Bruce Springsteen o przetrwaniu depresji i swojej strategii przetrwania nawiedzeń ciemności – Marginalista

- Kultura - 13 lutego, 2026
Bruce Springsteen o przetrwaniu depresji i swojej strategii przetrwania nawiedzeń ciemności – Marginalista
Bruce Springsteen o przetrwaniu depresji i swojej strategii przetrwania nawiedzeń ciemności – Marginalista

Bruce Springsteen o przetrwaniu depresji i jego strategii przetrwania nawiedzeń ciemności

Zaczyna się od niskiego szumu, który przylega do podbrzusza godzin niczym inny wymiar. Stopniowo, ukradkiem, hałas wzrasta do ryczącej linii basu, aż zagłusza symfonię życia.

Może trwać dni, miesiące lub całe sezony istnienia. Odwiedzał Keatsa często w jego krótkim życiu, zostawiając go z umysłem pozbawionym pomysłów i rękami ciężkimi jak ołów. Reprezentowało Lorraine Hansberry „zimny, bezużyteczny, sfrustrowany, bezradny, rozczarowany, zły i zmęczony”. To napędzało Abrahama Lincolna na skraj samobójstwa.

Jeśli masz wystarczająco dużo szczęścia, jeśli masz odpowiednią pomoc naukową, wsparcie społeczne i szansę, pewnego dnia spojrzysz przez ramię czasu i niczym poetka Jane Kenyon wzdychasz z wdzięcznym niezrozumieniem: „Co mnie tak strasznie bolało przez całe życie, aż do tej chwili?” Ale dopóki nie nadejdzie ten moment, jak żywo zauważył w swoim William Styron klasyczny most empatii„szara mżawka grozy wywołana depresją przybiera charakter bólu fizycznego”.

Wśród legionu nas zmoczonego przez mżawkę znajduje się jeden z najbardziej ukochanych artystów naszej epoki, którego muzyka sprawiła, że ​​życie pokoleń stało się jaśniejsze i przyjemniejsze.

Bruce Springsteen jadący przełajowo w 1987 r. (Zdjęcie z Urodzony, by biegać.)

W swoich wspomnieniach Urodzony, by biegać (biblioteka publiczna), Bruce’a Springsteena pisze o „długich, przeciągających się depresjach” ojca, często tak wyniszczających, że całymi dniami nie mógł wstać z łóżka, a także o własnym upadku w stronę krawędzi otchłani, spowodowanym dziedzictwem genetycznym i mrokami dzieciństwa, oraz o tym, co powstrzymywało go przed upadkiem. „Niech Bóg pomoże Bruce’owi Springsteenowi, kiedy uzna, że ​​nie jest już Bogiem” – rozmyślał John Lennon jego najbardziej osobisty wywiadale żaden z „oni” z zewnątrz – żaden krytyk, żaden krzyk publiczności – nigdy nie dorówna wewnętrznemu chórowi udręki, który w najbardziej okrutny sposób spuszcza artystę z piedestału mocy twórczej w otchłań depresji.

W szczególnie wyrazistej winiecie z okresu tuż przed tym, jak w końcu zwrócił się o pomoc, Springsteen pisze:

Moja depresja wylewa się niczym plama ropy po pięknej turkusowo-zielonej otchłani mojej starannie zaplanowanej i kontrolowanej egzystencji. Jego czarny szlam grozi uduszeniem każdej żywej części mnie.

Nawet Ulubione książki Springsteena odzwierciedlają trwający całe życie odcień czerni. Ale to jest w jego BBC Dyski na bezludną wyspę z pozoru, jak najszczerzej otwiera się na temat swoich doświadczeń związanych z depresją i wyszkolonych w życiu mechanizmów radzenia sobie z nią. Zastanawia się:

Rozwinąłem pewne umiejętności, które pomagają mi sobie z tym poradzić, ale mimo to – jest to potężna, potężna rzecz, która naprawdę wypływa z rzeczy, które wciąż pozostają dla mnie niewytłumaczalne.

Bruce’a Springsteena. (Zdjęcie: BBC.)

Zauważywszy, że w dużej mierze jest to czysta biochemia i dlatego można ją w dużym stopniu uratować interwencjami biochemicznymi, rozważa umiejętności psychologiczne, które pomogły mu załagodzić atak, i proponuje buddyjską strategię nieopornej obecności z przepływem doświadczeń na własnych warunkach, połączoną z delikatnym przestrogą przed pułapką spragnionej winy projekcji:

Wystarczy nazwać to [helps]… Większość ludzi zazwyczaj chce to zrobić, gdy czują się źle, pierwszą rzeczą, którą chcesz zrobić, jest podanie powodu, dla którego tak się czujesz: „Czuję się źle, ponieważ…” i przeniesiesz to na kogoś innego „…ponieważ Johnny mi to powiedział” lub „to się wydarzyło”. I czasami to prawda. Ale często chcesz po prostu nazwać coś, czego nie da się szczególnie nazwać, a jeśli źle to nazwiesz, to tylko pogorszy wszystko.

Zatem moja „umiejętność” polega na mówieniu: „OK, to nie to, to nie tamto — to po prostu Ten. To jest coś, co przychodzi; to także coś, co przemija – i być może będzie to coś, z czym będę musiał żyć przez jakiś czas”.

Ale jeśli potrafisz to zaakceptować i trochę się z tym zrelaksować, bardzo często skraca to jego czas trwania.

Uzupełnij Kwiat — wzruszający animowany film krótkometrażowy o depresji i tym, czego potrzeba, aby odzyskać światło bytu — i Tim Ferriss dalej jak przeżył depresję samobójcząa następnie ponownie odwiedź wielowiekową książkę Roberta Burtona lekarstwo na melancholię oraz dwa stulecia ukochanych pisarzy – w tym Keatsa, Whitmana, Hansberry’ego, Carsona i Thoreau – na najpotężniejsze antidotum na depresję.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x