
„Zamierzam pracować niezwykle ciężko” – młody Fiodor Dostojewski (11 listopada 1821 – 9 lutego 1881) rozwiązany w zastanawiając się nad swoją literacką przyszłościąbłagając zubożoną matkę, aby kupiła mu książki. W wieku dwudziestu siedmiu lat został aresztowany za przynależność do stowarzyszenia literackiego rozpowszechniającego książki uznane przez reżim carski za niebezpieczne. Został skazany na śmierć. 22 grudnia 1849 r. wraz z garstką innych więźniów zabrano go na plac publiczny w Sankt Petersburgu, gdzie mieli zostać rozstrzelani jako ostrzeżenie dla mas. Odczytano im wyrok śmierci, przywdziano egzekucyjne białe koszule i pozwolono całować krzyż. Nad ich głowami łamano rytualne szable. Po trzech na raz ustawiano ich pod stosami, na których miała odbyć się egzekucja. Dostojewski, szósty w kolejce, uświadomił sobie wyraźnie, że pozostały mu tylko chwile życia.
A potem w ostatniej chwili pompatycznie ogłoszono, że car ułaskawia ich życie – całe widowisko zostało zaaranżowane jako okrutny chwyt reklamowy mający na celu ukazanie despoty jako życzliwego władcy. Następnie odczytano prawdziwy wyrok: Dostojewski miał spędzić cztery lata w syberyjskim obozie pracy, a następnie kilka lat obowiązkowej służby wojskowej w carskich siłach zbrojnych na zesłaniu. Miał prawie czterdzieści lat, kiedy ponownie chwycił za pióro i wznowił swoje literackie ambicje. Ale teraz, w trudnych chwilach po bliskiej ucieczce przed śmiercią, był uszczęśliwiony ulgą, odrodzony w nowej miłości do życia.

Swoją radość przelał na oszałamiający list do swojego brata Michaiła, napisany kilka godzin po zainscenizowanej egzekucji i znaleziony w pierwszym tomie wyczerpanego zbioru jego pełnej korespondencji, skarbie z 1988 r. Listy Dostojewskiego (biblioteka publiczna).
Sto lat przed ocalałym z Holokaustu Viktor Frankl zapewnił to z trudem wywalczonym „Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego: ostatniej z ludzkich wolności – wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach” Dostojewski pisze:
Brat! Nie jestem przygnębiony i nie straciłem serca. Życie jest wszędzie, życie jest w nas samych, a nie na zewnątrz. Będą ludzie po mojej stronie i będę istota ludzka wśród ludzi i pozostać jednością na zawsze, bez względu na okoliczności, nie popadać w przygnębienie i nie tracić ducha – na tym polega życie, na tym polega jego zadanie. Przyszedłem to rozpoznać. Pomysł wszedł w moje ciało i krew… Głowa, która tworzyła, żyła wyższym życiem sztuki, która rozpoznała i przyzwyczaiła się do wyższych wymagań ducha, ta głowa została już odcięta od moich ramion… Ale pozostało we mnie serce i to samo ciało i krew, które mogą także kochać, cierpieć, litować się i pamiętać, i to też jest życie!

Jednak nawet pomimo tego uniesienia ożywiająca siła jego istoty – jego tożsamość jako pisarza – wpędza go w głęboką rozpacz. „Czy to możliwe, że nigdy nie wezmę pióra do ręki?” – pyta w ponurym oczekiwaniu na kolejne cztery lata w obozie pracy. „Jeśli nie będę mógł pisać, zginę. Lepiej piętnaście lat więzienia i pióro w dłoni!” Szybko jednak odzyskuje elektryczną wdzięczność za sam fakt, że żyje i uspokajając brata, aby nie opłakiwał go, kontynuuje:
Nie straciłem ducha, pamiętajcie, że nadzieja mnie nie opuściła… Przecież dzisiaj byłem o krok od śmierci, żyłem z tą myślą przez trzy kwadranse, stanąłem w obliczu ostatniej chwili i teraz znowu żyję!

W pięknym świadectwie elementarnego faktu, że kiedy ucichnie cały szum naszej zarozumiałości, między dobrymi ludźmi pozostanie tylko miłość, pisze:
Jeśli ktoś będzie mnie złośliwie pamiętał i jeśli się z kimś pokłóciłem, jeśli na kimkolwiek zrobiłem złe wrażenie – powiedz mu, żeby o tym zapomniał, jeśli uda ci się go zobaczyć. Nie ma w mojej duszy ani złości, ani złości, tak bardzo chciałabym w tej chwili pokochać i przytulić chociaż kogoś z przeszłości.
[…]
Kiedy patrzę wstecz w przeszłość i myślę, ile czasu zmarnowałem, ile czasu zmarnowałem na złudzeniach, na błędach, na bezczynności, na niezdolności do życia; jak nie doceniłem tego, ile razy zgrzeszyłem przeciwko mojemu sercu i duchowi – wtedy moje serce kurczy się z bólu. Życie jest darem, życie jest szczęściem, każda chwila mogła być wiecznością szczęścia. Si jeunesse Savait! [If youth knew!]

Pół wieku przed napisaniem swojej powieści przez Oscara Wilde’a niezwykły list o cierpieniu jako sile przemiany i transcendencji z więzienia, gdzie był internowany za to, że kochał tych, których kochał, Dostojewski dodaje:
Teraz, zmieniając swoje życie, regeneruję się do nowej formy. Brat! Przysięgam, że nie stracę nadziei i zachowam serce i ducha w czystości. Odrodzę się na lepsze. To cała moja nadzieja, cała moja pociecha.
Życie w kazamacie już wystarczająco zabiło we mnie potrzeby ciała, które nie były całkowicie czyste; wcześniej mało o siebie dbałem. Teraz niedobory już mi w najmniejszym stopniu nie przeszkadzają i dlatego nie bójcie się, że trudności materialne mnie zabiją.
Sam spędziłem lata w niedostatku materialnym – chociaż nigdy, na szczęście, nawet w takim stopniu, jak Dostojewski – i zawsze będąc wdzięcznym za to, jak te czasy mnie wzmocniły, jak sprawiły, że mniej bałem się biedy i trudności, byłem bardziej skłonny do podejmowania ryzyka, którego inni mogliby nie mieć, do obrania mniej materialnie bezpiecznych ścieżek życia (takich, które doprowadziły do narodzin Zbiórki mózgów), nie mogę przestać się zastanawiać, jak bardzo to wstrząsające doświadczenie wzmocniło niezwykłą wytrwałość Dostojewskiego jako artysty w obliczu nurtów konwencji i ciągłego widma biedy. Z pewnością odbija się to szerokim echem Notatki z podziemia, Zbrodnia i karaa szczególnie Bracia Karamazow; z pewnością poinformowało to jego wyobrażenia o sensie życiaprzedstawiony kilkadziesiąt lat później pod postacią snu, i zainspirował jego naleganie egzystencjalny obowiązek dostrzegania w ludziach dobra „mimo mnóstwa wszelkiego rodzaju nieszczęśników”.
Uzupełnij młodego neurochirurga o sensie życia w obliczu śmierci i Walta Whitmana co sprawia, że warto żyća następnie ponownie odwiedź Annę – miłość życia Dostojewskiego, która uratowała go z biedy i więzienia dłużnika – na sekret szczęśliwego małżeństwa.
