Wolny rynek nie jest narzędziem dla polityków

Wolny rynek nie jest narzędziem dla polityków
Wolny rynek nie jest narzędziem dla polityków

Wall Street Journal Redaktor Matthew Hennessey słusznie skrytykował oświadczenie wiceprezydenta JD Vance, że rynek jest tylko „narzędziem, ale nie jest celem polityki amerykańskiej”. („JD Vance się myli: rynek nie jest narzędziem‘” Wall Street Journal26 maja 2025). Hennessey twierdzi, że rynki są po prostu sposobem, w jaki ludzie naturalnie handlują i wymieniają się bez przymusu:

Daję ci to, dasz mi to. Prosta wymiana jest tym, co czyni rynek. Nie wiara, nie mantr, nie cegła i moździerz. Gdziekolwiek ludzie spotykają się, aby handlować, jest rynkiem. …

Rynki wykorzystują podaż i popyt na koordynację transakcji gospodarczych między ludźmi i firmami. Ułatwiają bezpłatną wymianę towarów i usług. Są to mechanizmy wspólnego dobrobytu w oparciu o wolność od przymusu.

Choć jest to prawdą, pomija, przynajmniej wyraźnie, inspirowany ekonomicznie argumentem filozoficznym, który stanowi ważne uzasadnienie rynku. Kiedy handluje abstrakcyjnym locusem, jakim jest rynek, osoba ma na celu zaspokojenie swoich preferencji, bez względu na to, jaka jest. Dotyczy własnych celów, celów lub celu, nawet gdy twierdzi, że nie. Możliwym celem organizacji charytatywnej, solidarności lub wspólnoty jest to, co ta osoba subiektywnie uważa. Nie realizuje „celu amerykańskiej polityki”, chyba że został zarażony przez naiwny demokratyzm lub stał się, cytując Adama Smitha, jednego z tych „podstępnych i przebiegłych zwierząt[s]wulgarnie nazywany mężem stanu lub politykiem, którego rady są kierowane przez chwilowe wahania spraw ”(Bogactwo narodówKsięga IV, rozdział 2).

Współczesny klasyczny libertarianizm, nawet w swoich postaciach, jest bardziej radykalny, niż może sugerować obrona pana Hennesseya. Pozwól, że podam dwa główne przykłady.

Friedrich Hayek, laureat ekonomii Nobla z 1974 r., Argumentował, że w wolnym społeczeństwie każda osoba może realizować własne cele, a państwo („rząd”) nie nakłada kolektywnych celów, które przymusowo nałożyłyby na indywidualne cele. W autoregulowanej kolejności wolnego społeczeństwa nie ma zbiorowego celu. Z wyjątkiem nakładania niezbędnych podatków, państwo może w normalnych czasach nakładać tylko ogólne i abstrakcyjne zasady, które zabraniają korzystania z pewnych oznacza To pokonałoby korzyści, jakie jednostki czerpią od wolnego społeczeństwa. Na przykład państwo może zakazać morderstwa i kradzieży, zgodnie z rządami prawa, ale nie może zmusić osoby do określonego zawodu (przynajmniej w czasie pokoju, powiedziałby Hayek, otwierając pudełko Pandora). „Dobro publiczne” może przebywać tylko w zasadach, które ułatwiają dążenie do indywidualnych celów przez wszystkie osoby.

(Te pomysły są szczególnie bronione w Hayeku Prawo, ustawodawstwo i wolnośćktórych trzy tomy recenzowałem na temat Econlib: Zasady i porządekW Miraż sprawiedliwości społecznejI Polityczny porządek wolnych ludzi.)

Ale czy możliwe jest ustanowienie lub utrzymanie wolnego społeczeństwa bez nakładania tego samego celu przedsiębiorstwa jako zbiorowego celu, który ma być zmuszony do jakiejkolwiek osoby? Intelektualny przedsięwzięcie Jamesa Buchanana, laureat nagrody Nobla w 1986 roku, miał odpowiedzieć na pytanie. Starał się znaleźć racjonalne uzasadnienie poza odwołanie Hayeka do tradycyjnych zasad ewoluujących w społeczeństwach zachodnich. Nie można przecenić subtelności jego (i jego współautorów) rozwiązania społecznego kontraktarnego. Argumentował, że racjonalna jednostka nie chce być regulująca w służbie zbiorowego celu, który mógłby zwrócić się przeciwko niemu i wykorzystać go. Może zaakceptować tylko zestaw zasad, które zostaną jednogłośnie wybrane przez wszystkie jednostki, co daje mu prawo weto. Państwo jest organizacją odpowiedzialną za egzekwowanie zestawu zasad, które przynoszą korzyści każdej osoby. Państwo jest ograniczone konstytucyjnie, aby pozostać w tych ścisłych granicach, aby nie stać się narzędziem do wykorzystania niektórych osób.

(Trzy przełomowe książki rozwijające te pomysły to: James Buchanan i Gordon Tullock, Rachunek zgody; Geoffrey Brennan i James Buchanan, Przyczyna zasad; i James Buchanan, Granice wolności– więcej lub mniej w kolejności najbardziej technicznych do najbardziej dostępnych. Linki są do moich recenzji.)

Radykalizm klasycznego liberalizmu jest daleką od ekonomicznego analfabetyzmu podstępnych i przebiegłych zwierząt, które prowadzą rządy po prawej lub po lewej, oraz ich wspierające moby.

********************************

Nasz zbiorowy cel jest w inny sposób

Nasz zbiorowy cel jest w inny sposób

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x