
Któregoś razu, będąc w skrajnej rozpaczy, przedstawiłem terapeucie wersję tego zapadającego w pamięć eksperymentu myślowego Pokój Maryi: W jaki sposób, zapytałem ją, osoba, której nigdy nie wzorowano na zdrowej, bezpiecznej i trwałej miłości, może ją w ogóle rozpoznać, gdy się pojawi – w jakim stopniu można się jej nauczyć i czego można się jej nauczyć? Jeśli dana osoba nigdy nie widziała koloru niebieskiego, nigdy nie doświadczyła błękitu w swoim zmysłowym ciele, możesz zrobić pewne rzeczy, aby przekazać jej wiedzę na ten temat — podać elektromagnetyczną długość fali koloru i przykłady niebieskich rzeczy oraz koncepcyjny portret jak smakuje niebieski — ale jedyne, co kiedykolwiek będą robić, to biegać po całym świecie z tą listą kontrolną kryteriów w ręku i pytać: “Czy to jest niebieskie? A co powiesz na to?”
Przerwała na chwilę, po czym powiedziała: „Być może nigdy nie zobaczą błękitu w taki sposób, w jaki ty lub ja go widzimy, ale mogą przeżyć zupełnie nowe i całkowicie cudowne doświadczenie — i to będzie ich błękit”.

W 1672 roku, trzymając palec w cieniu pomiędzy światłem świecy a wschodzącym słońcem, niemiecki polityk Otto von Guericke ze zdumieniem zauważył, że jego ciało przybiera „lazurowy błękit najwyższej urody”. Cień powstały w wyniku braku światła, a co za tym idzie braku koloru, który nazywamy czarnym, nagle nabrał odcienia — efektu optycznego spowodowanego kontrastem między różnymi źródłami światła.
Sto lat później, spacerując po ogrodach królewskich, Goethe zatrzymał się, aby podziwiać żółty kwiat w jasnym południowym słońcu. Kiedy mrugnął i na chwilę odwrócił wzrok, przed jego zamkniętymi oczami pojawił się niebieski kwiat – widział przeciwieństwo prawdziwego kwiatu, mimo że na nic nie patrzył. (Teraz wiemy, że ten negatywny powidok występuje, gdy obraz jest zbyt jasny i krótki, aby komórki zwojowe siatkówki przenoszące sygnały z mózgu przystosowały się do zmieniającego się bodźca.) Kolor tutaj był nie tylko funkcją światła, jak zadecydował Newton, rozplatając tęczę za pomocą swojej optyki, ale funkcją postrzegającego mózgu – wspólnego stworzenia umysłu i świata.
Niebieski to nie to, co widzimy, ale to, co współtworzymy ze sobą i sobą nawzajem.

