
W tym, co pozostało najwspanialsza definicja miłościTom Stoppard opisał prawdziwą rzecz jako „poznanie siebie nawzajem, nie ciała, ale poprzez ciało, poznanie siebie, prawdziwego niego, prawdziwej niej, w skrajnościachmaska zsunęła się z twarzy.” A jednak największy paradoks miłości — jej źródło konieczna frustracjaźródło nieuniknionego dąs kochanka — to nasze upieranie się przy tworzeniu i zakładaniu coraz bardziej wyszukanych masek w ramach błędnego przekonania, że te wyidealizowane ja, przedstawione obiektowi naszego zauroczenia, uczynią nas bardziej pożądanymi i godnymi miłości. Ukrywamy swoje niechlujne prawdziwe ja za wypolerowanymi fornirami, aranżujemy wielkie gesty i wykonujemy różne psychoemocjonalne akrobacje, kierując się iluzją, że miłość jest czymś, na co musimy zapracować tym, co robimy, a nie czymś, co przychodzi do nas nieproszone po prostu ze względu na to, kim jesteśmy.
O dekondycjonowaniu tego niebezpiecznego złudzenia stara się francuska autorka książek dla dzieci Ingrid Chabbert i hiszpański artysta Zacząć robić eksploruj z subtelną wyobraźnią Dzień, w którym stałem się ptakiem (biblioteka publiczna).
Bohaterem tej minimalistycznej, maksymalnie wyrazistej opowieści jest mały chłopiec o czułym sercu, który zakochuje się po raz pierwszy już w dniu rozpoczęcia szkoły.
Ponieważ miłość zawsze wkrada się tylnymi drzwiami naszej świadomości, zanim zadomowi się w sercu, dopiero na kilku stronach książki dowiadujemy się, że obiektem jego uczuć jest koleżanka z klasy o imieniu Sylvia — zapalona miłośniczka ptaków, która zdaje się mieć oczy tylko na pierzaste stworzenia.
Aby zwrócić na siebie jej uwagę, chłopiec postanawia skonstruować kostium, coś w rodzaju ogromnej maski, która przemieni go w ptaka – gigantycznego, drżącego, niezdarnego ptaka, niezdolnego do lotu, co z pewnością czuje się w obliczu nieodwzajemnionej miłości. Mimo to, otoczony błyszczącymi piórami, czuje się przystojny – czuje się bardziej godny uwagi i uczucia Sylwii niż samego siebie.
Kostium sprawia, że codzienne obowiązki w szkole stają się jeszcze bardziej niezręczne – inne dzieci gapią się na niego i chichoczą w klasie, piłka nożna to wyzwanie, wspinanie się po drzewach jest fizyczną niemożliwością, a deszcz zamienia się w mokry koszmar.
I wtedy, pewnego popołudnia, Sylvia go zauważa. Stają twarzą w twarz i ich oczy się spotykają – to znaczy jej oczy spotykają się z jego, a nie oczami masek. Czym bowiem jest miłość, jeśli nie darem bycia widzianym takim, jakim się jest?
Sylvia podchodzi bliżej i zdejmuje mój kostium.
Nie wiem co robić.
Moje serce bije sto mil na godzinę.
Na niebie widzę stado ptaków odlatujących.
Sylwia obejmuje mnie ramionami.
Stoję zupełnie nieruchomo. Nie mogę myśleć.
Uzupełnij niezmiernie cudowne Dzień, w którym stałem się ptakiem z Lew i ptakzupełnie inna, ale równie delikatna i wzruszająca przypowieść o związkach, i Konferencja Ptakówilustrowana historia przynależności oparta na starożytnym wierszu sufickim.
Ilustracje dzięki uprzejmości Dzieci mogą naciskać; fotografie Marii Popowej




















