
Wykres kasowy w USA w 1985 roku stanowi interesujące czytanie. Nic dziwnego, że wszechczasów „Back to the Future” na szczycie stosu, oparte przez bombastyczne kontynuacje Sylvester Stallone „Rambo: First Blood Part II” i „Rocky IV”. Zakończ się jednak nieoczekiwanym, a przyjazne nagrody „kolor fioletowy” i „z Afryki” zaokrąglają pierwszą piątkę i-być może najbardziej nieprawdopodobne z wszystkich-elegancka słodycz o kosmitach i septuagenarianach pod numerem szóstym.
„Cocoon” zarobił więcej pieniędzy niż dramat Harrison Ford Gop „świadek”, przygoda ukochanych dzieci „The Goonies” i raczej mniej ukochana końcowa wycieczka Rogera Moore’a jako James Bond, „widok na zabójstwo”. Czterdzieści lat od oryginalnego wydania, ten prekursor science fiction do „Najlepszego egzotycznego hotelu Marigold Hotel” wydaje się być jednym z najbardziej mało prawdopodobnych kasu wszechczasów, a jego hitowy sukces jest sprzeczny z całą konwencjonalną logiką.
Główne postacie filmu były prawie wyłącznie w latach 70., podczas gdy jego druga gwiazda, Steve Guttenberg, była najbardziej znana jako facet z „Akademii Policyjnej”. Chociaż jego komedia syreny „Splash” dokonała dobrego biznesu rok wcześniej, 30-letni reżyser Ron Howard był dla wielu Richie z „Happy Days”. Jednak tutaj reżyserował film o przyjaznych pozaziestrach, które nie miały żadnych akcji do mówienia i bardzo małego (ludzkiego) niebezpieczeństwa.
Ale opisanie „Cocoon” jako filmu z innego czasu nie zapewnia całego obrazu, ponieważ tak naprawdę nie należy go w żadnej erze. W rzeczywistości, mając mało prawdopodobną mieszankę kosmitów, życie po śmierci, romansu międzyplanetarnego i delfinów, prawdopodobnie należy do podgatunku.
Związek między „Back to the Future” i „Cocoon” jest głębszy niż ich wygląd wśród najlepiej zarabiających filmów z 1985 roku. Reżyser „Powrót do przyszłości” Robert Zemeckis został przywiązany do reżyserii filmu (opartej na opublikowanej wówczas powieści Davida Sapersteina), dopóki Execs przy 20th Century Fox nie wpadł w ich głowy, że jego „Romancing the Stone” była „poza kontrolą”, i wystrzelił go z „kokuny”. Jak się okazało, przędza przygodowa Zemeckisa była wielkim hitem i – jak wyjaśnił reżyser Różnorodność – „Po obejrzeniu filmu chcieli mnie zatrudnić z powrotem na„ Cocoon ”. Po prostu uprzejmie odmówiłem”.
Oprócz tego, że jest to niezbędne do zachowania historii popkultury, jakie znamy (wyobraź sobie świat bez Marty’ego McFly, Doc Browna i podróżowania w czasie Deloreańczyków), okazałoby się to głównym punktem zwrotnym dla rozwijającej się kariery Howarda.
Na planie opisał „Cocoon” jako „bliskie spotkania na Golden Pond”, odnosząc się zarówno do Spielberg Sci-Fi Classic, jak i nagradzanego Oscara z 1981 roku „On Golden Pond”, w którym wystąpili legendy Hollywood Henry Fonda i Katharine Hepburn. Dokładniejsze podsumowanie mogło jednak być „ET dla seniorów”, szczególnie jako Spielberga Inny Tale o wizycie w Alien (wydane trzy lata wcześniej) wciąż siedziała ładna na szczycie wykresu kasowego wszechczasów.
Tak jak tytułowy pozaziemski zmienia życie Elliott i Co w „ET”, Przyjaźni kosmici W „Cocoon” – który przypadkowo ma podobne prezenty zmartwychwstania – mają głęboki wpływ na mieszkańców społeczności emerytalnej Villas Sunny Shores w Petersburgu na Florydzie. Ci antarejscy goście wrócili na Ziemię, aby odzyskać swoich rodaków, pochowanych w kokonach na dnie Zatoki Meksykańskiej, odkąd ewakuowali Atlantis Millennia. Po zaciągnięciu pomocy Przewodnika Ocean Tour Jacka Bonnera (Guttenberg), kosmici przygotowują mieszkańców kokonów na długą podróż do domu, zanurzając ich w basenie pływackim oskarżonym o regeneracyjną siłę życiową. Niestety, Antarejczycy nie liczą na trio psotnych starszych Chaps, które wkradają się po nielegalne zanurzenie, które sprawiają, że czują się jak znacznie młodsi mężczyźni.
