
z nie wyrzucaj w ramach dozwolonego użytku dział
Na długo przed generatywną sztuczną inteligencją właściciele praw autorskich ostrzegali, że nowe technologie czytania i analizowania informacji zniszczą kreatywność. Argumentowali, że wyszukiwarki internetowe to maszyny naruszające prawa – narzędzia, które kopiują na dużą skalę dzieła chronione prawem autorskim bez pozwolenia. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych technologii informatycznych, takich jak kserokopiarka i magnetowid, właściciele praw autorskich złożyli pozew.
Sądy się nie zgodziły. Uznali, że kopiowanie umożliwia zrozumienie, indeksowanie i lokalizowanie informacji to klasyczny dozwolony użytek oraz niezbędny warunek wolnego i otwartego Internetu.
Dziś ten sam argument jest podnoszony przeciwko sztucznej inteligencji. Chodzi o to, czy właściciele praw autorskich powinni mieć możliwość kontrolowania sposobu, w jaki inni analizują, ponownie wykorzystują i wykorzystują istniejące dzieła.
Dozwolony użytek chroni analizę — nawet jeśli jest zautomatyzowana
Amerykańskie sądy od dawna uznają, że kopiowanie do celów analizy, indeksowania i uczenia się jest klasycznym dozwolonym użytkiem. Zasada ta nie wywodzi się ze sztucznej inteligencji. Nie znika tylko dlatego, że procesy wykonuje maszyna.
Kopiowanie, które pozwala je zrozumieć, wydobyć z nich informacje lub umożliwić ich przeszukiwanie, ma charakter przekształcający i jest zgodny z prawem. Dlatego wyszukiwarki mogą indeksować sieć, biblioteki mogą tworzyć indeksy cyfrowe, a badacze mogą analizować duże zbiory tekstu i danych bez negocjowania licencji od milionów posiadaczy praw. Zastosowania te nie zastępują dzieł oryginalnych; umożliwiają nowe formy wiedzy i ekspresji.
Szkolenie modeli sztucznej inteligencji wpisuje się w tę tradycję. System sztucznej inteligencji uczy się, analizując wzorce występujące w wielu dziełach. Celem tego kopiowania nie jest reprodukcja ani zastąpienie oryginalnych tekstów, lecz wyodrębnienie zależności statystycznych, które umożliwiają systemowi sztucznej inteligencji generowanie nowych wyników. To jest cecha charakterystyczna zastosowania transformacyjnego.
Atakowanie szkoleń w zakresie sztucznej inteligencji na podstawie praw autorskich prowadzi do błędnego zrozumienia, o co toczy się gra. Jeśli prawo autorskie zostanie rozszerzone tak, aby wymagało pozwolenia na analizowanie istniejących dzieł lub uczenie się na nich, szkody nie będą ograniczać się do generatywnych narzędzi sztucznej inteligencji. Mogłoby zagrażają długotrwałym praktykom w zakresie uczenia maszynowego oraz eksploracja tekstów i danych, które stanowią podstawę badań w nauce, medycynie i technologii.
Badacze już opierają się na dozwolonym użytku analizować ogromne zbiory danych jak literatura naukowa. Wymaganie licencji na te zastosowania byłoby często niepraktyczne lub niemożliwe, a negocjowanie ogólnych umów przynosiłoby korzyść jedynie największym firmom posiadającym pieniądze. Dozwolony użytek istnieje po to, aby prawa autorskie nie stały się barierą w zrozumieniu świata. Prawo chroniło naukę już wcześniej. Należy to kontynuować także teraz, nawet jeśli uczenie się będzie zautomatyzowane.
Droga naprzód w zakresie szkolenia w zakresie sztucznej inteligencji i dozwolonego użytku
Jeden sąd pokazał już, jak należy analizować te sprawy. W Bartz przeciwko Anthropicsąd stwierdził, że wykorzystywanie utworów chronionych prawem autorskim do szkolenia modelu sztucznej inteligencji ma charakter wysoce przekształcający. Szkolenie jest rodzajem badania, jak działa język, a nie polega na odtwarzaniu lub zastępowaniu oryginalnych książek. Jakakolwiek szkoda wyrządzona rynkowi oryginalnych dzieł miała charakter spekulacyjny.
Sąd w Bartz odrzucił pogląd, że model sztucznej inteligencji może naruszać prawa, ponieważ w pewnym abstrakcyjnym sensie jego wyniki konkurują z istniejącymi dziełami. Chociaż EFF nie zgadza się z pozostałymi częściami decyzji, orzeczenie sądu w sprawie szkolenia w zakresie sztucznej inteligencji i dozwolonego użytku stanowi dobre podejście. Sądy powinny skoncentrować się na tym, czy szkolenie ma charakter transformacyjny i nie zastępczy, a nie na opartych na strachu spekulacjach na temat tego, jak nowe narzędzie może wpłynąć na czyjś udział w rynku.
Sztuczna inteligencja może powodować problemy, ale rozszerzenie praw autorskich to złe rozwiązanie
Obawy pracowników dotyczące automatyzacji i przesiedleń są realne i nie należy ich ignorować. Prawa autorskie to jednak niewłaściwe narzędzie, aby je rozwiązać. Zarządzanie przemianami gospodarczymi i ochrona pracowników w niespokojnych czasach mogą być podstawowymi funkcjami rządu, ale prawo autorskie w najmniejszym stopniu nie pomaga w tym zadaniu. Rozszerzanie kontroli praw autorskich na uczenie się i analizę nie powstrzyma nowych form automatyzacji pracowników – nigdy tego nie robiło. Jednak zniekształci to prawo autorskie i podważy wolność słowa.
Szerokie uprawnienia licencyjne mogą również wyrządzić krzywdę, umacniając obecne największe przedsiębiorstwa zasiedziałe. Tylko największe firmy technologiczne mogą sobie pozwolić na negocjowanie ogromnych umów licencyjnych obejmujących miliony dzieł. Mniejsi programiści, zespoły badawcze, organizacje non-profit i projekty open source zostaną zablokowane. Ekspansja praw autorskich nie powstrzyma Big Tech – da mu nową przewagę.
Dozwolony użytek nadal ma znaczenie
Uczenie się na podstawie wcześniejszej pracy jest podstawą wolności wypowiedzi. Nie można pozwolić, aby posiadacze praw mieli nad tym kontrolę. Sądy odrzucały już to posunięcie i powinny to zrobić ponownie.
Wyszukiwanie, indeksowanie i analiza nie zniszczyły kreatywności. Ani kserokopiarka, ani magnetowid. Rozszerzali mowę, dostęp do wiedzy i uczestnictwo w kulturze. Sztuczna inteligencja rodzi nowe, trudne pytania, ale dozwolony użytek pozostaje właściwym punktem wyjścia do myślenia o szkoleniach.
Opublikowano ponownie z Blog EFF poświęcony głębokim linkom.
Zapisano pod: AI, analiza, prawo autorskie, dozwolony użytek, szukaj