
Henry’ego Alonso Myersa i Akiva Goldsmana są głównymi przywódcami stojącymi za „Star Trek: Dziwne nowe światy” i mają zamiar wypuścić kolejną grupę 10 odcinków sezonu 4 w ramach swojego porywającego kosmicznego programu.
Dzięki mnóstwu odpustów przekraczających gatunki, które są przerażające, surrealistyczne, a czasem głupie, hit Paramount+ działa z pełną prędkością w tym przedostatnim wydaniu, debiutancki odcinek którego premiera miała miejsce 23 lipca 2026 r.
Pojechaliśmy autostopem z uznanymi producentami wykonawczymi, aby dowiedzieć się wszystkiego o ich wizji czwartego sezonu „Strange New Worlds” i dlaczego ich zdaniem okaże się on najlepszym w dotychczasowej historii, czerpiąc inspiracje z odyseji podróży w czasie w stylu lat 90., nawiedzonych statków kosmicznych, thrillerów kryminalnych noir, marionetkowych wpadek i utopijnych fantazji.
„Trudno przetrwać lata 90. nie odczuwając wpływu wielu filmów, które ukazały się w tamtym okresie, a za niektóre z nich bezpośrednio odpowiada mój partner” – Myers mówi Space o solidnym uderzeniu dwóch pierwszych odcinków.
„Myślę, że jednym z celów jest wykazanie się dynamiką podczas premiery. Potrzebuje ona własnego, niezależnego założenia, a następnie trzeba wymyślić, jak dzięki temu przygotować wszystko inne na sezon.
„Jak opowiedzieć emocjonalną historię, która pokaże, dokąd zmierza sezon? Poza tym chcemy czegoś, co naszym zdaniem będzie fajne. W chwili, gdy zaczęliśmy rozmawiać o robieniu dinozaurów [In “Valles Marineris”]powiedzieliśmy: „Tak, znajdźmy sposób, aby to zrobić”. Potem pojawiło się pytanie, jak zmieścić to wszystko w jednym pudełku”.
W przypadku niepokojącego (i dość makabrycznego) odcinka horroru zatytułowanego „The Griffin Incident” Myers przyznaje, że Goldsman to jego prawdziwa północ, jeśli chodzi o wszystkie elementy horroru, ponieważ zdobywca Oscara scenarzysta tak bardzo go kocha.
„Zawsze patrzę na jego reakcję, czy czujemy, że nam się udało. W każdym sezonie próbowaliśmy to zrobić i udało nam się kilka przyzwoitych. Ale nie do końca zrobiliśmy coś w rodzaju historii o duchach. Jego reakcja na to sprawiła, że było warto to zrobić”.
Goldsmana uważa za interesujące to, że rozumie zasady gatunku horroru, choć tak naprawdę nie ogląda już tak dużo horrorów, z wyjątkiem projektów horrorów, w które w jakiś sposób był twórczo zaangażowany.
„Im jestem starszy, tym trudniej mi to oglądać” – ujawnia. „Ta szczególna zbieżność otwartego optymizmu ze „Star Treka” i nawiedzonej natury świata stojącego za tym światem. Jest w tym rytm, niemal Lovecraftowskie poczucie, że istnieje coś więcej, niż wiemy i może niezbyt przyjemne. Po prostu uważam, że w „Star Treku” jest to naprawdę interesujące. Więc zbudowaliśmy to i nakręciliśmy jak horror i w moim przypadku to zadziałało. To miłe i przerażające.”
Wybierając ulubione momenty sezonu 4, Myers i Goldsman dzielą się spostrzeżeniami na temat kilku kluczowych członków załogi wyruszających w ich własne wewnętrzne podróże.
„Są rzeczy, przez które Uhura przechodzi w tym sezonie, które naprawdę mnie poruszają” – zauważa Myers. „Była nową rekrutką na początku serialu i w tej części nagle przejmuje większą kontrolę. Udaje jej się także ryzykować życie i ratować ludzi w sposób, jakiego nie widzieliśmy na ekranie. To prowadzi do czegoś, co uwielbiam, czyli do tego, że patrzy na to, kim będzie, kim była, i wiąże się z tym kilka naprawdę świetnych, emocjonalnych historii. Uwielbiam widzieć ją w tej podróży”.
Wybierając parę nieustraszonych oficerów Gwiezdnej Floty, Goldsman spogląda w stronę ambulatorium.
„Myślę, że w drugiej połowie sezonu istnieje zestaw powiązań między M’Bengą i Chapel, który naprawdę pogłębia obie postacie i pomaga nam zrozumieć, dokąd wszyscy zmierzają, co moim zdaniem Jess i Babs spisali się znakomicie” – dodaje. „Więc naprawdę nie mogę się tego doczekać”.
Sezon 4 „Star Trek: Strange New Worlds” jest już transmitowany na platformie Paramount+.