Filozofowie chilijscy Humberto Maturana (14 września 1928 – 6 maja 2021) i Francisco Varela (7 września 1946 – 28 maja 2001) badają to z niezwykłą subtelnością i rygorystycznością w swoim klasyku z 1984 roku Drzewo wiedzy: biologiczne korzenie ludzkiego zrozumienia (biblioteka publiczna) — ponadczasowe badanie tego, „dlaczego pozorna stałość naszego doświadczanego świata nagle chwieje się, gdy patrzymy na niego z bliska” oraz ponadczasowe zaproszenie do „odpuszczenia [our] zwykłych pewników i w ten sposób uzyskać inny biologiczny wgląd w to, co to znaczy być człowiekiem”.
Piszą:
Doświadczenie koloru odpowiada określonemu wzorowi stanów aktywności w układzie nerwowym, który determinuje jego struktura… Wszelkie poznanie zależy od struktury poznającego [but] biologicznych korzeni poznania nie można zrozumieć jedynie poprzez badanie układu nerwowego… Konieczne jest zrozumienie, w jaki sposób procesy te są zakorzenione w żywej istocie jako całości.
Nasze poznawcze zrozumienie może wyjaśniać kolor niebieski, ale nasze ucieleśnione doświadczenie nas w to uwikłało, wiąże nas zarówno z naszą biologią, jak i ze sobą nawzajem:
Każde doświadczenie poznawcze angażuje poznającego w sposób osobisty, zakorzeniony w jego strukturze biologicznej. Tam ich doświadczenie pewności jest zjawiskiem indywidualnym, ślepym na poznawcze akty innych, w samotności, którą… można przekroczyć jedynie w świecie stworzonym z tymi innymi.
Opierając się na głównym założeniu, że „każdy akt poznania rodzi świat”, piszą:
Nasze doświadczenie jest w sposób wiążący wpisane w naszą strukturę. Nie widzimy „przestrzeni” świata; żyjemy naszym polem widzenia. Nie widzimy „kolorów” świata; żyjemy naszą przestrzenią chromatyczną… Doświadczamy świata. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej temu, jak poznajemy ten świat, niezmiennie odkrywamy, że nie możemy oddzielić naszej historii działań – biologicznych i społecznych – od tego, jak ten świat nam się wydaje. Jest to tak oczywiste i bliskie, że bardzo trudno je dostrzec.

Miłość to oczywiście najgłębszy sposób, w jaki możemy się poznać. To coś więcej niż konstrukt psychologiczny, więcej niż imperatyw moralny – jest częścią naszego dziedzictwa stworzonego. Przeciwstawiając się pustemu dogmatowi, że kwestie miłości są antynaukowe, Maturana i Varela piszą:
Odrzucenie miłości jako biologicznej podstawy życia społecznego, a także jej etycznych implikacji byłoby odwróceniem się od historii istot żywych, która liczy sobie ponad 3,5 miliarda lat… Miłość to biologiczna dynamika o głębokich korzeniach. Jest to emocja, która określa w organizmie dynamiczny wzór strukturalny, odskocznię do interakcji, które mogą prowadzić do operacyjnej spójności życia społecznego.
W pięknym biospołecznym echu niezmiennego sformułowania miłości przez Iris Murdoch „niezwykle trudna świadomość, że coś innego niż my sami jest realne” Maturana i Varela dodają:
Biologia pokazuje nam również, że możemy poszerzać naszą domenę poznawczą. Dzieje się tak poprzez nowe doświadczenie wynikające z rozumowania, poprzez spotkanie z nieznajomym lub, bardziej bezpośrednio, poprzez ekspresję biologicznej zgodności interpersonalnej, która pozwala nam Widzieć drugiej osoby i otwórzmy dla niej przestrzeń egzystencji za nami. Akt ten nazywa się Miłośćlub, jeśli wolimy łagodniejsze określenie, akceptacja drugiej osoby obok nas w codziennym życiu. To jest biologiczny fundament zjawisk społecznych: bez miłości, bez akceptacji innych żyjących obok nas nie ma procesu społecznego, a co za tym idzie, nie ma człowieczeństwa. Wszystko, co podważa tę akceptację innych, od kompetencji po posiadanie prawdy, aż po pewność ideologiczną, podważa proces społeczny, ponieważ podważa proces biologiczny, który go generuje… Biologicznie, bez miłości, bez akceptacji innych, nie ma zjawiska społecznego. Jeśli nadal tak żyjemy, to żyjemy w obojętności i zaprzeczeniu pod pozorem miłości.
Pokolenie po tym, jak paleontolog, filozof nauki i poeta Loren Eiseley doszedł do tego samego wniosku w swoim zapierająca dech w piersiach piękna medytacja nad pierwszą i ostateczną prawdą życiai pokolenie przed badaniami filozofa Iaina McGilchrista jak oddajemy rzeczywistość poprzez miłośćkonkludują:
Mamy tylko świat, który stwarzamy wspólnie z innymi i tylko miłość pomaga nam go urzeczywistnić.
