
z z dziećmi wszystko w porządku dział
Przez lata pisaliśmy około miliona słów wyjaśniając, dlaczego art. 230 ustawy o przyzwoitości komunikacyjnej jest niezbędny dla funkcjonowania Internetu. Mamy poprawieni politycy którzy o tym kłamią. Mamy obaliłem mity rozpowszechniane przez media głównego nurtu, że powinien wiedzieć lepiej. Wyjaśnialiśmy, ponownie wyjaśnialiśmy, a potem jeszcze raz wyjaśnialiśmy, dlaczego patroszenie tego prawa byłoby katastrofalne dla wypowiedzi w Internecie.
A teraz znajduję się w nieco surrealistycznej sytuacji, kiedy mogę powiedzieć: wiesz, kto ujął to wyjaśnienie lepiej niż większość ekspertów politycznych i ekspertów, a na pewno lepiej niż którykolwiek zasiadający członek Kongresu? YouTuber o imieniu Cr1TiKaL.
Jeśli nie jesteś zaznajomiony Charles „Cr1TiKaL” White Jr.prowadzi kanał YouTube penguinz0, który ma prawie 18 milionów subskrybentów i łącznie ponad 12 miliardów wyświetleń. Znany jest ze śmiertelnie poważnych komentarzy na temat kultury internetowej i gier wideo. Nie jest maniakiem polityki. On nie jest prawnikiem. To po prostu facet, który najwyraźniej zadał sobie trud zrozumienia, co mówi i robi sekcja 230 – co stawia go o ligi przed Kongresem Stanów Zjednoczonych.
W tym 13-minutowym filmie będącym odpowiedzią na wezwanie aktora Josepha Gordona-Levitta do „zachodu słońca” w sekcji 230 Cr1TiKaL przedstawił argumenty wyjaśniające, dlaczego 230 ma znaczenie z jasnością, której większość mainstreamowych reportaży nie zdołała osiągnąć od dekady:
Demontaż sekcji 230 zasadniczo zmieniłby Internet, jaki znasz. I nie jest to przesadą, jeśli to powiem. Mówiąc prościej, sekcja 230 pozwala gooberom takim jak ja publikować, co chcą, mówić, co chcą, a sama platforma nie ponosi odpowiedzialności za cokolwiek, co napisałem lub powiedziałem.
To zależy ode mnie osobiście.
Platforma nie będzie, wiesz, cholernie ciągnięta po ulicach z rozłożonymi nogami jak cholerny indyk na Święto Dziękczynienia i wysadzana w procesach sądowych czy czymkolwiek innym. Obecnie obowiązują oczywiście ograniczenia dotyczące treści nielegalnych, czyli rzeczy, które w rzeczywistości łamią prawo. To oczywiście zupełnie inne okoliczności. To inna puszka robaków i inaczej się z nią obchodzi. Powinno jednak być oczywiste, dlaczego sekcja 230 jest tak ważna, ponieważ gdyby te platformy były pociągane do odpowiedzialności za każdą pojedynczą rzecz, którą ludzie publikują na ich platformach, wpakowałyby się w duże kłopoty i po prostu nie pozwoliłyby ludziom publikować postów. Kropka. ponieważ byłoby to zbyt niebezpieczne. Aby się chronić, musieliby mikrozarządzać i kontrolować każdą rzecz, która trafia na platformę. Nieważne, jak to obrócisz, zrujnuje to Internet. To kupa psiego gówna. Nieważne, ile perfum zostanie na niego spryskanych i jak chcą go przepakować, nadal śmierdzi.
Tak, metafory są kolorowe. Ale podstawowa kwestia jest całkowicie poprawna. Artykuł 230 nakłada odpowiedzialność tam, gdzie jej miejsce: na osobę, która faktycznie stworzyła treść. Nie na platformie, która go obsługuje. Tak działa cały internet. Każda sekcja komentarzy, każdy post w mediach społecznościowych, każde forum – wszystko opiera się na tej podstawowej zasadzie.
