
„Ocenianie, czy życie jest warte przeżycia, czy nie, jest równoznaczne z odpowiedzią na podstawowe pytanie filozofii” – napisał Albert Camus jedna z najbardziej otrzeźwiających pierwszych stron literatury. A zatem oto odpowiedziałeś twierdząco, świadomie lub nie, a teraz stoisz przed drugim zasadniczym pytaniem, które wypływa z pierwszego: Jak będziesz żyć?
Być może najostrzejszym i najczęściej powracającym szokiem, jaki towarzyszy życiu, jest świadomość, że nikt nie może dać ci gotowej odpowiedzi – ani twoi rodzice, ani nauczyciele, ani Pismo Święte czy stoicyzm, ani psychoterapia, ani psilocybina, ani stary nauczyciel Dharmy, ani nowy papież. Tylko samo życie. Tylko to, co nazywał Seamus Heaney „twoja własna tajemna wiedza”, którego możesz uczyć się przez całe życie, ale który zawsze do ciebie szepcze, jeśli uspokoisz się na tyle i wyciszysz się, aby rozpoznać jego głos pośród zgiełku zamieszania i zgiełku powinności.
W tym sensie Nietzsche miał rację ostrożność że „nikt nie może zbudować ci mostu, po którym ty i tylko ty masz przejść przez rzekę życia”. W innym przypadku mylił się, przedstawiając życie jako rzekę, którą stoisz na brzegach i czekasz, aż ją przekroczysz, nie zmocząc się. Nie: jesteś wodą. Jesteś cząsteczką unoszącą się wśród wszystkich innych cząsteczek wszystkiego, co żyje, przepływem życia żyjącym przez ciebie, odpowiedzią samą w sobie.
Dlatego też, biorąc pod uwagę całą filozofię świata razem wziętą, zajmę się oszczędnym i oszałamiającym wierszem Marie Howe „Klony”, znajdującym się w jej Wiersze nowe i wybrane (biblioteka publiczna) — to błogosławieństwo książki, która przyniosła jej Nagrodę Pulitzera — przeczytane tutaj przez poetykę drzewek Rose Hanzlik przy dźwiękach Debussy’ego:
KLONY
przez Marie HoweZapytałem stoisko klonów za domem,
Jak powinienem żyć?Powiedzieli: ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii…
Jak mam żyć, zapytałem, a liście zdawały się falować i błyszczeć.
Ptak zawołał z gałęzi w swoim własnym języku,
A z gałęzi po drugiej stronie podwórza odpowiedział inny ptak.Wiewiórka wdrapała się na pień
następnie wzdłuż gałęzi.Stój spokojnie, pomyślałem,
Zobacz, jak długo możesz to znosić.Spróbuj ustać w bezruchu, choćby na kilka chwil,
picie lekkiego oddychania
Para z dwiema pokrewnymi odpowiedziami na to samo pytanie w tym samym medium – Mary Oliver „Idę na brzeg” i Anny Belle Kaufmann „Zimne ukojenie” — a następnie wróć do ponadczasowego modelu Marie hymn na cześć bycia człowiekiem.
