Wspaniałe przemówienie Olgi Tokarczuk z okazji przyjęcia Nagrody Nobla – Marginalista

- Kultura - 17 lutego, 2026
Wspaniałe przemówienie Olgi Tokarczuk z okazji przyjęcia Nagrody Nobla – Marginalista
Wspaniałe przemówienie Olgi Tokarczuk z okazji przyjęcia Nagrody Nobla – Marginalista

„Zawsze czułem, że istotę ludzką może ocalić jedynie inny człowiek” – zauważył James Baldwin, proponując jego ratunek na godzinę rozpaczy. “Mam świadomość, że nie ratujemy się nawzajem zbyt często. Ale mam też świadomość, że czasami ratujemy się nawzajem.”

Kiedy rzeczywiście ratujemy się nawzajem, zawsze dzieje się to za pomocą najpotężniejszej linii życia, jaką my, ludzie, jesteśmy w stanie utkać: czułość — najlepsze przystosowanie, jakie mamy do naszego egzystencjalnego dziedzictwa jako „kruchego gatunku”.

Jak wszystkie orientacje ducha, czułość jest historią, którą sobie opowiadamy – o sobie nawzajem, o świecie, o naszym w nim miejscu i naszej w nim mocy. Jak w przypadku wszystkich narracji, siła naszej czułości odzwierciedla siłę i wrażliwość naszego opowiadania historii.

Tym właśnie stał się polski psycholog, poetą i powieściopisarzem Olga Tokarczuk odkrywa w niej Przemówienie o przyjęciu Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk by Harald Krichel

Tokarczuk wspomina moment ze swojego wczesnego dzieciństwa, który głęboko ją poruszył: matkę, odwracając pogląd Montaigne’a, że „Lamentować, że za sto lat nie będziemy żywi, to to samo szaleństwo, co żałować, że nie żyliśmy sto lat temu” powiedziała swojej córeczce, że tęskniła za nią jeszcze zanim się urodziła – był to zdumiewający gest miłości tak totalnej, że zakrzywił strzałkę czasu. Przez otchłań życia, wzdłuż strzałki czasu, która w końcu przeleciała przez życie jej matki, Tokarczuk zastanawia się:

Młoda kobieta, która nigdy nie była religijna – moja matka – dała mi coś, co kiedyś nazywano duszą, wyposażając mnie w najwspanialszego na świecie czułego narratora.

Tokarczuk zauważa, że ​​nasze obecne spoiwo polega na tym, że stare narracje o tym, kim jesteśmy i jak działa świat, są niedelikatne i wyraźnie zerwane, ale nie udało nam się jeszcze znaleźć nowych, delikatnych, które zastąpiłyby ich miejsce. Obserwując, że w naszej zmysłowej kosmogonii „świat składa się ze słów”, choć „brakuje nam języka, punktów widzenia, metafor, mitów i nowych bajek”, ubolewa tyrania samozaparcia które zajęło ich miejsce:

Żyjemy w rzeczywistości polifonicznych narracji pierwszoosobowych i ze wszystkich stron spotykamy się z polifonicznym hałasem. Mówiąc pierwszoosobowa opowieść, mam na myśli rodzaj opowieści, która wąsko krąży wokół osobowości narratora, który mniej lub bardziej bezpośrednio pisze po prostu o sobie i przez siebie. Ustaliliśmy, że tego typu zindywidualizowany punkt widzenia, ten głos własnego ja, jest najbardziej naturalny, ludzki i szczery, nawet jeśli powstrzymuje się od szerszej perspektywy. Tak pojęta narracja pierwszoosobowa jest tkaniem wzoru absolutnie niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju; to poczucie autonomii jako jednostki, świadomość siebie i swojego losu. Jednak oznacza to także budowanie opozycji między sobą a światem, a ta opozycja może czasami powodować alienację.

Ta optyka jaźni, sposób, w jaki jednostka staje się „subiektywnym centrum świata”, jest cechą definiującą ten najnowszy rozdział historii naszego gatunku. A jednak wszystko wokół nas ujawnia swoją iluzoryczną naturę, bo jak zauważył wielki przyrodnik John Muir: „kiedy próbujemy wybrać coś samo w sobie, okazuje się, że jest to powiązane ze wszystkim innym we wszechświecie”.

Grafika autorstwa Arthura Rackhama z Piotruś Pan w Ogrodach Kensington. (Dostępny jako wydruk.)

