
Film science fiction przedstawiający namiętnego astronoma monitorującego radioteleskopy w poszukiwaniu transmisji od inteligencji pozaziemskiej, a następnie faktycznie ją słyszącej, wydaje się dziś banałem po dziesięcioleciach nadużywania. Co zaskakujące, jego pochodzenie w rzeczywistości nie jest takie To stary. Jego korzenie sięgają albumu „The Arrival” z 1996 roku, który dzisiaj obchodzi 30. rocznicę powstania.
„The Arrival” został po cichu wydany przez Orion Pictures 31 maja 1996 roku, miesiąc przed premierą przypominającą komiks inwazja obcych wylądował spektakl „Dnia Niepodległości”, a rok przed premierą „Kontaktu” Roberta Zemeckisa z adaptacją pierwszej powieści kontaktowej Carla Sagana.
Wyreżyserowany przez weterana hollywoodzkiego scenarzysty Davida Twohy’ego „Przybycie” jest jednym z najbardziej przeoczanych i niedocenianych filmów science-fiction wszechczasów. Trzymający w napięciu, inteligentny scenariusz Twohy’ego i znakomite kreacje Charliego Sheena, Rona Silvera i Lindsay Crouse sprawiają, że film staje się prawdziwym klasykiem, który pozostaje aktualny także dzisiaj ze względu na fascynację społeczeństwa kulturą UFO. Kongres rozpowszechnia obrazy UAPi „Spielberga”Dzień ujawnienia„na horyzoncie.
Twohy uwielbia gatunek science-fiction i notorycznie jest współautorem epickiej klapy Kevina Costnera „Wodny świat”, ale w cudowny sposób odkupił się filmem „Przybycie”, zanim napisał i wyreżyserował „Trylogię Riddicka”, na którą składają się:Smoła czerń„(2000), „Kroniki Riddicka” (2004) i „Riddicka” (2013).
„Przybycie” zaczyna się jak standardowa opowieść science-fiction, w której zagorzały radioastronom pracujący dla SETI, Zane Zaminsky (Charlie Sheen), przechwytuje coś, co może być pozaziemskim sygnałem radiowym z Wolf 336 oddalonego o około 14 lat świetlnych. Po nagraniu transmisji Zaminsky przekazuje dowody Philowi Gordianowi (Ron Silver), swojemu wkurzonemu szefowi w Laboratorium Napędów Odrzutowych NASAgdzie jego niezwykłe odkrycia zostają odrzucone jako błędna interpretacja, a dymiąca taśma z bronią zostaje ostatecznie zniszczona.
Kiedy zostaje zwolniony z pracy w SETI, następuje wielkie tuszowanie sprawy. Wysłano zabójców, dochodzi do zabójstw i rozpoczyna się oszczercza kampania mająca na celu zdyskredytowanie Zaminsky’ego jako fałszywych sygnałów zachęcających do kontynuowania pracy w SETI. Zdając sobie sprawę, że natknął się na globalny spisek, Zaminsky ucieka po podłączeniu sąsiadujących anten satelitarnych w celu stworzenia układu przenoszącego sygnał obcych.
To prowadzi go do stacji radiowej w środkowym Meksyku, gdzie transmisja kosmiczna jest maskowana przez własny sygnał. Tutaj nawiązuje kontakt z klimatologką Ilaną Green (Lindsay Crouse). Namierzyła jedno potencjalne źródło rosnącej temperatury Ziemi w nowo wybudowanej elektrowni w tym samym obszarze, która okazuje się być tajną bazą zmiennokształtnych istot pozaziemskich próbujących ogrzać wszystko do parnego klimatu bardziej odpowiadającego ich tostowemu smakowi.
Zdjęcia do „Przybycia” wykonał Hiro Narita, który pięć lat wcześniej był autorem zdjęć do filmów „Rakieta” i „Star Trek VI: Nieodkryty kraj” z 1991 roku.
Narita wnosi do „Przybycia” rozsądny styl wizualny, który utrzymuje go na solidnych podstawach, nawet gdy po raz pierwszy widzimy istoty z innego świata w ich prawdziwej postaci. Używa ciasnych, paranoicznych zbliżeń i żywych plam lokalnego koloru, które w pełni wykorzystują zdjęcia plenerowe i krajobrazy dżungli, gdy fabuła przenosi się z południowej Kalifornii na południe od granicy.
Te dziwne gadzie obce istoty zostały stworzone cyfrowo przez Pacific Data Images PDI, wczesne studio efektów wizualnych i animacji cyfrowej zakupione przez DreamWorks SKG w 2000 roku i połączone z DreamWorks Animation. Razem z Pixarem byli pionierami animacji komputerowej i współtworzyli efekty wizualne do ponad 70 filmów fabularnych, w tym „Antz” i „Shrek”.
Niestety, „Przybycie” nie odbiło się szerokim echem w kasie i po premierze krajowej zebrało łącznie jedynie 14 milionów dolarów, przy budżecie na produkcję wynoszącym 25 milionów dolarów. W obliczu zbliżających się większych premier, takich jak „Dzień Niepodległości” i bombastycznego marketingu zalewającego fale radiowe, „The Arrival” nigdy nie przyciągnął masowej publiczności, ale jest odkrywany na nowo ze względu na swoje liczne zalety.
Sheen daje fantastyczny, przekonujący występ, wykazując niesamowitą intensywność, kołysząc słodką bródką i krótko przyciętymi włosami. Fani zauważyli podobieństwo „Pół-życiebohater, doktor Gordon Freeman, podobny do Zaminsky’ego, z bohaterem horroru science-fiction, noszącym identyczne okulary w rogowych oprawkach i czarnym zarostem w stylu lat 90-tych!
Dzięki tajemnicy niczym z „Z Archiwum X”, urzekającym efektom obcych istot, teoriom spiskowym dotyczącym inwazji, ostrzeżeniom przed kryzysem klimatycznym i szczerym, perfekcyjnym kreacjom aktorskim, ambitny film Davida Twohy’ego to pozycja obowiązkowa zarówno dla zagorzałych miłośników science fiction, jak i entuzjastów trzymających w napięciu thrillerów, która nie zawiedzie.
Zbliża się „Dzień ujawnienia” Stevena Spielberga, ale ten klejnot w stylu vintage przypomina nam również, że nie jesteśmy sami.
Przygotuj się i obejrzyj „The Arrival” z okazji 30. rocznicy powstania z naszą najwyższą rekomendacją! Możesz go obejrzeć na Amazon Prime Video, jeśli masz subskrypcję, ale możesz go także kupić lub wypożyczyć na Amazon.