Co więcej, faktycznie czyta 26 słów z filmu! Jest to coś, co tak wielu innych krytyków 230 pomija, bo wtedy mogą udawać, że mówi to, czego nie mówi.
I w przeciwieństwie do polityków, którzy udają, że jest to jakiś specjalny prezent dla „Big Tech”, Cr1TiKaL słusznie zauważa, że 230 chroni wszystkich:
Miałoby to wpływ dosłownie na każdą platformę, na której użytkownik w jakimkolwiek charakterze przesyła cokolwiek.
Każdy. Pojedynczy. Jeden. Sekcja komentarzy w lokalnej gazecie. Osiedlowa grupa na Facebooku. Subreddit poświęcony Twojemu ulubionemu hobby. Serwer Discord, na którym rozmawiasz o grach wideo. Adres e-mail, który przekazujesz. Wszystko.
Ma także odświeżająco jasne spojrzenie na to, dlaczego politycy obu partii wciąż atakują 230:
Od czasu pojawienia się Internetu sekcja 230 była celem osób, które to zrobiły chcesz kontrolować Twoją mowę i naruszać Twoje prawa wynikające z Pierwszej Poprawki.
Ta obserwacja pokrywa się z tym, co wielokrotnie podkreślaliśmy: ponadpartyjna nienawiść do sekcji 230 jest jednym z najbardziej niezwykłych przykładów jedności politycznej we współczesnych amerykańskich rządach i jest napędzana głównie przez polityków, którzy chcą, aby platformy moderowały treści w sposób faworyzujący ich szczególne preferencje polityczne.
Demokraci zaatakowali 230, twierdząc, że umożliwia to „dezinformację” i mowę nienawiści. Republikanie zaatakowali ją, twierdząc, że umożliwia „cenzurę” głosów konserwatywnych. Jedno i drugie nie może być jednocześnie prawdą, a jednak obie strony wprowadziły przepisy mające na celu wypatroszenie prawa. Cr1TiKaL doskonale to oddaje:
Kiedy władzę sprawowali Demokraci, wzbudziła ona duże zainteresowanie, twierdząc, że umożliwia szerzenie rasizmu i krzywdzenie dzieci. Republikanie u władzy twierdzą, że szerzy to dezinformację i antysemityzm. To dwustronny worek treningowy, który desperacko chcą po prostu rozwalić.
Krytycy zawsze wytaczają te same nudne argumenty na temat algorytmów, komór echa i ekstremizmu. Jakby usunięcie 230 miało w jakiś sposób spowodować przemowę lepsza zamiast sprawić, że zniknie całkowicie lub stanie się pod silną kontrolą tego, kto ma najwięcej pieniędzy i prawników. Cr1TiKaL doskonale sobie z tym radzi:
Są ludzie, którzy płacą dużo pieniędzy, aby zaszczepić ci w mózgu tę myśl, że sekcja 230 jest zła. Prowadzi to tylko do ekstremizmu, teorii spiskowych, demonizacji i tym podobnych rzeczy. To nieprawda.
Każdy, kto zatrzyma się i choć na chwilę pomyśli o tym, uruchamiając kilka neuronów, powinien być w stanie rozpoznać, jak oburzająca jest ta propozycja. W jaki sposób zamknięcie rozmowy i możliwość wyrażania myśli i opinii mogłoby w jakiś sposób pomóc w walce ze wzrostem ekstremizmu i spisków? to tylko pogłębiłoby problem. Cenzura nie rozwiązuje tych problemów. To je pogarsza.
Przewiduje nawet, że niezliczoną ilość razy poruszaliśmy kwestię tego, jak wyglądałby Internet bez 230:
Platformy nie pozwoliłyby na całkowicie niefiltrowane wykorzystanie zwykłych ludzi wyrażających swoje myśli, ponieważ te myśli mogłyby być sprzeczne z oficjalną narracją z wyselekcjonowanego źródła, a wówczas wybrane źródło mogłoby zaatakować platformę, stwierdzając, że jest to zniesławiające. Ci ludzie właśnie powiedzieli coś, co znajduje się na Twojej platformie, a my będziemy Cię ścigać z pozwem. Więc po prostu na to nie pozwolili.
