Dlaczego bazy wojskowe nigdy nie powinny być strefami wolnymi od broni

- Ekonomia - 8 kwietnia, 2026
Dlaczego bazy wojskowe nigdy nie powinny być strefami wolnymi od broni
Dlaczego bazy wojskowe nigdy nie powinny być strefami wolnymi od broni

Autor: John R. Lott Jr. za pośrednictwem RealClearPolitics,

Może trudno w to uwierzyć, ale z wyjątkiem bardzo ograniczonej grupy personelu, wojsko traktuje swoje bazy jako strefy wolne od broni. Do czwartku tylko wyznaczone siły bezpieczeństwa – takie jak żandarmeria – mogły nosić broń palną podczas pełnienia służby. Dowódcy surowo karali każdego innego żołnierza przyłapanego na noszeniu broni, karami sięgającymi od obniżenia stopnia i utraty żołdu do sądu wojskowego, niehonorowego zwolnienia, skazania za przestępstwo, a nawet więzienia.

Zmieniło się to z oświadczenie od Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha.

Do tej pory było to praktycznie niemożliwe. Większość ludzi prawdopodobnie o tym nie wie. Uzyskanie przez personel Departamentu Wojny pozwolenia na noszenie i przechowywanie własnej broni osobistej zgodnie z przepisami stanowymi, w których obsługujemy nasze instalacje, jest praktycznie niemożliwe. Mam na myśli, że w rzeczywistości nasze bazy są strefami wolnymi od broni, chyba że szkolisz się lub jesteś żandarmem.

Weźmy pod uwagę ataki o godz Baza Sił Powietrznych Holloman (2026), Fortu Stewarta (2025), Stacja Lotnictwa Marynarki Wojennej Pensacola (2019), o Stacja rekrutacyjna Chattanooga (2015), oba Strzelanina w Fort Hood (2014 i 2009) oraz Stoczni Marynarki Wojennej (2013). W wyniku tych ataków zamordowano 24 osoby, a 38 zostało rannych. W każdym przypadku nieuzbrojony personel – w tym oficerowie JAG, piechota morska i żołnierze – musiał się ukrywać, podczas gdy napastnik kontynuował ostrzał.

Jednak kiedy wojsko rozmieściło wojska amerykańskie w Iraku i Afganistanie, wymagało od nich ciągłego noszenia broni – nawet w bazie. Żołnierze ci musieli bronić się przed realnymi zagrożeniami i nie są znane przypadki, aby używali tej broni przeciwko sobie. Polityka zadziałała. Żołnierze nosili broń palną, nie powodując przemocy wewnętrznej.

Po co więc ułatwiać atakującym namierzanie żołnierzy w domu? Po co zmuszać żołnierzy – takich jak ci w Fort Stewart – do konfrontacji z uzbrojonymi napastnikami gołymi rękami?

Nie zawsze tak było. W 1992 radministracja George’a HW Busha zaczęła przekształcać wojsko w bardziej „profesjonalne środowisko przypominające biznes”. Zmiana ta doprowadziła do zaostrzenia ograniczeń dotyczących broni palnej. W 1993 rprezydent Clinton przepisał i wdrożył te ograniczenia, skutecznie zakazując żołnierzom noszenia osobistej broni palnej w bazie.

Jeśli można ufać cywilom, że noszą broń palną, to personel wojskowy z pewnością tak. Jak zauważył Hegseth: „Członkowie służb mundurowych są szkoleni według najwyższych i niezmiennych standardów”.

Dlaczego żołnierz miałby narażać się na tak surowe kary? Ponieważ te kary nie odstraszają napastników. Ktoś planujący zamordowanie innych żołnierzy nie zatrzyma się z powodu przepisów dotyczących broni. Większość masowych napastników spodziewa się śmierci podczas ataku, zatem groźba dodatkowej kary nie ma żadnego znaczenia. Nawet jeśli przeżyją, grozi im już wielokrotne dożywocie lub kara śmierci.

