
Generacyjna sztuczna inteligencja (AI) wywraca do góry nogami zawody tak różnorodne, jak sztuka, kino, księgowość, obrona narodowa i edukacja. Niektórzy nawet twierdzą, że sztuczna inteligencja sprawi, że prawie cała praca stanie się przestarzała. Mówią, że jego zdolność do „myślenia” i wykonywania zadań, które wcześniej należały wyłącznie do ludzkich możliwości, oznacza, że ludzie nie będą musieli pracować; maszyny zrobią za nas wszystko. To, czy będzie to dobra, czy zła rzecz, zależy od historii, którą ktoś chce opowiedzieć.
Niektórzy twierdzą, że utrata pracy na rzecz sztucznej inteligencji doprowadzi do wojny klasowej, w miarę jak biedni biednieją, a bogaci się bogacą. Inni uważają, że jeśli sztuczna inteligencja przestanie działać, oznacza to koniecznie, że skończy się również niedobór i w związku z tym nie będzie potrzeby posiadania pieniędzy. Inni twierdzą, że sztuczna inteligencja zniszczy całe życie ludzkie na długo przed osiągnięciem tego punktu i będzie to kwestią dyskusyjną. Jeszcze inni twierdzą, że sztuczna inteligencja będzie przestrzegać praw ekonomii i nigdy nie osiągniemy tego punktu (na temat tych dwóch ostatnich można przeczytać w dokumencie roboczym ekonomisty Ole Miss Henry’ego Thompsona „Trochę ekonomii sztucznej superinteligencji”). Pytanie, co się stanie, jeśli sztuczna inteligencja wyeliminuje pracę, jest interesujące, ale chcę się skupić na tym, jak sztuczna inteligencja prawdopodobnie wpłynie na pracę i miejsca pracy.
Obawy dotyczące wpływu maszyn na siłę roboczą i dochody z pracy nie są niczym nowym. Wiele obaw związanych ze sztuczną inteligencją przypomina te z Luddyściruch w XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii przeciwko wprowadzaniu maszyn tkackich do handlu. Luddyści obawiali się, że część automatyzacji wkraczającej do tkactwa doprowadzi do taniej produkcji o niskiej jakości i wypiera wykwalifikowanych pracowników. Rozpoczęli kampanię sabotażową przeciwko maszynom, ale ostatecznie przegrali bitwę. W ciągu następnych dwóch stuleci przemysł tekstylny stał się wysoce zautomatyzowany.
Wracając do XX wieku, John Maynard Keynes przedstawił podobną (choć mniej pesymistyczną) prognozę dotyczącą wpływu automatyzacji na pracę. W swoim artykule z 1930 r.Możliwości ekonomiczne dla naszych wnukówKeynes argumentował, że automatyzacja pozwoli nam pracować zaledwie trzy godziny dziennie.
Obie prognozy okazały się błędne.
Część tkaczy straciła pracę, ale branża nie została opanowana przez niechlujstwo. A właściwie płace róża dla wykwalifikowanych pracowników tekstylnych. W 1800 r. średnia płaca robotnika tekstylnego wynosiła około 25 szylingów tygodniowo (91,68 funtów, po uwzględnieniu inflacji), czyli około 4767 funtów rocznie po uwzględnieniu inflacji. Obecnie średnia roczna płaca wykwalifikowanego pracownika w branży tekstylnej wynosi 29 000 funtów.
Dlaczego płace wzrosły? Bo automatyzacja zmieniła charakter pracy. Pracownicy, którzy nie mogli zrobić nic więcej, jak tylko odtworzyć to, co robiły maszyny, stracili pracę. Ci, którzy znaleźli sposób, aby maszyny uzupełniały ich pracę, zaobserwowali wzrost wydajności (a tym samym płac). A niedawno zaakceptowany artykuł w Journal of Labor Economics autorzy: Daron Acemoglou, Hans Koster i Ceren Ozgen stwierdzają, że wyniki te obowiązują nawet w przypadku nowoczesnej automatyzacji.
A co z przewidywaniami Keynesa? Według Urzędu Statystyki Pracy, osób w 2024 r. przepracowało średnio 42 godziny (w pełnym wymiarze czasu pracy) Lub 34,2 godziny (wszyscy pracownicy) tygodniowo. Chociaż to trochę mniej niż za czasów Keynesa około 47 godzin tygodniowoto wciąż daleko od 15 godzin tygodniowo.
W krótki artykuł opublikowany w ubiegłym roku w Psychologia przemysłu i organizacjiwraz z moją koleżanką, dr Anne-Marie Castille, badamy przyczyny tych błędnych przewidywań. Twierdzimy, że powodem, dla którego Keynes i Luddyści nie mieli racji, jest to, że nie zauważyli, że automatyzacja nie rozwiązała powodu, dla którego pracujemy: zasoby (w tym czas) są ograniczone.
Początkowo spędzamy czas na haju marginalny wartościowe działania. W miarę jak automatyzacja zmniejsza ilość czasu, jaki musimy poświęcić na te czynności, uwalnia czas na czynności o niższej wartości krańcowej. Oznacza to działania, w które wcześniej się nie angażowaliśmy, ponieważ koszt był zbyt duży. To, jakie są te działania, różni się w zależności od osoby. Czasem powstają lub odkrywają się nowe pragnienia. Piszemy:
“Zadania domowe były kiedyś bardzo pracochłonne i wymagały wielu godzin pracy. Pranie wymagało ręcznego wyprania każdej rzeczy, wysuszenia jej na sznurku i przyniesienia po skończonej pracy. Wraz z wynalezieniem i upowszechnieniem się pralki czas potrzebny na pranie gwałtownie spadł. Godziny pracy na ładunek prania wynosiły prawdopodobnie mniej niż 20 minut. Robotnicy domowi (głównie kobiety) mieli teraz znacznie więcej czasu w swoich rękach. Mogli wybrać wypoczynek lub spędzić go wiele kobiet zdecydowało się spędzić te nowo wyzwolone godziny, podejmując pracę.
…
“W miarę jak ludzie się bogacili, ich podstawowe pragnienia, takie jak bezpieczeństwo żywnościowe, schronienie i towarzystwo, zostały zaspokojone przy użyciu mniejszych zasobów. W ten sposób doszło do kompromisu, o którym rozmawialiśmy: czy nowo odkryty czas wykorzystuje się na wypoczynek czy na pracę, aby zaspokoić inne pragnienia?”
Twierdzę teraz, że ten sam schemat powtórzy się w przypadku generatywnej sztucznej inteligencji. To prawda, że w miarę rozprzestrzeniania się sztucznej inteligencji w całym społeczeństwie niektóre miejsca pracy zostaną utracone. Ale nowy miejsca pracy zostaną odkryte. Jakie to prace, nie wiem. Nikt nie wie. Ludzka pomysłowość i chęci nie znają granic. Odkryjemy nowe sposoby zaspokojenia naszych nowych pragnień i będziemy kontynuować pracę. Sztuczna inteligencja nie rozwiąże podstawowej motywacji do pracy: niedoboru.
*Średnie tygodniowe godziny pracy wszystkich pracowników, ogółem prywatne, wyrównane sezonowo, identyfikator serii: CES0500000002.
**Patrz tabela 2.