
z trzy kłamstwa ułożone na wierzchu jednej marnej prawdy dział
Popełniłem błąd, otwierając wczoraj X, żeby coś sprawdzić, i już pierwszy post, który pojawił się w moim kanale, był doskonałym, niemal pedagogicznym przykładem tego, jak rozgrywa się gra w „telefon dezinformacyjny”. Przejdźmy przez to, ponieważ zrozumienie, jak to działa, jest ważne.
Gra działa w ten sposób: ktoś bierze faktyczną, ale w dużej mierze niczym nadzwyczajną historię, nadaje jej lekki obrót i przekazuje ją dalej. Następna osoba podnosi go, dodaje kolejną warstwę rotacji i pasuje To przed siebie. Zanim dotrze do kogoś, kto ma masową publiczność – powiedzmy do najbogatszego człowieka na świecie – pierwotny, przyziemny fakt został przekształcony w pełnoprawną teorię spiskową. I tę ostateczną, zniekształconą wersję widzą i wierzą miliony ludzi.
Prześledźmy więc tę konkretną grę w telefon od początku do końca.
Niedawno sekretarz stanu Oregonu, Tobias Read ogłosił, że państwo będzie przeprowadzać czystki „nieaktywnych wyborców” z jego rolek. Jest to rutynowa konserwacja spisu wyborców, która ma miejsce w każdym stanie. W przypadku Oregonu „wyborcy nieaktywni” to na ogół wyborcy, których wysłane pocztą karty do głosowania zostały zwrócone jako niemożliwe do dostarczenia, czyli innymi słowy osoby, które przeprowadziły się i nie zaktualizowały swojej rejestracji.
To jest ważne: ci ludzie nie głosowali. Oni nie mógł głosować. Oregon jest stanem, w którym głosuje się korespondencyjnie. Jeśli oznaczono Cię jako „nieaktywny”, nie dostaniesz karty do głosowania. Nie ma głosowania, nie ma głosowania. System działał dokładnie tak, jak został zaprojektowany. Stan zidentyfikował osoby, które się przeprowadziły, oznaczył je jako nieaktywne, aby nie mogły przypadkowo głosować ze starego adresu, a teraz sprząta listę, usuwając te nieaktywne wpisy:
Status rejestracji kolejnych 800 000 wyborców jest nieaktywny, ponieważ ich poczta, w tym karty do głosowania i oficjalne zawiadomienia, z okręgowych biur wyborczych została zwrócona i niedoręczona.
Aktywni wyborcy otrzymują karty do głosowania; nieaktywni wyborcy, podkreśla Read, nie.
Wszystko to jest właściwie oznaką jak dobrze system działa. Jeśli karta do głosowania wysłana pocztą zostanie zwrócona, stan Oregon uniemożliwi Ci głosowanie, dopóki nie zarejestrujesz się ponownie, podając ważny adres. Nie jest to dowód na istnienie „fałszywych wyborców”, ale raczej na system, który gwarantuje, że na listach wyborców znajdują się tylko ważni wyborcy.
Powodem, dla którego jest ich tak wiele – podobno około 800 000 – jest to, że Oregon zaprzestał wykonywania rutynowych prac konserwacyjnych około dziesięć lat temu i dopiero teraz do tego wraca. Masz więc około dziesięciu lat zgromadzonych zwróconych kart do głosowania oznaczonych jako nieaktywne. Można narzekać, że powinni byli się tym zająć już wcześniej, ale nie ma tu nic nikczemnego. To biurokratyczne zaległości, a nie oszustwo.
Istnieją również powody, dla których warto utrzymywać na liście wyborców nieaktywnych (oznaczonych jako nieaktywni): głównie dlatego, że kiedykolwiek zdecydują się na ponowną rejestrację do głosowania, aby móc głosować w przyszłych wyborach.
Tom Fitton, szef Judicial Watch, dostrzegł szansę. Jego organizacja tak miała złożył pozew przeciwko Oregonowi w związku z utrzymaniem listy wyborców jesienią 2024 r., więc szybko przypisał sobie zasługę czystki. Rzecz jednak w tym, że pozew jest nadal w toku i nie ma nic wspólnego z rutynowym usuwaniem nieaktywnych wyborców. Poza tym ten pozew nie przebiega zbyt dobrze jako sędzia oddalił większość kluczowych twierdzeńpozostawiając tylko jedną i tylko dla jednej partii (nie Judicial Watch, która, jak stwierdzono, nie ma legitymacji).
Niemniej jednak Fitton, który kocha uwagę, przypisał sobie oświadczenie Reada:

Jego tweet:
OGROMNY: Po pozwie @JudicialWatch Sekretarz Stanu Oregonu ogłasza, że teraz wyczyści 800 000 nazwisk z list wyborców.
Zwróć uwagę na jego ostrożne sformułowanie w swoim poście. Właściwie nie wypowiada się na temat swojego pozwu spowodowany zmiana. Po prostu tymczasowo zauważa, że Oregon ogłosił sprzątanie Po złożono jego pozew. Jest to klasyczne posunięcie oparte na zasadzie „korelacja implikuje związek przyczynowy”, zaprojektowane tak, aby jego wyznawcy mogli wyciągnąć takie wnioski, jakie chce, bez konieczności utrzymywania przez niego czegoś fałszywego.
Podstępne, ale wciąż w granicach „technicznie nie kłamie.” Historia na tym etapie jest nadal w zasadzie dokładna, jedynie z pewnymi egoistycznymi oprawami.
Następnie jakieś przypadkowe konto X o nazwie „Upstate Federalist” zacytowało post Fittona na Twitterze. I tu naprawdę rozpoczyna się gra telefoniczna.

