezbędnej do uwierzenia im bez dowodu. W swojej klasycznej powieści Dr FaustusThomas Mann opisał ten poważny błąd w następujący sposób:
Sama ortodoksja popełniła błąd wpuszczania rozumu w dziedzinie religii, ponieważ starała się udowodnić stanowiska wiary według testu rozumu. Pod presją Oświecenia teologia nie miała prawie nic do roboty, jak tylko bronić się przed nie do zniesienia sprzeczności, które zostały jej wskazane: i tylko po to, aby je otworzyć, przyjęła tak wiele ducha przeciwdziałania, że stanowiło to miejsce porzucenie wiary. . . . Ponieważ posunęło się to trochę za daleko, pojawiła się teologia zakwaterowania. . . . W swojej konserwatywnej formie, utrzymując objawienie i tradycyjną egzegezę, starał się ocalić to, co miało zostać zbawione z elementów religii biblijnej; Z drugiej strony liberalnie zaakceptował historycznie krytyczne metody bluźnierskiej nauki historii i porzucone na naukową krytykę jej własną najważniejszą treści: wiara w cuda, znaczne części chrystologii, zmartwychwstanie Jezusa i tego, czego nie. . .
Wśród bardziej zgubnych konsekwencji tego „błędu” są okazjonalne (ale zbyt częste) wyprawy przywódców kościoła w dziedzinie polityki czasowej. Niektóre „polityczne” sprawy są w rzeczywistości sprawami duchowymi, sprawami wiary. Aborcja jest jedną z takich problemów. Jeśli ktoś wierzy w słowa Księgi Jeremiasza, na przykład: „Zanim utworzyłem cię w łonie, znałem cię. I zanim się urodziłeś, poświęciłem wam ” – wtedy należy, według wiary, uwierzyć, że aborcja jest ohydną materią, która zabiera życie jednego z ukochanych Boga.
Takie sprawy są jednak niewiele i daleko. Przez większość czasu Kościół zapuści się w królestwo polityczne, wykracza poza granice swojego autorytetu; Połącza błąd walki na polu rozumu i spraw ludzkich i zaostrza jego kapitulację dla współczesnego ducha anty-odradzania. Kiedy kościół angażuje się w sprawy czysto polityczne, a tym samym odchodzi od misji, skutki są zarówno różnorodne, jak i potencjalnie poważne.
Pierwszą rzeczą, którą Kościół robi, gdy gra w politykę, jest to, że erozuje swój własny autorytet. Częściowo to Mann doszedł powyżej. Absoluty moralne nie mogą i nie powinny być udowodnione przez środki światowe, a próba zrobienia tego tylko sprawia, że ten pierwszy wygląda głupio w porównaniu z tym drugim.
Niedawno papież Franciszek wysłał list do amerykańskich biskupów, mniej więcej mówiąc im, że oni musieć Opieraj się polityce imigracyjnej prezydenta Trumpa.
„Ścigałem poważny kryzys, który ma miejsce w Stanach Zjednoczonych wraz z rozpoczęciem programu masowych deportacji”, napisał Papież i „akt deportacji osób, które w wielu przypadkach opuściły własną ziemię z powodów skrajne ubóstwo, niepewność, wyzysk, prześladowanie lub poważne pogorszenie środowiska, szkodzi godności wielu mężczyzn i kobiet oraz całej rodziny i umieszcza je w stanie szczególnej wrażliwości i bezbronności ”.
Jest to wyjątkowo polityczne stwierdzenie. Zajmuje wyjątkowo ideologiczną pozycję. Jest również wyjątkowo głupi i potencjalnie wyjątkowo destrukcyjny. Jak RR Reno znakomity Na początku postawa papieża jest „przepisem na samobójstwo kościelne”, co oznacza, że zmusza Amerykanów do wyboru między kochaniem swojego kraju a robieniem tego, co nalega papieżem, jest jedyną naprawdę akceptowalną rzeczą do zrobienia w tej sytuacji. Krótko mówiąc, Papież naruszy kościół przeciwko samej idei „Ameryki”, przeciwko „lśniącym miastu na wzgórzu”, które uchwyciło ducha wolności i wyobraźnię ludzi na całym świecie przez prawie jedną czwartą tysiąclecia. Końcowym rezultatem może być tylko to, że niektórzy ludzie – wielu ludzi, bardzo Ludzie – zdecydują się zignorować to, co nalegają papież i jego biskupi, jest moralną koniecznością. Jest to katastrofalny wynik i stanowi katastrofalny precedens.
Drugą konsekwencją zaangażowania Kościoła w politykę jest jego odwrócenie uwagi od jego prawdziwej misji. Jeśli kościół i jego przywódcy są zajęci sprawami ziemskimi, to całkiem prawdopodobne, że zostaną odwrócone od skupienia się na sprawach duchowych, sprawach wiary i moralności, które determinują zbawienie.
Na początku tego tygodnia papież Franciszek mianował Edwarda Weisenburger, biskupa Tucson w Arizonie, aby zastąpić emerytowanego Allena Vignerona na arcybiskupa Detroit. Weisenburger – ulubieńcem Papieżu – jest poważnym krytykiem prezydenta Trumpa, zwłaszcza jego polityki imigracyjnej. Siedem lat temu, podczas pierwszej prezydentury Trumpa, Weisenburger zasugerował, że ludzie, którzy „są zaangażowani” w te polityki, powinni być może, być może, być poddanym „kanonicznym karom”Do ekskomunikacji i włączania. Nie trzeba dodawać, że trudno jest sobie wyobrazić, w jaki sposób takie działania spełnią misję Kościoła, aby zbawić dusze. Opowiadając się za ekskomuniką przeciwników politycznych, Weisenburger – zwrócenie się do arcybiskupa – oba podwozia powagę Kościoła i myli wiernych ich faktycznych obowiązków moralnych.
Wreszcie, angażując się w politykę, Kościół ryzykuje przechylenie skal politycznych na jedną lub drugą stronę. Oczywiste jest, że Papież Franciszek ożywia politykę imigracyjną Donalda Trumpa. Oczywiste jest również, że jest sfrustrowany i zirytowany przez wiceprezydenta Vance’a za to, że nie stwierdził teologii katolickiej w dokładnie takich samych warunkach jak on. Ale czy on koniecznie wolał partyzancką alternatywę? Papież Franciszek powinien zrozumieć, że polityka amerykańska jest dla wszystkich praktycznych celów binarnych. Może pomyśleć, że po prostu stwierdza, co jest słuszne i sprawiedliwe, i zachęca wszystkie strony do przyjęcia jego wniosków i praktykowania jego zalecenia. W rzeczywistości jednak wybiera strony. Może nie zamierza tego zrobić, ale jest to praktyczny efekt zaangażowania siebie i kościoła w politykę amerykańską. Atakując Trumpa i Vance’a w sprawach politycznych, skutecznie zachęca amerykańskich katolików do przyjęcia alternatywy – partii, która agresywnie popiera aborcję i seksualizację dzieci, ateizm i ideologię transpłciową w obcych krajach i nie ma poważnej odpowiedzi na problem imigracyjny , tylko frazesy i kłamstwa.
Z pewnością Papież może nie zgodzić się z polityką imigracyjną Donalda Trumpa – lub każdej z jego polityk. Ale kiedy podejmuje sprzeciw i próbuje uczynić go oficjalnym stanowiskiem Kościoła, przekształcenie go w niezmienną sprawę sumienia, wówczas przekracza swój autorytet, a tym samym zmniejsza swój prawdziwy autorytet. To nie tylko błąd; To także wstyd. W tej epoce, gdy autorytet Kościoła został już erozja przez złe poręczy duchowieństwa, dodanie nieufności sprawi, że jego prawdziwa misja będzie o wiele trudniejsza.
Załadunek…