„Miałem pewne zastrzeżenia ze względu na podobieństwa historii do„ plusk ”,„ bliskie spotkania ”i„ et ”,„ Howard przyznał się do New York Times W 1985 roku. „W rzeczywistości to mnie niepokoiło, ale tak rzadko, że masz okazję pracować z tego rodzaju postaciami, które zdecydowałem, że warto to zrobić.
„W pierwszym skrypcie [the retirement home residents] były dość nierozróżnialną grupą – dodał. „Zawsze byli razem i prawie zawsze się dogadali. Zaczęliśmy budować nieco więcej konfliktów w grupie i wyostrzanie poszczególnych historii.
Podczas gdy Fox chciał zagrać w elementy science fiction tej historii, Howard trzymał się pistoletów, koncentrując się na ośmiu emerytach. Nie jest niczym niezwykłym widzenie starszych aktorów w dużych filmach, ale w dzisiejszych czasach zwykle reprezentują starsze role (takie jak Harrison Ford w różnych „Gwiezdnych wojnach”, „Blade Runner” i „Indiana Jones”) lub starszym hollywoodzkim statucie, pomagając młodym „Uns z niektórymi ciężko zarobionymi grawitacjami (patrz Robert w„ Captain America: The Winter Soldier ”).
„Cocoon” był inny. Te Weterani gwiazdy ustanowiły nowe role w nieznanej franczyzy, I – zamiast starzenia się bohaterów akcji – faktycznie grają stary. (Dopóki kosmiczny basen przynajmniej nie pracował w swojej magii.)
Ten młody Whippersnapper z dyrektora udało się zachęcić eklektyczny wybór aktorów, którzy – jak ujął producent Richard D Zanuck – „może 400 lat doświadczenia, łącznie”. Byli zwycięzcy z przeszłości i przyszli Oscara (Don Ameche, Maureen Stapleton i Jessica Tandy), legenda Broadwayu Bona Fide (Gwen Verdon) oraz znany aktor postaci, który miał miejsce w wieku od 50 lat, aby zagrać w jednym z gangu. (Wilford Brimley stał się później przedmiotem mema porównującego jego wygląd w „Cocoon” z innymi aktorami w wieku 50 lat)
Nie ma wątpliwości, że „Cocoon” jest dziwnym, czasem wstrząsającym, mish-masem motywów. W jednej chwili ma do czynienia z rakiem, demencją i śmiertelnością, następnej nowo wydawali bohaterowie wykonują kule armatni, uwodzicie młodsze kobiety i – w najbardziej najważniejszym filmie – Breakdancing w klubie nocnym. (Ameche, który zdobył nagrodę Akademii za swój występ jako Debonair Art Selwyn, powiedział później: „Prawie wszystkie strzały w tej scenie to ja.”)
Istnieją sekwencje nurkowania z wyszkolonymi delfinami, kosmitów noszących ludzką skórę i dziwną pozaziemską scenę seksu, w której świecąca kotka (Tahnee Welch) „pokazuje„ Jacka zmieszanego (ale entuzjastycznego). A pod koniec filmu, kiedy Złote Oldies akceptują ofertę wiarygodnego życia Antarean Waltera (Briana Dennehy) na jego rodzinnym świecie, ich wysiłki na rzecz spotkania z jego statkiem kosmicznym powodują bardzo powolną, ledwo ekscytującą rasę od władz, które uważają, że dołączyły do jakiegoś złowrogiego kultu.
A jednak we wszystkich zmianach sprzętu „Cocoon” i nadmiernych porcji Schmaltza łatwo jest zrozumieć, dlaczego tak wielu kinowych zakochało się w nim. Występy, szczególnie ze strony starszych członków obsady, są jednolicie doskonałe i zadaje kilka dużych pytań na temat życia, śmierci i bitów pomiędzy nimi. Czy zostawiłbyś rodzinę w zamian za nieśmiertelność?
Jak na ironię, największym błędem filmu jest to, że element science fiction Fox tak bardzo chciał zaakcentować się. Chociaż nie ma problemu z przekonaniem, że luminescenci Antarejczycy (realizowani przez zwycięski Oscara zespół z Industrial Light & Magic) mogą latać i żyć wiecznie, ich altruistyczne osobowości nigdy nie są prawdziwe. Tak więc, gdy armia mieszkańców z domu emerytalnego pęka na basen i osusza jego cudowną energię, Walter nie wykazuje oczywistego gniewu ani urazy, pomimo zmarnowanej podróży i kosztów dla swoich zanurzonych przyjaciół. Może Antarejczycy są po prostu lepsi od nas…
A może po prostu zakochaliby się w Ziemi, widząc, że powrócą trzy lata później – wraz z większością oryginalnej obsady – w 1988 r. „Cocoon: The Return”. Niestety, kontynuacja była znacznie mniej udana, nie uchwycając unikalnej magii, która zmieniła oryginalny film w jedyny w swoim rodzaju hit. Nie robią ich tak, jak kiedyś.