Jest to kwestia, którą ciągle powtarzamy i nigdy nie słyszy się jej w rzeczywistych debatach politycznych, ponieważ zwolennicy uchylenia 230 nie mają na to odpowiedzi poza „nuh-uh”.
Ludzie, którzy najbardziej chcą kontrolować mowę w Internecie, to dokładnie ci, których można się spodziewać: rządy i wpływowe grupy interesu, które nie lubią krytyki. Sekcja 230 jest jedną z rzeczy stojących im na drodze.
A kiedy krytycy nieuchronnie odkurzają argument „pomyśl o dzieciach”, Cr1TiKaL dostarcza odpowiedzi, która nie powinna być kontrowersyjna, ale najwyraźniej jest:
Bądź rodzicem. Zaspokajanie braku rodzicielstwa poprzez umożliwienie dziecku korzystania z Internetu nie jest zadaniem Internetu. Pierdoleni, leniwi, śmieciowi rodzice, po prostu sadzają dziecko przed komputerem lub iPadem, a potem są oszołomieni, gdy najwyraźniej trafiają na kiepskie gówno. Bądź rodzicem. Zaangażuj się w życie swoich dzieci. Wychowuj swoje dzieci. Nie pozwól, aby zadaniem Internetu było zrobienie tego za Ciebie.
Czy jest to podane z dyplomatycznym niuansem przesłuchania w Kongresie? Nie. Czy to prawda? Absolutnie. Argument „chroń dzieci” przemawiający za likwidacją 230 zawsze był unikiem – sposobem na wywołanie wrażenia bezduszności krytyków ustawy przy jednoczesnym ignorowaniu faktu, że art. 230 nie chroni nielegalnych treści i być może, choć być może, główna odpowiedzialność za to, z jakich mediów korzystają dzieci, powinni spoczywać na dorosłych odpowiedzialnych za te dzieci.
O Sekcji 230 piszemy od lat, próbując wyjaśnić decydentom i opinii publicznej, dlaczego jest to istotne. I przez większość czasu mam wrażenie, jakbym krzyczał w pustkę. Politycy ciągle kłamią na ten temat. Dziennikarze ciągle się mylą. Mitologia wokół roku 230 pozostaje niezmienna, niezależnie od tego, ile razy jest poprawiana.
Słyszeliśmy od wielu młodych ludzi, którzy obecnie uważają, że 230 to źle. Niedawno prowadziłem gościnnie zajęcia w college’u, podczas których studenci zostali podzieleni na dwie grupy – jedną, która opowiadała się za 230, a drugą przeciw – i byłem naprawdę przerażony, gdy grupie kazano opowiadać się za 230, twierdząc, że 230 „kiedyś miało sens”, ale już nie ma.
Jest więc coś naprawdę napawającego nadzieją w zobaczeniu, jak młody twórca mający prawie 18 milionów widzów – publiczność, która jest zniekształcona i prawdopodobnie nie spędza dużo czasu na czytaniu dokumentów strategicznych – robi to dobrze. Nie tylko w sensie ogólnym, ale także w szczegółach. Czytał prawo. Zrozumiał, co to robi. Prawidłowo określił, dlaczego jest to istotne i kto zyskuje na jego demontażu.
Być może pokolenie, które dorastało w Internecie, faktycznie rozumie, o co toczy się gra, gdy politycy grożą fundamentalną zmianą sposobu jego działania. Być może nie kupują narracji o panice moralnej, którą rozpowszechniano w celu usprawiedliwienia każdego złego aktu prawnego dotyczącego technologii w ciągu ostatniej dekady.
A może jestem optymistą. Tak czy inaczej, film Cr1TiKaL jest wart obejrzenia. To wulgarne, zwyczajne i bardziej poprawne w odniesieniu do sekcji 230 niż wszystko, co usłyszysz z sal Kongresu.
Zapisano pod: krytyczne, sekcja 230