Albert Camus o tym, jak żyć w całości w zepsutym świecie – marginalista

- Kultura - 27 stycznia, 2026
Albert Camus o tym, jak żyć w całości w zepsutym świecie – marginalista
Albert Camus o tym, jak żyć w całości w zepsutym świecie – marginalista

Albert Camus o tym, jak żyć w pełni w zepsutym świecie

Urodzony w wojnie światowej, aby przeżyć kolejną, Alberta Camusa (7 listopada 1913 – 4 stycznia 1960) zginął w wypadku samochodowym, mając w kieszeni niewykorzystany bilet kolejowy do tego samego miejsca docelowego. Zaledwie trzy lata wcześniej został drugim najmłodszym laureatem literackiej Nagrody Nobla, przyznanej mu za twórczość, która „z bystrą powagą naświetla problemy ludzkiego sumienia” – problemy takie jak sztuka jako opór, szczęście jako nasz moralny obowiązekI miarą siły w trudnych czasach.

Podczas II wojny światowej Camus stał gorąco po stronie sprawiedliwości; podczas zimnej wojny przeciął żelazną kurtynę całą humanistyczną siłę prostej dobroci. Ale patrząc, jak świat spala swoją przyszłość w ognistym ogniu polityki, zrozumiał, że czas, który nie ma ani dobrej, ani złej strony, można wygrać lub przegrać tylko w najmniejszej i najbardziej osobistej skali: absolutnej obecności we własnym życiu, zakorzenionej w przekonaniu, że „Prawdziwa hojność wobec przyszłości polega na dawaniu wszystkiego teraźniejszości”.

Camus odnosi się do tego z poetycką przenikliwością w eseju zatytułowanym „The Wrong Side and the Right Side”, znajdującym się w jego wspaniałym, pośmiertnym zbiorze Eseje liryczne i krytyczne (biblioteka publiczna).

Alberta Camusa

W proroczym przestrodze przeciwko naszemu współczesnemu kultowi produktywności, który plądruje naszą zdolność obecnościCamus pisze:

Życie jest krótkie i grzechem jest marnowanie czasu. Mówią, że jestem aktywny. Ale bycie aktywnym jest w dalszym ciągu marnowaniem czasu, jeśli w ten sposób zatraca się siebie. Dzisiaj jest czas odpoczynku, a moje serce wyrusza w poszukiwaniu siebie. Jeśli nadal ściska mnie udręka, to wtedy, gdy czuję, jak ta niewyczuwalna chwila przepływa mi przez palce jak rtęć… W tej chwili całe moje królestwo jest z tego świata. To słońce i te cienie, to ciepło i to zimno wznoszące się z głębi powietrza: po co się dziwić, że coś umiera lub że ludzie cierpią, skoro wszystko jest napisane na tym oknie, gdzie słońce rzuca swoje obfitości jako pozdrowienie dla mojej litości?

Powtarzając słowa młodego Dostojewskiego radosne rozliczenie się z sensem życia wkrótce po uchyleniu wyroku śmierci („Być człowiekiem wśród ludzi i pozostać nim na zawsze, bez względu na okoliczności, nie popadać w przygnębienie i nie tracić ducha – pisał Dostojewski do brata – „na tym polega życie, na tym polega jego zadanie”). Camus dodaje:

Liczy się to, żeby być ludzkim i prostym. Nie, liczy się prawda, wtedy wszystko się zgadza, człowieczeństwo i prostota. Kiedy jestem prawdziwszy, niż kiedy jestem światem?… Pragnę już nie szczęścia, ale po prostu świadomości… Trzymam się świata każdym gestem, ludzi z całą wdzięcznością i litością. Nie chcę wybierać między dobrą a złą stroną świata i nie lubię wyboru… Wielką odwagą jest wciąż patrzenie na światło tak samo prosto, jak na śmierć. Poza tym, jak określić związek, który prowadzi od tej wszechogarniającej miłości do życia do tej sekretnej rozpaczy?… Mimo wielu poszukiwań, to wszystko, co wiem.

Te refleksje doprowadziły Camusa do takiego wniosku „nie ma miłości do życia bez rozpaczy nad życiem”; z nich wyciągnął swój trzy antidota na absurd życia I kluczowe pytanie w jego centrum.

Para z Georgem Saundersem – który w naszych czasach może być najbliższym Camusem – dalej jak bardziej kochać świata następnie ponownie odwiedź Wendell Berry’s poetyckie antidotum na rozpacz.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x