
W marcu 2005 roku Dziewiąty Doktor Christophera Ecclestona powiedział Rose Tyler z Billie Piper „Uciekaj!” i Wielka Brytania natychmiast się wciągnęła. Najsłynniejszy program eksportowy Gallifrey po raz pierwszy od 16 lat stał się stałym elementem programów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii.
Jednak doceniony przez krytyków restart Russella T. Daviesa nie był pierwszą próbą przywrócenia legendarnego Władcy Czasu do czasów największej oglądalności. Dziewięć lat wcześniej, w maju 1996 r., nieoczekiwany sojusz nadawców i dyrektorów telewizyjnych po obu stronach Atlantyku – w tym na chwilę Stevena Spielberga – na krótko sprowadził „Doktora Who” na ziemię.
Ich film telewizyjny został zaprezentowany jako „pilotażowy backdoor”, jednorazowy przypadek, który mógł utorować drogę nowemu, wysokobudżetowemu serialowi. Słynnie nie udało mu się osiągnąć swojego celu, ale – choć nie jest to klasyk – jego dziedzictwo wykracza daleko poza pierwotną 86-minutową transmisję. Pomijając oczywiście kontrowersyjną kwestię dotyczącą Doktora jako półczłowieka.
Pomimo rzeszy zagorzałych fanów „Who”, korporacja Suits miała mało czasu na program i — po ustaleniu harmonogramu występu brytyjskiej instytucji science fiction na tydzień w porównaniu z hitowym „Coronation Street” ITV — zdecydowała się wyciągnąć wtyczkę po wyemitowaniu w grudniu 1989 roku ironicznie zatytułowanego „Survival”.
Ale – być może słusznie w przypadku serialu, którego główny bohater ma zdolność regeneracji – „Doktor Who” nie zgodził się na śmierć. Książki, komiksy, fanziny i konwencje podtrzymywały płomień, a niektórzy w BBC (szczególnie w jej komercyjnym oddziale, wówczas znanym jako BBC Enterprises) dostrzegli potencjał marki do zarabiania pieniędzy.
Mówiono nawet o samodzielnym filmie kinowym – w jednej z wersji, zatytułowanej „Last of the Time Lords” (nazwa ta została później zmieniona przez Daviesa na potrzeby finału trzeciego sezonu), w roli głównej uznano Donalda Sutherlanda.
Osoby odpowiedzialne za kanały nadawane w BBC nie wykazały jednak entuzjazmu, czując, że program jest zmęczony i potrzebuje dłuższej przerwy. Jednak Philip Segal, młody dyrektor hollywoodzkiej telewizji, który dorastał w Wielkiej Brytanii i był wielkim fanem „Who”, dostrzegł szansę i – mimo że BBC zachowała prawa – próbował zaaranżować powrót.
Podczas gdy Segal przez ponad pół dekady reklamował Władcę Czasu w Hollywood, krążyło po całym Hollywood mnóstwo scenariuszy i pomysłów. BBC opowiadało się za powrotem niezwykle popularnego Czwartego Doktora Toma Bakera (powszechnie uważanego za najlepszy lekarz wszechczasów) w roli głównej, podczas gdy w niektórych odcinkach Władca Czasu wyrusza na poszukiwanie zaginionego ojca. Amblin Entertainment Stevena Spielberga była w to zaangażowana przez jakiś czas – co wywołało ogromne emocje w brytyjskiej prasie – zanim ostatecznie wykorzystała tę szansę.
Po licznych falstartach projekt ostatecznie stał się koprodukcją pomiędzy BBC Television, BBC Worldwide (przemianowaną nazwę BBC Enterprises), Universal Television i działem filmów telewizyjnych Fox Network. Zamiast serialu byłby to samodzielny film telewizyjny ze znacznie większym budżetem niż kiedykolwiek wcześniej „Doktor Who”. Zawarto także umowę dodatkową, tak aby – w przypadku powodzenia emisji w Stanach – mogła również pełnić funkcję „pilotażowego tylnego wejścia” dla pełnoprawnego serialu telewizyjnego finansowanego przez USA.