Jednak te same zasady obciążają żołnierzy przestrzegających prawa. Żołnierz noszący broń palną w samoobronie ryzykuje, że zostanie przestępcą i zniszczy swoją przyszłość. Zasady te rozbrajają niewinnych, jednocześnie sygnalizując zdeterminowanemu napastnikowi, że nikt inny nie będzie uzbrojony.

Żandarmeria wojskowa pilnuje wejść do baz, ale podobnie jak policja cywilna, nie może być wszędzie. Bazy wojskowe funkcjonują jak miasta, a parlamentarzyści borykają się z tymi samymi ograniczeniami, co policja reagująca na masowe strzelaniny poza bazami.

Umundurowanych funkcjonariuszy łatwo rozpoznać, co daje atakującym prawdziwą przewagę taktyczną. Atakujący mogą zaczekać, aż funkcjonariusz opuści obszar lub udać się do innego celu – każda z tych opcji zmniejsza szansę na obecność funkcjonariusza, który powstrzyma atak. A jeśli napastnik i tak zaatakuje, jak myślisz, w kogo celuje jako pierwszy?

Badania pokazują że cywile posiadający ukryte pozwolenie na broń krótką są bardziej skłonni do zaprzestania aktywnych ataków strzeleckich. Z drugiej strony, chociaż policja powstrzymuje mniej ataków, napastnicy zabijają ich znacznie częściej – ryzyko śmierci policji jest dwanaście razy większe.

Po drugim ataku terrorystycznym w Fort Hood szef sztabu armii gen. Mark Milley – ówczesny dowódca 3. Korpusu w tej bazie – zeznał do Kongresu: „Mamy w tych bazach odpowiednie organy ścigania, które są w stanie zareagować… policja zareagowała w ciągu ośmiu minut i ten facet nie żył”. Jednak te osiem minut okazało się dla „The Reds” zdecydowanie za długie trzech żołnierzy, którzy zostali zamordowani, i 12 innych, którzy zostali ranni.

Raz za razem mordercy wykorzystują przepisy, które gwarantują, że nie napotkają zbrojnego oporu. Dzienniki i manifesty masowych strzelanin w miejscach publicznych wykazują mrożący krew w żyłach trend: Wybierają świadomie strefy wolne od broni, wiedząc, że ich ofiary nie mogą walczyć. Chociaż nie wiemy jeszcze, czy strzelec z Fort Stewart dokonał takich samych obliczeń, jego działania wpisują się w schemat obserwowany w dziesiątkach innych przypadków. To nie przypadek, że 93% masowych strzelanin publicznych ma miejsce w miejscach, w których broń jest zakazana.

Jak na ironię, żołnierze posiadający pozwolenie na broń ukrytą mogą nosić ukrytą broń, gdy tylko znajdują się poza bazą, aby chronić siebie i innych. Jednak w bazie oni i ich towarzysze byli bezbronni. Na szczęście wszystko się teraz zmieniło.

Zezwolenie wyszkolonym członkom służby na pozostanie w bazie przywraca podstawową zdolność do obrony siebie i innych, gdy sekundy liczą się najbardziej. Polityka rozbrajająca te same osoby, którym ufamy w walce, nie zwiększa bezpieczeństwa – niepotrzebnie naraża naszych żołnierzy tam, gdzie powinni być najbezpieczniejsi.

John R. Lott Jr. jest współpracownikiem RealClearInvestigations, skupiającym się na głosowaniu i prawach do broni. Jego artykuły ukazywały się w takich publikacjach, jak Wall Street Journal, New York Times, Los Angeles Times, New York Post, USA Today i Chicago Tribune. Lott jest ekonomistą, który zajmował stanowiska badawcze i/lub dydaktyczne na uniwersytetach w Chicago, Yale University, Stanford, UCLA, Wharton i Rice.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x