
Sztuka, jak wierzyła Georgia O’Keeffe, wywodzi się z „pragnienie, aby nieznane stało się znane… i trzymanie nieznanego zawsze poza sobą.” Wydaje się, że oddaliliśmy się o lata świetlne od tej siły napędowej, gdyż większość produkcji kulturalnej naszej epoki miała na celu maksymalne udostępnienie rynku – jego sprawdzonych z zyskiem preferencji, jego własnych interesów, jego mody moralnej – aby zaspokoić jego potrzeby w twórczości, aby stać się sygnałem cnoty na tyle, aby stać się wirusowym.
W każdej epoce są tacy, którzy robią to, co robią, z miejsca bujnej twórczej witalności, nie przejmując się walidacją, tacy, którzy nie chcą brać warunków swojej kultury za coś oczywistego i decydują się na to, co chcą widzieć, aby istniało – pojedyncze, nieprzetestowane, bezprzykładowe – aby świat mógł to przyjąć lub opuścić. Ceną jest często głęboka samotność, nagrodą głęboki spokój.

Sheili Hicks to żywy symbol tej wyzywającej, szalenie kontrkulturowej odwagi, by tworzyć, a nie zaspokajać potrzeby.
Przez większą część stulecia – jeszcze przed rozpadem atomu, przed podpisaniem ustawy o prawach obywatelskich, przed wynalezieniem lasera, taśmy klejącej i Internetu – układała z włókna koany, materialne wiersze, które sięgały czegoś poza znaczeniem, czegoś, co jak niepotrzebne piękno naturypo prostu Jest. Chociaż jej prace były wystawiane w każdym większym muzeum i opisywano ją w każdym większym magazynie, uznanie unosiło się po namyśle, przyjemne i nieistotne jak perfumy nieznajomego, nad jej dotykowym wszechświatem uczuć.

W wieku dziewięćdziesięciu dwóch lat Hicks w zadziorny sposób otwiera drzwi do swojego życia i pracy – które wyraźnie stanowią jedno Wrażliwy na czas rozmowaw którym nieustannie sprzeciwia się zaklasyfikowaniu jej jako artystki. Mając na celu jak etykiety i kategorie niezmiennie utowarowiają to, co zawierająredukując proces do produktu, zastanawia się:
Nawet nie myślę o sztuce. Ludzie cały czas chcą mnie wciągnąć w sztukę… Czy to jest sztuka, czy nie… Czym jest sztuka? Myślę, że ludzie robią to, na co mają ochotę, a nie uwierzytelniają rzeczy. Te podcasty, te wywiady, te reportaże i te wystawy, w dużej mierze mają związek z próbą uwierzytelnienia, potwierdzenia rzeczy. Tutaj, w Paryżu, co tydzień otwieramy sto wystaw. Co weryfikujemy? A jeśli nie jesteś zweryfikowany i nie jesteś wystawiany, co robisz? Marnujesz czas, czy po prostu robisz to, na co masz ochotę i co lubisz robić?
Jest to uczucie podobne do tego, o którym wypowiadał się legendarny wiolonczelista Pablo Casals, mając dziewięćdziesiąt trzy lata. sekret twórczej witalności i co Rachel Carson radził inspirujący pisarz: „Jeśli napiszesz to, co sam szczerze myślisz, czujesz i czym się interesujesz, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zainteresujesz także innych ludzi”.
Trzymając dużą pałkę całkowicie pokrytą skomplikowanym wzorem z kolorowej tkaniny i nici, Hicks dodaje:
Kiedy to robiłem, nie zrobiłem tego z myślą, że ma to być rzemiosło, sztuka, projekt lub dekoracja. Albo co to jest? To po prostu Jest. Weź to lub zostaw.

Uzupełnij o trwałe porady dotyczące bycia artystą Bowiego, BeethovenaI MC Richardsaa następnie ponownie przyjrzyj się klasycznemu egzystencjalnemu objawieniu Virginii Woolf na temat co to znaczy tworzyć.
W przypadku Hicks zobacz, jak jej wyjątkowy duch rozkwita w tym delikatnym filmie krótkometrażowym: