Co się stało z 56 sygnatariuszami Deklaracji Niepodległości

Co się stało z 56 sygnatariuszami Deklaracji Niepodległości
Co się stało z 56 sygnatariuszami Deklaracji Niepodległości

Autor: Joseph Lord za pośrednictwem The Epoch Times,

Stany Zjednoczone obchodzą dziś 250. – czyli półwiecze – rocznicę przyjęcia Deklaracji Niepodległości.

Kongres głosuje nad Deklaracją Niepodległości. Biblioteka Kongresu/domena publiczna

Choć 4 lipca przypada dzień przyjęcia poprawionego projektu Deklaracji Niepodległości autorstwa Thomasa Jeffersona, minęły miesiące, zanim dokument został podpisany przez wszystkich 56 mężczyzn, którzy ostatecznie podpisali się na nim.

Kilka kluczowych postaci w historii Ameryki – George Washington, Alexander Hamilton i James Madison – w ogóle nie pojawiają się wśród sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, pełnił w tym czasie funkcje wojskowe lub inne stanowiska.

Żaden z 56 sygnatariuszy nie zginął w wyniku ich podpisu, ale przed zakończeniem wojny pięciu zostało schwytanych, 12 zniszczono domy, a 17 straciło cały majątek. Żaden z 56 sygnatariuszy nigdy z własnej woli nie wyrzekł się sprawy niepodległości.

Oto, co przydarzyło się ludziom, którzy zobowiązali się do „naszego życia, naszego losu i naszego świętego honoru” sprawie amerykańskiej niepodległości, w oparciu o „oczywiste… prawdy”, którym nie mogło zaprzeczyć nawet światowe imperium – ani król.

„Mędrzec z Monticello”: Thomas Jefferson

Zdecydowanie najbardziej znany z sygnatariuszy Deklaracji – a także jej autor – Thomas Jefferson odniósł w późniejszym życiu szereg korzyści dzięki swojej roli w przygotowaniu dokumentu.

Podczas wojny Jeffersonowi, gdy był gubernatorem Wirginii, omal nie groziło schwytanie przez Brytyjczyków, co zmusiło go do ucieczki ze swojej posiadłości w Monticello. Doprowadziło to do oskarżeń o „tchórzostwo”, które ostatecznie skłoniły ustawodawców z Wirginii do wszczęcia formalnego śledztwa, w wyniku którego Jefferson został uniewinniony.

Później, Jefferson piastował szereg kluczowych stanowisk, najpierw jako ambasador USA we Francji, następnie jako sekretarz stanu za prezydenta George’a Washingtona i wiceprezydent za prezydenta Johna Adamsa.

Po tym, jak został wybrany na prezydenta – wydarzenie nazwane „rewolucją 1800 roku” – egalitarna wizja Jeffersona wyrażona w Deklaracji Niepodległości zaczęła być postrzegana jako jeden z najważniejszych dokumentów założenia Ameryki.

„Pierwszy Amerykanin”: Ben Franklin

Podczas gdy Jeffersonowi często przypisuje się lwią część zasług za sporządzenie Deklaracji, Benowi Franklinowi przypisuje się jedną krytyczną zmianę w dokumencie.

Powszechnie uznawany za multidyscyplinarnego specjalistę, Franklin został przez historię nazwany „pierwszym Amerykaninem” ze względu na swoje wczesne i długotrwałe wezwania do jedności kolonialnej Ameryki.

W preambule do Deklaracji Jefferson pierwotnie napisał: „Uważamy te prawdy za święte i niezaprzeczalne”.

Franklin, który zasiadał w komisji redakcyjnej, zastąpił to poprawką: „Uważamy, że te prawdy są oczywiste”.

Franklin był później ambasadorem we Francji i głównym negocjatorem w sprawie porozumienia kończącego wojnę z Wielką Brytanią, był „prezydentem” – czyli gubernatorem – Pensylwanii od 1785 do 1788 i był delegatem na Konwencję Konstytucyjną z 1787 roku.

Krótko przed śmiercią w 1790 r. Franklin wygłosił swoje ostatnie oświadczenie polityczne, popierając petycję wzywającą rząd federalny do zniesienia niewolnictwa.

„Atlas amerykańskiej niepodległości”: John Adams

John Adams, przyszły drugi prezydent, był jednym z pierwszych delegatów na Kongres Kontynentalny, który wezwał do niepodległości. Był także jednym z najzagorzalszych w jej obronie, przez co niektórzy nazwali go „Atlasem amerykańskiej niepodległości”.

W lutym 1778 r. Adams prawie został schwytany przez brytyjskie okręty wojenne, gdy wyjeżdżał z synem z misją dyplomatyczną do Paryża. Adams chwycił za muszkiet, by walczyć z brytyjskimi statkami, ale połączenie umiejętnej nawigacji i przypadkowej burzy wstrząsnęło pogonią. Gdyby został schwytany, Adamsowi prawdopodobnie groziłoby uwięzienie w Tower of London i egzekucja za zdradę stanu.

