
Większość ludzi żyje w znacznie większym cierpieniu, niż jest to widoczne nawet dla najbardziej bliskiego i wrażliwego obserwatora. Wielu przeżyło rzeczy zarówno niewyobrażalne, jak i niewidoczne dla świata zewnętrznego. Dzieje się tak od zarania naszego gatunku, ponieważ natura ludzka prawie się nie zmieniła pod nieustannie odnawianą fasadą naszych sankcji społecznych – istoty ludzkie zawsze były zdolne do zadawania sobie nawzajem ogromnego bólu i zdolne do triumfalnego uzdrowienia.
Istnieje jednak specyficzne zjawisko współczesne, które najlepiej można opisać jako kulturę traumy konkurencyjnej. W ostatnim czasie wzruszająca ludzka tęsknota za współczuciem, ten impuls, aby nasze cierpienie zostało rozpoznane i potwierdzone, zostało zniekształcone przez niepokojący przymus transmitowania cierpienia i wartości porównawczej. Osobowości stawiane są na rozdanych kartach, a nie na rozegranych rozdaniach, jak gdybyśmy na darmo wyewoluowali przeciwstawne kciuki naszej agencji. We wspomnieniach i reality show, w nieskończonych aleksandryjskich zwojach mediów społecznościowych, pechowe wydarzenia życiowe stały się walutą uwagi i identyfikacji.

Przy umiarkowanej wyobraźni moralnej i dużej odwadze kontrkulturowej istnieje sposób, aby obalić tę tendencję, nie odwracając się od rzeczywistości i wielkości cierpienia, z jakim żyjemy – sposób, aby w uwadze i podziwie docenić nie nieszczęście tego, co nam się przydarzyło, ale szczęście, że pomimo tego staliśmy się ludźmi, którymi jesteśmy i mamy życie, jakie mamy, dzięki czystej niechęci do pozostania w tym małym, ciemnym miejscu, co w głębi serca oznacza chęć bycia większymi niż nasze zranione ja.
Nie jest to nowy sposób na przeformułowanie osobistej narracji (która w końcu jest neuropsychologiczny filar tożsamości). Jest to bardzo stary sposób, powszechny w wielu krajach świata starożytne tradycje ale najwyraźniej i twórczo wyartykułował go stoicki filozof Marek Aureliusz (26 kwietnia 121 – 17 marca 180).

Ponieważ współczesny umysł kalkuluje ważność punktu widzenia, szacując porównawczą wartość cierpienia, należy zauważyć, że w późniejszym życiu Marek Aureliusz, będąc cesarzem, miał łatwiej niż większość jemu współczesnych; należy również zauważyć, że na początku życia miał trudniej niż większość, będąc dziecko bez ojca i a dziwny nastolatek w starożytności rzymskiej, w epoce poprzedzającej pojęcie praw LGBTQ, a jeśli już o tym mowa, większości praw człowieka. Trudno się dziwić, że zwrócił się do stoicyzmu po pomoc i trening życia w niepewności wydarzeń i pewności straty.
Jego ponadczasowy Medytacje (biblioteka publiczna), nowo przetłumaczone i opatrzone adnotacjami brytyjskiego badacza klasyki Robina Waterfielda, były oryginalnym podręcznikiem samopomocy — Marcus pisał te notesy przede wszystkim jako notatki dla siebie, ucząc się, jak żyć: jak żyć z większą sprawczością, spokojem, a nawet radością w świecie zawsze brutalnie nieprzewidywalnym, a zwłaszcza w jego czasach.

W jednej z takich samoradców Marek Aureliusz rozważa klucz do spojrzenia na własne życie i przeżywania go z pozytywnym realizmem:
Bądź jak cypel: fale uderzają w niego nieustannie, ale on stoi szybko, a wokół niego wrząca woda gaśnie. „To moje cholerne szczęście, że mnie to spotkało”. Wręcz przeciwnie: „Mam szczęście, że chociaż mi się to przydarzyło, nadal nie odczuwam niepokoju, ponieważ nie jestem dotknięta teraźniejszością i nie troszczę się o przyszłość”. To, co się wydarzyło, mogło przydarzyć się każdemu, ale nie każdy mógł to kontynuować, nie pozwalając, by go to zaniepokoiło. Dlaczego więc uważać to zdarzenie za pech, zamiast postrzegać uniknięcie nieszczęścia jako szczęście? Czy ogólnie opisujesz osobę jako pechową, gdy jej natura dobrze się sprawdza? A może uznajesz to za wadę natury człowieka, gdy udaje mu się zapewnić sobie pożądany rezultat?

Mając na uwadze „czego pragnie ludzka natura” – czego ostatecznie żąda życie, żyjąc przez nas, i jaka jest nasza najwyższa odpowiedź – podsumowuje:
Czy to, co ci się przydarzyło, może powstrzymać cię od bycia uczciwym, wyniosłym, umiarkowanym, sumiennym, niespiesznym, uczciwym, moralnym, samodzielnym itd. – od posiadania wszystkich cech, które, jeśli są obecne, umożliwiają mężczyźnie* natura ma się spełnić? Zatem zawsze, gdy wydarzy się coś, co może wywołać u Ciebie niepokój, pamiętaj, aby polegać na tej zasadzie: to nie pech, ale znoszenie go odważnie, przynosi szczęście.
Uzupełnij równie sprzecznym z intuicją i poszerzającym perspektywy współczesnym argumentem za szczęście śmierci i Alan Watts dalej dwuznaczność szczęścia i pechaa następnie wróć do innych najważniejszych elementów spośród niezastąpionych Medytacje: Marek Aureliusz dalej jak radzić sobie z rozczarowującymi ludźmi, klucz do życia obecnością, najsilniejszą motywacją do pracyI jak rozpocząć każdy dzień, aby uzyskać maksymalny spokój umysłu.
