
z efekty chłodzące dział
Alexander Rhodes, założyciel grupy samopomocy NoFap zajmującej się uzależnieniem od pornografii i wielokrotny powód, pozwał spółkę-matkę PornhubaAylo, wraz z Uniwersytetem Kalifornijskim w Los Angeles, dwoma naukowcami i wydawcą akademickim za zniesławienie. Złożony w sądzie powszechnym w hrabstwie Allegheny w Pensylwanii i od czasu wniesienia sprawy do sądu federalnego przez oskarżonych, większość serwisów informacyjnych nie zauważyła pozwu.
pisałem dla jeden z moich wydawców na temat pozwu, ale niewiele reportaży go podjęło. Mam nadzieję, że to się zmieni w nadchodzących miesiącach wraz z postępem postępowania sądowego w tej sprawie.
W pozwie zarzucono spisek cywilny sfinansowany przez Aylo w celu zniesławienia Rhodesa i NoFap. Rodos jest postać dzieląca w szerszej dyskusji antypornograficznej, ponieważ wierzy, że przełamanie „uzależnienia od porno” (które nie jest akceptowaną diagnozą w DSM-5) wymaga od uczestników, aby nie angażowali się w masturbację ani nie oglądali filmów pornograficznych w celu „zrestartowania” mózgu. Teoria nie jest poparta większością nauki.
Niemniej jednak on i jego ruch zyskali popularność na przestrzeni lat. Niektórzy eksperci ds. zdrowia seksualnego zaczęli analizować twierdzenia filozofii NoFap, a także jej rzekome podstawy naukowe. Ponieważ przeprowadzono badania zaprzeczające niektórym twierdzeniom NoFap, prawnicy Rhodes twierdzą, że jest to dowód zorganizowanej i wyraźnej koordynacji mającej na celu zniesławienie go. Zgodnie z pozwem Aylo rzekomo znajduje się w centrum tego programu i rzekomo opłacił dwóch naukowców, którzy opublikowali krytyczne badania na temat NoFap. Ponadto w skardze zarzuca się, że UCLA i wydawca akademicki Taylor & Francis zaangażowali się w ten plan zniesławienia, „pomagając” parze naukowców i Aylo w drodze publikacji wyników badań.
To bardzo dziwny pozew.
Ale to, co czyni tę sytuację dziwniejszą i bardziej niepokojącą, wynika z narracji forsowanej przez powodów. Próbując zademonstrować spisek, Rhodes przedstawia teorię, w którą aktywnie zaangażowali się naukowcy i Aylo stanowiska medialne dziesiątkom dziennikarzy i innych osobistości mediów, w tym mnie, w celu rozpowszechniania wiadomości dyskredytujących firmę NoFap i jej założyciela. Firmy organizujące wystąpienia medialne zdarzają się każdego dnia. Informacje przekazywane przez media nie czynią z niczego spisku.
Zgodnie z tą teorią Rhodes zarzuca skoordynowaną narrację medialną, która wspiera interesy Aylo, a rzekomym celem końcowym jest… uciszenie tego przypadkowego kolesia, który zarabia na mówieniu ludziom, żeby nie oglądali porno i nie walczyli się. Chociaż Rhodes ma prawo wierzyć i przekazywać to, w co wierzy, dość dużym przesadą jest upieranie się, że badania i krytyka jego przekonań i ruchu, w tym bzdurne doniesienia prasowe, stanowią spisek mający na celu zniesławienie.
Częścią działania badań akademickich jest zachęcanie ludzi do przeglądu mocnych twierdzeń. Media informują, że badania odbywają się codziennie. Głupotą jest wyciąganie wniosku, że zamienia to to w spisek.
W tym tygodniu Rhodes podniósł poprzeczkę, twierdząc, że nie tylko masz spisek dotyczący odmian ogrodowych, ale ale roszczenie RICO. Zamiast wdawać się w szczegóły, wskażemy Ci archiwum rzecznika Kena White’a: TO NIE RICO, DO CHOLERY.