Z myślą o trwającej całe życie fascynacji „systemami wzajemnych powiązań i wpływów, z których na ogół nie jesteśmy świadomi, ale które odkrywamy przypadkowo, jako zaskakujące zbiegi okoliczności lub zbieżności losów, wszystkie te mosty, nakrętki, śruby, złącza spawane i łączniki” – temat wiersza jej rodaczki, laureatki Nagrody Nobla Wisławy Szymborskiej „Miłość od pierwszego wejrzenia” — Tokarczuk rozważa naszą twórczość nie jako jakąś odrębną i abstrakcyjną zdolność, ale jako fraktal żywego wszechświata:

Wszyscy jesteśmy – ludzie, rośliny, zwierzęta i przedmioty – zanurzeni w jednej przestrzeni, którą rządzą prawa fizyki. Ta wspólna przestrzeń ma swój kształt, a w niej prawa fizyki rzeźbią nieskończoną liczbę form, które są ze sobą nieustannie powiązane. Nasz układ sercowo-naczyniowy przypomina system dorzecza rzeki, struktura liścia przypomina system transportu człowieka, ruch galaktyk jest jak wir wody spływającej po naszych umywalkach. Społeczeństwa rozwijają się w sposób podobny do kolonii bakterii. Skala mikro i makro ukazuje nieskończony system podobieństw.

Nasza mowa, myślenie i twórczość nie są czymś abstrakcyjnym, oderwanym od świata, ale kontynuacją na innym poziomie jego niekończących się procesów transformacji.

Przecinamy tę olśniewającą niepodzielność, ilekroć wpadamy w to, co ona nazywa „niekomunikatywnym więzieniem własnego ja” – czymś spotęgowanym we wszystkich kompulsywnych udostępnianiach w tak zwanych mediach społecznościowych z ich podstawowym paradygmatem samozaparcie udające połączenie. Zamiast tego zachęca nas, abyśmy spojrzeli „ekscentrycznie” i wyobrazili sobie inną historię – której zadaniem jest „ukazanie większego zakresu rzeczywistości i pokazanie wzajemnych powiązań”. Pośród świata rozdzieranego „mnóstwem historii, które są ze sobą niezgodne lub wręcz otwarcie wrogie, wzajemnie antagonizujące”, przyspieszanego przez technokapitalistyczne systemy medialne żerujące na największych słabościach ludzkiej natury, Tokarczuk przypomina nam, że literatura jest także nieocenionym narzędziem empatii – antidotum na podziały tak bezlitośnie wykorzystywane przez nasze „społeczne” media:

Literatura jest jedną z nielicznych dziedzin, które starają się trzymać nas blisko twardych faktów świata, ponieważ ze swej natury ma zawsze charakter psychologiczny, skupiając się na wewnętrznym rozumowaniu i motywach bohaterów, odsłaniając innym niedostępne skądinąd ich doświadczenia lub po prostu prowokując czytelnika do psychologicznej interpretacji ich postępowania. Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść w głąb życia drugiego człowieka, zrozumieć jego przyczyny, podzielić się jego emocjami i doświadczyć jego losu.

Grafika autorstwa Virginii Frances Sterrett, Bajki starofrancuskie, 1920
Sztuka sprzed stu lat autorstwa nastolatków Wirginia Frances Sterrett. (Dostępne jako wydruk I karty papiernicze.)

Wzywa do czegoś wykraczającego poza empatię, czegoś, czego boleśnie brakuje w naszej surowej kulturze pojedynków – literatury czułej:

Czułość to sztuka personifikacji, dzielenia się uczuciami, a co za tym idzie, nieustannego odkrywania podobieństw. Tworzenie historii oznacza ciągłe ożywianie rzeczy, nadawanie istnienia wszystkim drobnym kawałkom świata, które są reprezentowane przez ludzkie doświadczenia, sytuacje, których ludzie doświadczyli i ich wspomnienia. Czułość personalizuje wszystko, do czego się odnosi, umożliwiając oddanie jej głosu, przestrzeń i czas na zaistnienie i wyrażenie się.

Powtarzając niezapomnianą definicję miłości Iris Murdoch jako „niezwykle trudna świadomość, że coś innego niż my sami jest realne” Tokarczuk adds:

Czułość jest najskromniejszą formą miłości. Jest to ten rodzaj miłości, który nie pojawia się w pismach świętych ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt o niej nie cytuje. Nie ma żadnych specjalnych emblematów ani symboli, nie prowadzi do przestępstwa ani nie wywołuje zazdrości.

Pojawia się wszędzie tam, gdzie uważnie i uważnie przyjrzymy się drugiemu bytowi, czemuś, co nie jest naszym „ja”.

Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna; wykracza to daleko poza empatyczne współczucie. Zamiast tego jest to świadome, choć może nieco melancholijne, wspólne dzielenie losu. Czułość to głęboka emocjonalna troska o drugą istotę, jej kruchość, wyjątkową naturę, brak odporności na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega więzi, które nas łączą, podobieństwa i podobieństwa między nami. To sposób patrzenia, który ukazuje świat jako żywy, żyjący, połączony, współpracujący i współzależny od siebie.

Literaturę buduje się na czułości wobec jakiejkolwiek istoty innej niż my sami.

Uzupełnij o Ursulę K. Le Guin opowiadanie historii jako siła odkupieniaa następnie ponownie zapoznaj się ze wspaniałym przemówieniem Toni Morrison dotyczącym wręczenia Nagrody Nobla moc języka.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x