Na tym koncie twierdzono, że usunięcie tych nieaktywnych wyborców oznaczało, że 20% zarejestrowanych wyborców w Oregonie było „fałszywych”.
Trzymać się. Populacja Oregonu wynosi tylko 4,25 miliona…. 20% zarejestrowanych wyborców było fałszywych?
To jest błędne na wielu poziomach.
Po pierwsze, nie byli to „fałszywi” wyborcy. Byli to prawdziwi ludzie, którzy wcześniej zarejestrowali się jako uprawnieni do głosowania, a następnie przeprowadzili się i których dane rejestracyjne stały się nieaktualne. To nie jest „fałszywe”. To po prostu… ludzie się przemieszczają.
Po drugie, w ogóle nie byli wyborcami w żadnym znaczącym sensie. Zostały dokładnie oznaczone jako nieaktywne ponieważ system stwierdził, że się przenieśli. Ich niewypełnione karty do głosowania zostały zwrócone do stanu. Nie wysłano im przyszłych kart do głosowania. Oni nie mogłem głosować. System uniemożliwił im głosowanie.
Po trzecie, sformułowanie „20%” ma sprawiać wrażenie, jakby wybory w Oregonie były pełne oszustw. Ale znowu: ci ludzie nie głosowali. Liczba nieaktywnych rejestracji na liście wyborców nie ma nic wspólnego z integralnością faktycznie oddanych głosów i jest tak wysoka tylko dlatego, że Oregon przez dekadę zaniedbał sprzątanie listy nieaktywnych wyborców.
(Jeśli to ma znaczenie, niektórzy próbowali zwrócić na to uwagę „Federaliście z Upstate”, a on kpił z nich, nazywając ich „lewicowcami”).
A potem Elon Musk wraz z setkami milionów obserwujących zobaczył tweet z cytatem i wzmocnił go, twierdząc: „To wielu fałszywych wyborców…”

Chyba, że tak nie jest. To przeciwieństwo „fałszywych” wyborców. Zabezpieczenia Oregonu działają.
Czy kliknął, żeby zrozumieć oryginalną historię? NIE.
Czy zapytał któregoś z niezliczonych ekspertów, kto odebrałby jego telefon? NIE.
Czy poprosił ekspertów na swojej platformie X o wyjaśnienie, co dzieje się w Oregonie? NIE.
Czy w ogóle zapytał swoją sztuczną inteligencję, Groka, która faktycznie powiedziałaby mu prawdę? NIE.
(Niewiarygodne, mimo że na tonach postów często można zobaczyć, jak ktoś gdzieś odpowiada na jakiekolwiek twierdzenia, zadając „@grok, czy to prawda?”, albo są one ukryte pod postami Elona, albo nikogo z jego wściekłych obserwujących to nie obchodzi. Wiele, wiele, wiele zwojów zajęło, zanim znalazłem jedną osobę, która nie pytała, czy to prawda, ale chciała to wyjaśnić, a Grok słusznie mu powiedział, że chodzi o konta, których adresy zostały zmienione, a nie o oszustwo. Kiedy spojrzałem na ten post Groka, było… Łącznie 16 wyświetleń, w tym moje):

Tak czy inaczej, Elon właśnie zobaczył coś, co pasowało do narracji, którą propagował na temat oszustw wyborczych, i przedstawił to swojej ogromnej publiczności, jakby to musiała być prawda. Oryginalna, przyziemna historia o rutynowym utrzymywaniu spisów wyborców stała się teraz, dzięki magii telefonu dezinformacyjnego, „dowodem” na to, że w Oregonie było 800 000 fałszywych wyborców, których trzeba było zmusić do usunięcia ich ze spisów wyborców.
Rzecz w tym, że gwarantuję, że przez lata ludzie z MAGA będą słyszeć, że w Oregonie było 800 000 fałszywych wyborców. Ten „fakt” będzie przywoływany w argumentach na temat uczciwości wyborów. Będzie to widać w procesach sądowych. Będzie ono wykorzystywane do uzasadnienia restrykcyjnych przepisów dotyczących głosowania. Będzie to z pewnością tematem rozmów w podcastach i Fox News.
I nigdy, ani razu nikt nie skonfrontuje się z Elonem w związku z rozpowszechnianiem tych bzdur. Nie przyzna się też, że przekazał rażącą dezinformację, którą w banalnie łatwy sposób można było obalić, gdyby tak jak ja spędził na sprawdzaniu trzydzieści sekund.
W ten sposób zanieczyszcza się środowisko informacyjne. Nie poprzez jakiś wielki spisek, ale poprzez serię drobnych wypaczeń, z których każde opiera się na ostatnim, aż przyziemna prawda stanie się podżegającym kłamstwem. A kiedy osoba na końcu łańcucha telefonicznego ma największy megafon na świecie i zerowe zainteresowanie dokładnością, to kłamstwo dociera do milionów ludzi, którzy nigdy nie zobaczą żadnej korekty.
Najbogatszy człowiek świata, dysponujący właściwie nieograniczonymi zasobami umożliwiającymi weryfikację informacji, zdecydował się po prostu… nie. Ponieważ kłamstwo było dla niego bardziej przydatne niż prawda.
I tak działa telefon dezinformacyjny.
Zapisano pod: dezinformacja telefoniczna, Elona Muska, Oregon, Tobiasz czytał, Tom Fitton, spisy wyborców
Firmy: zegarek sądowy, świergot, X