
Nazwisko hollywoodzkiego scenarzysty Damiena Obera umieszczone na kuszącej kurtce w odcieniu onyksu sprawia, że czytelników czeka dziwna i fascynująca opowieść o jego pierwszej wyprawie w kosmiczną fantazję zatytułowaną „Pusty świat(Saga Press). Czego innego można się spodziewać po jednym z autorów kultowego serialu Netflixa o zjawiskach nadprzyrodzonych „The OA”?
Westernowa narracja science-fiction „Voidverse” opowiadana jest przez wielu bohaterów w niesamowitym wszechświecie, w którym ludzie żyją na spadających skalnych światach, ułożonych pionowo w nieskończonej pustce. Wewnątrz tej ogromnej, tajemniczej pustki mieszkańcy królestwa mogą eksplorować te miejsca, wznosząc się lub tonąc. W pustce dziewczyna o imieniu Sinker łączy siły z matką szukającą lekarstwa dla chorego syna i razem dowiadują się o złej istocie systematycznie niszczącej kamienne krainy.
„Po raz pierwszy „Voidverse” przyszło mi do głowy we śnie, już w 2004 roku” – Ober mówi Space. „Wkrótce potem napisałem coś, co miało stać się pierwszym rozdziałem powieści, a resztę zacząłem opracowywać w zeszytach i innych drobnych projektach pisarskich. Zanim pracowałem nad „The OA”, projekt, który stał się „Voidverse”, był już dość zaawansowany, choć wciąż jeszcze odległy. Musiałem przeprowadzić się do Los Angeles ze względu na tę pracę i zabrałem ze sobą maszynę do pisania. Wstałem wcześnie rano i przed pracą włączyłem „Voidverse” i też nie kładłem się do późna. Jestem pewien, że moi sąsiedzi mnie kochali.
„OA” było wówczas idealnym środowiskiem dla mnie i dla powieści. Z pewnością był to serial, który nie tylko zachęcał do nieszablonowego myślenia – na temat struktury, charakteru, tonu, wszystkiego – ale tego wymagał. To, co zawsze zrobiło na mnie największe wrażenie w serialu, to niesamowita różnorodność jego fanów. Ludzie wszelkiego pokroju pokochali ten program, od piłkarzy po kociaki.
Ober to ogromny talent, który rozwijał się przez ostatnią dekadę dzięki scenariuszom opracowywanym dla Paramount+, AMC, Netflix i Warner Bros. Opisywany jako „Dune” spotyka się z „Wool”, „Voidverse” to pełna energii wyprawa, w której wieczne siły mają się zderzyć w monumentalnym pojedynku.
Jego badania w ramach projektu obejmowały czytanie o skutkach długotrwałej nieważkości i deprywacji sensorycznej, a także zagłębianie się w stare japońskie legendy i międzynarodowe bajki.
„Aby atmosfera i świat „Voidverse” zadziałały, potrzebowałem, aby bohaterowie i proza wtopiły się w scenerię. Trzymałem rękę przez okno samochodu na autostradzie, opadając na dno basenu i wpatrując się w ciemność. Jakie to uczucie? Jakich słów mogę to opisać? Jak wciągnąć w to czytelnika w pierwotny sposób? Jak powieść może zbudować własny język? Książki takie jak ‘Równina‘ I ‘WALIZ.‘ wywarło na mnie ogromny wpływ. Każdy z nich wymusza na mózgu nowy rodzaj fizycznego zrozumienia, aby dostarczyć coś tak wyjątkowego i zmieniającego punkt widzenia”.
Budowanie świata w „Voidverse” niezmiennie odzwierciedla uczucia i wrażenia z wielu filmów i gier, które Ober wchłonął i pokochał przez lata, a wszystko to zostało przefiltrowane i wydestylowane w tajemniczym procesie mózgowym. „W sercu kryje się wielka przygoda, coś w rodzaju „Władcy Bestii” czy „Krulla”” – wyjaśnia.
„Jest tu fajny świat i atmosfera tajemniczości postaci, która może przypominać ci „The Legend of Zelda”. Motywy westernowe/samurajskie oraz sposób budowania postaci poprzez akcję, ograniczony punkt widzenia i rzadki język… Kurosawa i Leone, stary program telewizyjny „Niesamowity Hulk”, ale także egzystencjalne filmy o podróżach, takie jak „Two Lane Blacktop” i miażdżący duszę „Come and See”.