Problem polegał na tym, że każdy z interesariuszy miał nieco inne wymagania. Na przykład, podczas gdy Segalowi zależało na utrzymaniu ciągłości z oryginalną serią, Foxowi nie podobał się pomysł regeneracji. BBC również sceptycznie odnosiło się do przywrócenia Sylvestra McCoya z powrotem w roli Siódmego Doktora, argumentując, że jego kadencja w TARDIS była jedną z najmniej popularnych w historii serialu. (Od tego czasu historia była znacznie łaskawsza dla roli McCoya).
„Było tam tak wielu kucharzy, że nie dało się tego wszystkiego zebrać w jedną całość” – powiedział scenarzysta Matthew Jacobs w dokumencie „The Seven-Year Hitch” wydanym w 2010 roku. „Sztuka polega na tym, żeby zachować głowę, podczas gdy wszyscy wokół tracą swoją. Wszyscy są zdesperowani, bo martwią się, że narażają na ryzyko miliony dolarów”.
Potem pojawiło się pytanie, kto zagra Doktora, a obsada tej osoby przyciąga w Wielkiej Brytanii tyle samo felietonów, co polowanie na kolejnego Jamesa Bonda. BBC, co zrozumiałe, zależało na tym, aby Władca Czasu pozostał brytyjski (no dobra, Gallifreyan z brytyjskim akcentem), a Tim Curry, Eric Idle, Michael Palin i Billy Connolly należeli do gwiazd powiązanych z tą rolą. Ów moce ostatecznie przekazały klucze TARDIS 36-letniemu Paulowi McGannowi, najbardziej znanemu z roli „ja” w „Withnail and I”.
Tymczasem amerykańscy płatnicy w Fox i Universal nalegali na amerykańskiego złoczyńcę, więc Eric Roberts został zatrudniony do roli najnowszego wcielenia nemezis Doktora, Władcy Czasu, Mistrza. Jego rola niewątpliwie zawdzięcza „Terminatorowi” tyle samo, co jego poprzednikom w tej roli. Była też amerykańska towarzyszka z Daphne Ashbrook (która pojawiła się w odcinku 2 sezonu „Deep Space Dziewięć„) zatrudniona do roli chirurga, doktor Grace Holloway.
Chociaż większość docelowej widowni serialu w Stanach niewiele wiedziała o „Doktorze Who”, film telewizyjny skupia się na historii Władcy Czasu. Rozpoczyna się bogatym w informacje głosem McGanna, wyjaśniającym, jak Mistrz (zły „un”) wykorzystał swoje 13 żyć i — po skazaniu za liczne zbrodnie na ojczystej planecie Daleków, Skaro — zażądał, aby Doktor przetransportował jego szczątki do miejsca spoczynku na Gallifrey.
Są też głębokie fragmenty mitologii serii – Oko Harmonii, źródło mocy TARDIS, staje się głównym punktem fabuły – a także epizody w bardziej znanych fragmentach „Who”, takich jak Jelly Babies, kultowy szal Toma Bakera i, po raz pierwszy od „Nawiedzenia” z 1982 r., Sonic Screwdriver.
Kiedy spotykamy Doktora McCoya, ten oddaje się odkrywczym zabawom w swoim słynnym, większym we wnętrzu wehikule czasu. Następnie kleiste szczątki Mistrza uciekają, co powoduje awarię TARDIS w 1999 roku w San Francisco, gdzie Siódmy Doktor zostaje szybko zastrzelony przez gang przestępczy. Kontuzje ułatwiają mu regenerację do młodszego modelu McGanna poprzez długą sekwencję szpitalną, podczas której personel medyczny jest odpowiednio zdezorientowany jego dwoma sercami.