Jego prawnicy wspominają o 38 osobach, które pisały lub próbowały pisać o NoFap i Rhodes w negatywnym świetle. Ich relacje były prawie całkowicie krytyczne wobec jego twierdzeń. Na przykład moje pisanie na temat NoFap było krytyczne w kontekście, w jakim to robi popycha i wzmacnia nastroje antypornograficzne wśród społecznych grup konserwatywnych i jest frakcja składowa tak zwanej manosfery internetowej. Słyszałem, że niektórym moim wydawcom grożono podjęciem kroków prawnych i/lub żądaniami wycofania moich raportów i analiz dotyczących tych grup.
Inni dziennikarze, jak Gustavo Turner, tak robią napisano w oparciu o niektóre z bardziej dziwacznych twierdzeń tak zwanych zaburzeń erekcji wywołanych pornografią (PIED). PIED nie jest oficjalną diagnozą i jest bardziej prawdopodobne, że jest powiązany z podstawowymi problemami, ponieważ jest mało prawdopodobne, aby pornografia przyczyniła się do zaburzeń erekcji u mężczyzn. Turnera w procesie nazwano „współpracownikiem” przeciwko Rhodesowi, mimo że Turner nigdy bezpośrednio o nim nie pisał, a zniesławienie musi dotyczyć kogoś konkretnego. Artykuł, do którego link znajduje się powyżej, który również jest wspomniany w pozwie, nie omawia Rhodesa, a jedynie wspomina o „NoFap” w kontekście hashtagu „zjawiska”, które nie mają nic wspólnego konkretnie z organizacją Rhodesa.
Inni wymienieni w pozwie to autorzy, których nazwiska znajdują się w innych placówkach, np Salon, Rolling Stone’a, Wicei wiele innych. Wspomina o „dyskredytujących” mediach przekazywanych przez osoby LGBTQ+, takie jak Dan Savage z podcastu Savage Love, ponieważ Savage gościł w swoim podcaście jedną z oskarżonych, która opowiadała o swoich badaniach.
Sprawa jest dość obszerna.
Chociaż nie jestem oskarżonym w tej sprawie, nadal uważam, że wymienienie zwykłej wzmianki o krytykach Rhodesa jako części wielkiego spisku jest formą zastraszenia. Nie jest to tak bezpośrednie, ale wydaje się, że Rhodes stara się zwrócić uwagę tych, którzy analizują jego twierdzenia, że mogą być kolejnym oskarżonym – dodał.
To wywołuje dreszcze w mowie i raportach na temat nie tylko Rhodes i NoFap. Odwołuje się do szerszych nastrojów w dzisiejszej kulturze na temat tego, jak sądy mogą być bronią służącą do cenzurowania dziennikarzom wykonywania ich pracy.
Słyszałem już od dziennikarzy, którzy twierdzą, że publikacje odrzucają sugestie dotyczące Rhodesa i NoFap, co sugeruje, że publikacje obawiają się groźby sporów sądowych za samo pisanie o nim. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem efektu mrożącego krew w żyłach za pomocą kombinezonu SLAPP i dlatego przepisy przeciwdziałające SLAPP są tak ważne.
Ironią losu jest to, że Rhodes w tej sprawie oskarża oskarżonych o zastraszanie: przekupywanie dziennikarzy i mediów, o których mówią, propaguje tematykę zorganizowanego spisku obywatelskiego przeciwko jego biznesowi i osobowości. Dziennikarze nie są częścią spisku. Po prostu relacjonują, co się dzieje, i czasami obejmują one wyniki badań. I tak, czasami obejmuje to także krytykę firm takich jak Aylo za złe rzeczy, które zrobiły. Ponieważ dziennikarze relacjonują wiadomości, a nie są zaangażowani w wielki spisek.
Osoba myśląca, rozsądna i refleksyjna może poświęcić czas na osobistą refleksję nad tym, dlaczego tak wiele artykułów kwestionuje propagowaną przez nią narrację. Inni jednak mogliby po prostu twierdzić, że istnieje spisek przeciwko nim.
Michael McGrady zajmuje się technicznymi i prawnymi stronami internetowego biznesu pornograficznego.
Zapisano pod: Aleksander Rodos, spisek, zniesławienie, wolność słowa, dziennikarstwo, uzależnienie od porno, raportowanie, Rico, badania naukowe, spać
Firmy: ajlo, nofap, ukla