W wyniku jednego z najbardziej niezwykłych zbiegów okoliczności w historii Adams i Jefferson zmarli 4 lipca 1826 r. – 50 lat po przyjęciu Deklaracji. Ostatnie słowa Adamsa: „Jefferson wciąż żyje” były w rzeczywistości błędne: trzeci prezydent zmarł w Monticello kilka godzin wcześniej.

„Pierwszy ojciec założyciel”: Richard Henry Lee

Mniej znany niż Jefferson czy Adams, delegat z Wirginii Richard Henry Lee odegrał nie mniejszą rolę w doprowadzeniu do niepodległości, będąc autorem części Deklaracji stwierdzającej, że 13 kolonii „są i, co do zasady powinny być, wolnymi i niepodległymi państwami”.

2 lipca 1776 roku Drugi Kongres Kontynentalny przyjął tę „Rezolucję Lee”. Adams słynnie błędnie przepowiedział, że 2 lipca, a nie 4 lipca, będzie obchodzony jako Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych i zostanie upamiętniony „przepychem i paradą… z jednego końca kontynentu na drugi”.

W czasie wojny Lee stanął w obliczu ataków militarnych na swoją własność, chronicznego stresu, który odbił się na jego zdrowiu, a także poważnych strat w finansach, gdy wojna uderzyła w żeglugę międzynarodową i handel tytoniem, na którym polegał.

Później pełnił funkcję pierwszego senatora Wirginii obok Williama Graysona, dołączając do antyfederalistów sprzeciwiających się rządowi krajowemu. Lee zmarł w czerwcu 1794 w wieku 62 lat.

Jeździec północy: Caesar Rodney

Mniej znanym, ale krytycznym sygnatariuszem Deklaracji był Caesar Rodney, który cierpiąc na raka twarzy, przejechał 80 mil do Filadelfii, aby oddać decydujący głos na delegację Delaware za niepodległością.

Do zatwierdzenia uchwały Lee wymagane było jednomyślne poparcie wszystkich kolonii, co oznaczało, że głos Rodneya miał kluczowe znaczenie dla ostatecznego przyjęcia.

Rodney był później „prezydentem” lub gubernatorem stanu Delaware do 1781 r., a zmarł w 1784 r. na raka twarzy w wieku 55 lat.

Pierwszy sygnatariusz: John Hancock

Podpis Johna Hancocka na Deklaracji – pierwszej – był tak duży, że jego nazwisko stało się amerykańskim idiomem dotyczącym podpisu.

Rewolucyjny przywódca Massachusetts był przewodniczącym Drugiego Kongresu Kontynentalnego od 24 maja 1775 roku.

Hancock, poza tym, że był pierwszym sygnatariuszem, jest jedyną osobą, która faktycznie podpisała dokument 4 lipca 1776 roku.

Hancock stał na czele ogromnego imperium handlowego, czerpiąc swoje bogactwo częściowo z dziedzictwa, a częściowo z przemytu. Gdyby amerykańska niepodległość upadła, Hancock – podobnie jak jego rodzina – straciliby wszystko.

Pomimo bliskich wezwań udało mu się przetrwać rewolucję bez ryzyka schwytania. Jednak kilka jego majątków zostało zniszczonych lub zajętych przez Brytyjczyków podczas konfliktu, a Hancock wydał prawie połowę swojego majątku osobistego na finansowanie sprawy niepodległości.

Później pełnił funkcję pierwszego gubernatora niepodległego Massachusetts i zmarł w 1793 roku w wieku 56 lat.

Ostatni sygnatariusz: Thomas McKean

Podobnie jak kilku innych delegatów na Drugi Kongres Kontynentalny, Thomas McKean z Delaware wyjechał, aby przyłączyć się do Rewolucji, gdy tylko oddał głos za niepodległością.

Oznaczało to, że ostatecznie mógł podpisać dokumenty dopiero po kilku miesiącach – a według niektórych szacunków – latach. Choć historycy są przekonani, że McKean jest ostatnim sygnatariuszem, dokładna data jest kwestionowana i szacuje się, że przypada na początek 1777 r. aż do 1781 r.

McKean brał udział w kluczowych bitwach podczas konfliktu, pomagając w obronie Nowego Jorku i Delaware. W 1781 roku McKean był przewodniczącym Kongresu Kontynentalnego, co uczyniło go władzą cywilną kierującą bitwą pod Yorktown, która zakończyła wojnę.

Po rewolucji McKean pełnił funkcję głównego sędziego i gubernatora Pensylwanii. Podczas wojny 1812 r. dowodził cywilną grupą obronną przeciwko Brytyjczykom, po raz ostatni chwycił za broń przed śmiercią w 1817 r. w wieku 83 lat.