Warto porównać to pełne mitologii podejście z ponownym uruchomieniem Russella T. Daviesa prawie dekadę później. Powrotny odcinek „Rose” opowiadany jest w dużej mierze z punktu widzenia towarzyszki Rose Tyler, która zadaje wszystkie pytania, które chcielibyśmy zadać, gdybyśmy stanęli twarzą w twarz z szaleńcem z pudełkiem. Rozsądnie nigdy nie zakłada się wcześniejszej wiedzy o Doktorze, a ponieważ Wojna Czasu usunęła z gry Władców Czasu i (na bardzo krótki czas) Daleków, Davies był w stanie przez kilka sezonów kroplowo karmić liczącą dziesięciolecia mitologię serialu.
Ale powrót w 2005 roku nie porzucił wszystkiego i nie bez powodu. Wartości produkcyjne nakręconego w Vancouver filmu telewizyjnego były bardziej ambitne niż w przypadku oryginalnego serialu, z bezwstydną próbą sekwencji pościgów w hollywoodzkim stylu, partyturą orkiestrową i wymyśloną na nowo gotycką TARDIS, która naprawdę wydawała się większa w środku. Doktor, wcześniej mniej więcej aseksualny, był teraz także ponurym romantycznym bohaterem, który – co było wówczas kontrowersyjne – podzielił się kilkoma namiętnymi pocałunkami z doktorem Hollowayem. Wszystkie te elementy w pewnym kształcie i formie pojawią się w późniejszym ponownym uruchomieniu BBC.
McGann został całym sercem przyjęty przez fandom, a Ósmy Doktor stał się ostoją książek, komiksów, słuchowisk i konwencji – dostał nawet spóźnioną szansę na regenerację w krótkim „Night of the Doctor” z okazji 50. rocznicy powstania.
Nieoczekiwany wątek fabularny mówiący, że Władca Czasu jest „pół człowiekiem ze strony mojej matki” – uwzględniony pod naciskiem Segala – został wygodnie zapomniany, ale pod każdym innym względem Ósmy Doktor jest w takim samym stopniu częścią kanonu serialu, jak każdy inny. Rzeczywiście, chociaż jego panowanie trwało na ekranie nieco ponad godzinę, McGann był urzędującym rezydentem TARDIS przez prawie dziewięć lat, co technicznie rzecz biorąc, czyniło go najdłużej ze wszystkich.
Film telewizyjny przyciągnął w Wielkiej Brytanii imponujące dziewięć milionów widzów, kiedy został wyemitowany w BBC One w sobotę 27 maja, ale o jego losie zadecydował rozczarowujący występ dwa tygodnie wcześniej po drugiej stronie Atlantyku. Amerykańscy zwolennicy filmu postanowili nie kontynuować emisji pełnego serialu, przez co fani musieli czekać jeszcze dłużej na dalsze przygody ich ulubionego Władcy Czasu.
Oglądając teraz, staje się jasne, że ten jednorazowy przypadek powstał pomiędzy dwiema rywalizującymi ze sobą szkołami myślenia: zbyt duże odejście od oryginalnego serialu dla brytyjskich fanów, zbyt duże nawiązanie do mitologii dla nowicjuszy po drugiej stronie Atlantyku.
„Byłem rozczarowany, że nie został on odebrany” – powiedział reżyser filmu telewizyjnego, Geoffrey Sax Kultowy w 2011 roku”, „ponieważ miałem nadzieję, że spodoba się amerykańskiej publiczności. Ale myślę, że prawdopodobnie musiała to być inna historia, aby przedstawić ją nowej publiczności. Myślę, że założyłem, że ludzie wiedzieli o Doktorze i jakie były zasady, więc wielu amerykańskiej publiczności wyszło oszołomionych i zdezorientowanych”.
Jeśli jesteś w Wielkiej Brytanii, możesz obejrzeć film Doctor Who w BBC iPlayer. Jeśli podróżujesz za granicę i nadal chcesz uzyskać do niej dostęp, potrzebujesz VPN. Możesz także kupić Blu-ray na Amazon.