
z wpadka dział
Cóż, to jest bardzo rozczarowujące. W pierwszej połowie tego roku mówiliśmy o odrodzeniu się tej technologii Przestań zabijać gry ruchu, którego celem jest nakłonienie różnych rządów do zaprzestania stosowania prawa przez wydawców gier wideo, którzy wycofują się z ich gier, a następnie uniemożliwiają granie w nie. Cele tego ruchu są proste: wydawcy mogą z pewnością wycofać swoje gry wymagające działania serwerów zaplecza, ale powinni zapewnić możliwość hostowania ich i grania na serwerach prowadzonych przez fanów, jeśli tak się stanie, powinni powiadomić klientów z dużym wyprzedzeniem o dacie wygaśnięcia lub powinni stworzyć lub zmodyfikować gry, aby można było w nie grać niezależnie od firmy obsługującej usługi.
W tym celu ruchowi udało się zdobyć wystarczająco dużo podpisy w UE w celu zorganizowania przesłuchania parlamentarnego, które według doniesień się odbyło całkiem dobrze. Dlatego zaskakująca jest informacja, że UE właśnie wykluczyła wydanie tego rodzaju mandatu wydawcom. Zamiast tego UE chce, aby był to proces dobrowolny, a to, co podaje jako powód, dla którego nie można tego zrobić na podstawie mandatu, łamie mi mózg.
Komisja Europejska stwierdziła we wtorek, że nie może wymagać, aby gry wideo nadal działały po wycofaniu ich ze sprzedaży, ale „będzie współpracować z branżami i grupami konsumenckimi nad dobrowolnym kodeksem postępowania dotyczącym zarządzania „wycofaniem” gier wideo. Komisja stwierdziła, że prawa autorskie i inne przepisy dotyczące własności intelektualnej uniemożliwiają jej nałożenie obowiązku zapewnienia możliwości odtwarzania gier. Dodała, że będzie współpracować z organizacjami konsumenckimi i władzami w celu podniesienia świadomości na temat istniejących praw.
„Aktywne egzekwowanie istniejących praw konsumentów może również zachęcić dostawców do oferowania gier wideo o dłuższej żywotności i poszukiwania rozwiązań spełniających oczekiwania konsumentów” – stwierdziła Komisja w oświadczeniu.
Prawo autorskie jest Mój powód, dla którego takie mandaty są takie powinien istnieć. Podobnie jak prawo amerykańskie, prawo autorskie UE zapewnia ochronę dzieła przez całe życie autora plus 70 lat. Następnie utwór przechodzi do domeny publicznej. Chyba że mówimy o grach wideo wymagających wsparcia backendowego, w takim przypadku tak nigdy wchodzi do domeny publicznej i zamiast tego po prostu znika w powietrzu. A to, jak wielokrotnie przekonywałem, całkowicie łamie umowę dotyczącą praw autorskich. Właściwie wydaje mi się, że psuje to tak całkowicie, że tak działać nie powinno Dostawać ochrony praw autorskich bez zasad takich jak dokładnie to, za czym opowiada się firma Stop Killing Games.
I ten plan, by wydawcy robili to wszystko dobrowolnie? Nie rozśmieszaj mnie. Te same firmy zajmujące się grami, wobec których UE chce podjąć tego rodzaju działania zabezpieczające, dobrowolnie lobbowały przeciwko kodyfikując wysiłki konserwatorskie. Dlaczego mieliby to robić, gdyby byli gotowi zrobić to wszystko dobrowolnie?
I wreszcie, celem tego wszystkiego nie jest jedynie wydłużenie czasu rozgrywki. Chodzi o to, żeby zachować je jak najbliżej nieskończoności. Taki powinien być cel każdego dorobku kulturalnego.
Stop Killing Games nie skomentowało jeszcze publicznie tej decyzji. Wątpię jednak, czy ruch przyjmie tę porażkę na leżąco.
Zapisano pod: prawo autorskie, ue, Komisja UE, przestań zabijać gry, gry wideo