Ten, który zrzekł się swojego podpisu: Richard Stockton

Chociaż żaden z 56 sygnatariuszy nigdy dobrowolnie nie wyrzekł się swojego poparcia dla Deklaracji, historycy uważają, że sygnatariusz Richard Stockton z New Jersey zrzekł się swojego podpisu pod przymusem i po długim okresie niewoli przez Brytyjczyków.

Uwięziony przez Brytyjczyków Stockton podpisał umowę o zwolnieniu warunkowym, w której zrzekł się swojego podpisu i zobowiązał się nie brać udziału w wojnie. Zgodnie z umową Stockton zrezygnował z mandatu w Kongresie Kontynentalnym.

Później Stockton potwierdził swoją lojalność wobec Stanów Zjednoczonych przed śmiercią w wieku 50 lat w 1781 r.

Wojownicy

Podobnie jak McKean, kilku sygnatariuszy wzięło udział w konflikcie.

Należeli do nich Rodney, Oliver Wolcott z Connecticut, Thomas Nelson Jr. z Wirginii i William Floyd z Nowego Jorku.

Inni, którzy opuścili Filadelfię, aby przyłączyć się do konfliktu, zostali wzięci do jeńców wojennych podczas rewolucji.

Jednym z nich był George Walton, który został ranny i wzięty do niewoli podczas bitwy pod Savannah. Pomimo miesięcy spędzonych w brytyjskim areszcie Walton przeżył i ostatecznie został uwolniony, a następnie pełnił funkcję gubernatora, głównego sędziego i senatora USA w Gruzji.

Trzej inni – Thomas Heyward Jr., Arthur Middleton i Edward Rutledge – zostali wzięci do niewoli podczas bitwy pod Charleston. Wszyscy trzej przeżyli miesiące niewoli w St. Augustine na Florydzie, a Heyward stał się ostatnim z trzech, który zmarł w 1809 roku w wieku 62 lat.

Domy splądrowane, zajęte lub zniszczone

Wielu innych sygnatariuszy poniosło konsekwencje związane z ich majątkami i majątkami. Do najwybitniejszych z nich należeli Lee i Hancock.

Tymczasem w Nowym Jorku Brytyjczycy zniszczyli majątek sygnatariusza Francisa Lewisa, którzy podczas ataku pojmali jego żonę. Przetrzymywana w niewoli przez miesiące bez zmiany ubrania i odpowiedniego pożywienia Elizabeth Annesley Lewis została ostatecznie uwolniona w ramach wymiany więźniów wynegocjowanej przez Waszyngton, ale wkrótce potem zmarła w wyniku stresu związanego z tą męką.

Również w Nowym Jorku rozległe posiadłości sygnatariuszy Williama Floyda, Philipa Livingstona i Lewisa Morrisa zajęli podczas wojny Brytyjczycy, a posiadłości wykorzystywano jako koszary lub stajnie.

Sygnatariusz John Hart z New Jersey również został zmuszony do ucieczki ze swojego domu – i łoża śmierci swojej żony – gdy wojska heskie zaatakowały jego farmę i młyny.

Najdłużej żyjący sygnatariusz: Charles Carroll

W 1832 roku Charles Carroll z Maryland wiedział, że umiera.

Carroll, jedyny katolicki sygnatariusz Deklaracji, był wówczas jedynym pozostałym sygnatariuszem dokumentu przez około sześć lat.

Zdobył to wyróżnienie 4 lipca 1826 roku, po śmierci Adamsa i Jeffersona, którzy byli jednymi z trzech ostatnich żyjących sygnatariuszy. Franklin zmarł ponad 40 lat wcześniej.

W 1832 roku Carroll był już przyzwyczajony do pytań, które otrzymywał od młodych ludzi i reporterów, którym zależało na zachowaniu jak największej części wczesnej Republiki w schyłkowych latach dwudziestych XIX wieku.

Przed śmiercią Carroll odegrał kluczową rolę w powitaniu nowej ery amerykańskiego życia, kładąc kamień węgielny pod budowę kolei B&O, co stanowiło jeden z pierwszych kroków w kierunku kolei transkontynentalnej, której ukończenie miało zająć dziesięciolecia.

Śmierć Carrolla została upamiętniona w gazetach i na ulicach rozkwitającej republiki amerykańskiej, której obywatele uznali, że wraz ze śmiercią Carrolla faktycznie skończyło się pierwsze pokolenie Stanów Zjednoczonych.

Komentując swój status pod koniec życia, Carroll napisał: „Wdzięczny Bogu Wszechmogącemu za błogosławieństwa.[…]Niniejszym polecam obecnemu i przyszłym pokoleniom zasady zawarte w tym ważnym dokumencie… i modlę się, aby wolności obywatelskie i religijne, które zapewnili mojemu krajowi, mogły zostać utrwalone”.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x