„Oczywiście przerażające thrillery kosmiczne, takie jak „Saturn 3” i „Horyzont zdarzeń”. „Metroyda”. „Samotny wilk i młode”. „Prześladowca”. Chociaż tak naprawdę nie myślałem o tym podczas pisania, recenzent opisał „Voidverse” jako „Mały Książę” na sterydach z oceną dla dorosłych. Bardzo podoba mi się ten opis.”
Poza tym – to cholerna na marginesie – ale „Voidverse” to z pewnością jedna z najlepiej pachnących powieści, jakie kiedykolwiek spotkałem. Mówię poważnie. Może to wina stron o czarnych krawędziach, ale emanuje odurzającym aromatem starej skóry z nutą słodko sezonowanego węgla drzewnego.
Teraz możesz posłuchać ekskluzywnego fragmentu „Voidverse” Damiena Obera:
Podobnie jak w przypadku wszystkich Decyzji, większość skał zebrała się, aby oglądać. Na peronie brzegowym ustawiło się w rzędzie pięciu nowych chłopców w wieku. Zawsze chłopcy oglądali eksponaty, rzeczy, które ludzie uporządkowali i ustawili. Instruktor wspinania się promieniał, a jego okropna, muskularna twarz i broda poszarzały. Kiwnął zachęcająco głową chłopcom i tarcie wstrząsnęło nimi, gdy podeszli do krawędzi.
Ich twarze wyglądały jak jabłka, jaśniejące strachem. Widziałem oddech każdego chłopca, ciężkość ich płuc, rozszerzające się i kurczące żebra. Z podestu rozległ się krzyk. Jeden z chłopców odwrócił się tyłem do tłumu, jego twarz była wykrzywiona wokół dzikich oczu, a czerwone policzki miały zaraz rozerwać się od bólu. Złamał się i wpadł w ramiona matki, a one zamieniły się w plątaninę, ściskając mocniej drugą. Płakali i uciekali, a jedynym dźwiękiem znów było ryczące tarcie o krawędź.
Pozostali chłopcy ściągali paski plecaków i mocno je zapinali. Poruszali się szybko, ręce im się trzęsły. Żaden nie chciał być kolejnym, który straci nerwy. Bez dalszego wahania zaczęli skakać w próżnię, jeden po drugim, wszyscy czterej rozkładając ręce i nogi w pozycji Kolatchi, tak jak ich uczono. Zatrzymali się na oddech w zastoju – jakby sam zlew teraz decydował – a potem pochłonęło ich tarcie i zaczęli się wznosić, powoli, a potem nabierali prędkości. Ich twarze traciły wyrazistość, ciała stawały się coraz mniejsze, aż w końcu w próżni pozostały tylko plamki.
Na początku trudno było to zobaczyć, ale pojawiła się piąta plamka, tym razem większa. „Tonąc!” ktoś krzyknął.
Tłum bełkotał i wiercił się, gdy ciężarek pędził w dół z niemożliwą szybkością, z rękami i nogami mocno unieruchomionymi, z brodą schowaną pod matowym czarnym hełmem. W tłumie rozprzestrzenił się wyraźny krąg, a ciężarek zanurkował i gładko wylądował. W końcu jego hełm nie był matowo czarny, ale porysowany i zmatowiały od wgnieceń i zadrapań. Jedynie zatrzaśnięty wizjer był wypolerowany, co odzwierciedlało nas, gdy rozglądał się po tłumie. Był szczupły, szczupły i elegancki, ubrany w obcisły skórzany garnitur z dużą ilością pasków i zapinanymi na guziki kieszeniami. Rękojeść miecza wystawała z jego pleców, przylegając do plecaka tak ciasnego jak wściekła pięść. Potem wizjer podniósł się i mogłem zobaczyć, że ten ciężarek to kobieta, odkąd po raz pierwszy pojawiła się wysoko nad nami.
Wszyscy milczeli i byli nieruchomi, gdy przechodziła przez tłum, przyglądając się twarzom. W końcu usiadła i skupiła się na mnie, a w szerokich czarnych środkach jej oczu była pusta ciemność pustki. Z ciasno założonego garnituru wyjęła złożoną kartkę papieru i uniosła ją tak, aby wszyscy mogli ją zobaczyć. „Wzywam kod tej skały” – powiedział Sinker. „Mam list”.
Prawa autorskie © 2026. Przedruk za zgodą Saga Press w Simon & Schuster, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.