
Dwa z najniebezpieczniejszych mitów, z którymi żyjemy, to przekazana nam przez romantyków idea, że w prawdziwej miłości dwoje ludzi zaspokajają wszystkie swoje potrzeby i pragnienia, oraz idea, sprzedana nam przez handlarzy materializmem i wpleciona w fundamentalny mit współczesnego świata, że szczęście polega na osiągnięciu zewnętrznych obiektów naszych pragnień, które w końcu nam przyniosą. wewnętrzny spokój wystarczy.
Ale wtedy żyjemy.
Żyjemy i odkrywamy, że nasze pragnienia są mirażami na pustyni naszej samowiedzy, odkrywamy, że ze wszystkiego, co osiągamy, nie ma nic innego, jak tylko światło między nami. Odkrywamy, że miłości nie można znaleźć w wielkich gestach i dramatycznych przejawach oddania, nie można jej udowodnić, robiąc dla kogoś niemożliwe, ale spokojnie, z pasją i uporem, poszukując możliwości więcej światła.
Francuska autorka Nadine Brun-Cosme i artystka Oliviera Tallca zaproś to odkrycie z wielką czułością Wielki wilk i mały wilk: Mały liść, który nie spadnie (biblioteka publiczna) — kontynuacja ich niezwykle uroczej przypowieść o samotności, przynależności i tym, jak przyjaźń nas przemienia to pozostaje jedną z moich ulubionych książek wszechczasów.
Wysoko na drzewie był mały liść.
Wiosną ten liść był tak słodki i delikatny, że Mały Wilk nie pragnął niczego więcej, jak tylko go zjeść.
„Wielki Wilk” – powiedział Mały Wilk. “Idź i przynieś mi ten liść. Muszę go tylko spróbować.”
„Poczekaj”, powiedział Wielki Wilk. „W końcu upadnie”.
Kiedy nadchodzi lato, liść staje się błyszczący i ciemnozielony, tak olśniewający, że Mały Wilk jeszcze bardziej pragnie go użyć jako lustra. Wielki Wilk zapewnia go, że upadnie, jeśli będzie czekać.
Kiedy nadchodzi jesień, aby pokolorować drzewo swoimi kolorami magiczna alchemia fotonów i oszczędnośćMały Wilk jest jeszcze bardziej oczarowany liściem i pragnie przycisnąć go do policzka. Jeszcze raz Wielki Wilk radzi mu, aby poczekał, aż upadnie.
Ale wtedy tak nie jest.
Gdy szkieletowe drzewo wyłania się z pokrytego śniegiem wzgórza, mały listek powiewa podczas wichury, sztandar królestwa tęsknoty.
Pewnego ranka Wielki Wilk budzi się, przeciąga i w nieproszony sposób, w jaki kochający pojawiają się w imieniu tych, których kochają, ogłasza, że zamierza wspiąć się na drzewo.
Powiedział to tak po prostu, bez żadnego powodu.
Tylko po to, żeby zobaczyć, jak błyszczą oczy Małego Wilka.
Gdy Wielki Wilk wspina się na drzewo i wspina się na coraz cieńsze lodowe gałęzie, radość Małego Wilka zamienia się w strach.
Ale kiedy Wielki Wilk w końcu rozciąga się na najcieńszej gałęzi i udaje mu się dotknąć krawędzi liścia opuszkami palców, liść kruszy się pod jego dotykiem, a na Małego Wilka w zachodzącym słońcu spadają czerwone i złote płatki.
Mały Wilk spojrzał w górę na deszcz delikatnych gwiazd.
Kiedy kawałki przesuwały się przed jego nosem, Mały Wilk złapał maleńkiego kawałka na język i poczuł jego słodycz.
Kiedy inny przesunął się przed jego oczami, zobaczył, jakie było jasne.
Kiedy kawałek zsunął się mu na policzek, poczuł, jaki jest delikatny, i drżał długo.
Potem wszystkie kawałki poleciały coraz dalej.
Wielki Wilk patrzy z góry, nieruchomy i uśmiechnięty.
Z powrotem na ziemię, siedzą razem, gdy zapada noc, a Mały Wilk szepcze:
To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem.
Może właśnie tym jest miłość – jak fantazja może przerodzić się w rzeczywistość piękniejszą, niż można sobie wyobrazić, jak w niespełnieniu potrzeb drugiej osoby jest czułym triumfem spróbowania, jak te gesty dobroci i troski są w końcu najpiękniejszą rzeczą, jaką możemy sobie nawzajem dać.






