
Co to znaczy naśladować Jezusa? To jest pytanie dotyczące wszystkich pytań, prawda? W dzisiejszym świecie jesteśmy tak zalewani wiadomościami — z mediów społecznościowych, od naszych rodzin, z książek, które czytamy lub oglądamy w telewizji, z naszych zajęć, z filmów, od ludzi mających dobre intencje, od naszych pastorów, od naszych przyjaciół, a nawet od obcych — i nieustannie mówi nam się, jak postępować, czuć i być.
Czasami te przesłania są piękne, zachęcające i wzmacniające. Czasami przygnębiają i frustrują. A czasami są w opozycji: świat mówi nam, że wiara nas ogranicza, Biblia mówi nam, że w Nim jesteśmy wyzwoleni. Świat kusi obietnicami chwilowych przyjemności, Słowem Bożym zachęcającym do czekania i ufności w to, co niewidzialne.
Trudno jest wiedzieć, kim jesteśmy, co powinniśmy robić i w jakim kierunku mamy podążać.

Trudno jest nadać sens naszemu istnieniu, gdy wydaje się, że jest tak wiele niewiadomych. Kiedy Bóg pragnie nas chronić, ale nie zawsze możemy odczuć Jego obecność w naszym życiu.
Kiedy otrzymaliśmy tak wiele błogosławieństw, a mimo to nieustannie próbujemy sobie wmawiać, że te rzeczy dzieją się przez przypadek, a nie przez wierność naszego kochającego Ojca. Kiedy wierzymy, ale wtedy spotykamy się z załamaniem, a nasze umysły stają się zaćmione wątpliwościami.
Mówi się nam, że mamy wierzyć, ufać i być chrześcijanami żyjącymi jak Jezus, ale czasami tak trudno pojąć, co to oznacza.
Biblia jednak przekazuje tę prawdę: „Moje przykazanie jest takie: Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem”. (Jana 15:12). A może odpowiedź jest tuż przed nami.
Być może naśladowanie Jezusa nie polega na tym, aby zawsze być bezpiecznym i silnym, nie na tym, aby zawsze mieć właściwe odpowiedzi lub wiedzieć, co robimy i dokąd zmierzamy. Być może naśladowanie Jezusa nie polega na prowadzeniu nieskazitelnego życia (ponieważ wiemy, że to niemożliwe) lub posiadaniu boskiego zrozumienia tego, co ma nadejść.
Być może naśladowanie Jezusa nie polega na tym, aby nigdy nie wątpić, ale na zrozumieniu, że jesteśmy niedoskonałymi ludźmi i to się stanie. Być może naśladowanie Jezusa nie polega na tym, żeby wiedzieć wszystko, ale na zamknięciu oczu i z wiarą pójściem naprzód, przyjmując wszystko, co przychodzi, bo wiemy, że On jest przy nas.

Być może naśladowanie Jezusa uczy się zagłuszać przesłania ze świata i skupiać się na jednej prawdzie, która jest przed nami – że jesteśmy przez Niego kochani i mamy kochać ze względu na Niego.
Nie dostosowujcie się do wzoru tego świata, ale przemieniajcie się przez odnowienie umysłu. Wtedy będziesz mógł sprawdzić i zatwierdzić, jaka jest wola Boga – Jego dobra, przyjemna i doskonała wola.
Rzymian 12:12
Słowo Boże mówi tak: abyśmy nie pozwalali się uwikłać w kłamstwa tego świata, abyśmy nie pozwalali, aby nasze serca odrywały się od Jego pięknej prawdy, abyśmy mieli pewność co do Jego obietnic danych nam i że powinniśmy miłować.
Dlatego naszym wyzwaniem nie jest to, aby być „doskonałymi” chrześcijanami, nie znajdować odpowiedzi na każde pytanie, nie zawsze wiedzieć, co powiedzieć lub nigdy nie wątpić w swoją wiarę. Naszym wyzwaniem nie jest wiedzieć, co dzieje się na każdym zakręcie naszego życia, ani nie docierać do miejsca, gdzie nie dzieje się nic złego (bo niestety tak nie jest w życiu).
Naszym wyzwaniem nie jest dążenie do tego ideału, ale zaakceptowanie faktu, że jesteśmy ludźmi i jesteśmy bałaganiarzami. I wlać się w świat, tak jak On wlał się w nas.
Bądź chrześcijaninem, który „robi”. Taki jest cel. Nie stać z boku, statycznie i nieruchomo. Nie patrzeć, jak świat się rozpada, jak ludzie nienawidzą, jak katastrofy pustoszą miasta, jak depresja załamuje ludzi. Nie odwracaj się, gdy prześladowcy zaczepiają dziecko na korytarzu lub gdy szef rzuca rasistowską uwagę współpracownikowi. Nie przechodź obok, gdy widzisz osobę walczącą na poboczu drogi lub gdy słyszysz wołanie o pomoc od kogoś, kogo szczególnie nie lubisz.
Nie, nie zawsze będziemy wiedzieć, co i jak robić. Nie, nie zawsze zrozumiemy, jaki jest Boży plan lub jakie On ma nadzieje w stosunku do naszego życia. Nie, nie będziemy idealni.
Ale w naszej niedoskonałości stwarza On piękno. W naszych upadkach On czyni światło. W naszym załamaniu On przynosi uzdrowienie. W naszej pasji On wyznacza cel.
Bądź więc chrześcijaninem, który to robi. Kto kocha. Kto daje. Kogo to obchodzi.
Bądź chrześcijaninem, który niesie nadzieję i zachętę ludziom, którzy jej potrzebują, który dzieli się prawdą tak, jakby to były najważniejsze słowa, jakie kiedykolwiek wyszły z ust. Ponieważ tak jest.
Bądź chrześcijaninem, który uznaje każdy złamany kawałek, ale zamiast się wstrzymywać, wykorzystuje to złamanie, aby zbudować kogoś, kto jest zagubiony. Bądź nieustraszonym chrześcijaninem, ponieważ podążanie za Bogiem jest podążaniem za prawdą.
I postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus nas umiłował i samego siebie wydał za nas na wonną ofiarę i ofiarę Bogu.
Efezjan 5:2
Bądź aktywnym chrześcijaninem. Nie bojaźliwym chrześcijaninem. Nie bierny chrześcijanin. Nie jest doskonałym chrześcijaninem. Ale takiego, który kocha wszystkim, co ma, bo tak nas pierwszy umiłował nasz Ojciec.
Co to znaczy naśladować Jezusa? Nie zawsze wiedzieć, co robić i dokąd się udać, nie rozumieć Bożego celu i planu na każdą porę roku, nie być nieskazitelnym, pięknym i bystrym.
Ale kochać. W pełni. Bez strachu. I ze wszystkim.
