
Nie dzieje się to poprzez słowa, które wybierają, kiedy chcą być widziani lub znani, ale raczej poprzez wybory, których dokonują, gdy myślą, że i tak zrozumiesz.
Unikanie to jeden z tych wyborów, który jest subtelny, ale wymowny.
Kiedy ktoś odzyskuje swoją energię po tym, jak cię skrzywdził, kiedy znika, zamiast naprawić to, co złamał lub złamał w twoim połączeniu, kiedy wycofuje się w ciszę, zamiast wziąć odpowiedzialność za ból, który spowodował – nie powoduje „dezorientacji”. Są przyległy. Nie o to, co do ciebie czują, nie o to, jak postrzegają twoją wartość, ale o ich własny granice emocjonalne.
Mimo to może to wydawać się osobiste. Ale wiara zachęca do bliższego spojrzenia – to, co wygląda na porzucenie, często jest zamaskowaną jasnością. To, co wydaje się odrzuceniem, często się zdarza Bóg pozwala ci świadczyć o prawdzie mógłbyś przeoczyć, gdyby ich obecność pozostała zakotwiczona w twoim życiu.

Unikanie jest głęboko ludzkim mechanizmem obronnym, ale duchowo staje się linią podziału. Człowiek, który znika po tym, jak wyrządził ci krzywdę, nie wybiera wolności – wybiera pozostanie nieuzdrowionym. Wybiera spokój stagnacji zamiast dyskomfortu wzrostu. Ciemna kobiecość nie jest przez to zagrożona; ona po prostu widzi to takim, jakim jest. Rozumie, że związek oparty na unikaniu nigdy nie stanie się związkiem zakorzenionym w prawdzie. Rozumie, że miłość nie może rozwijać się w miejscu, gdzie odpowiedzialność wydaje się zagrożeniem. Rozumie też, że Bóg nigdy nie poprosi jej, aby niosła ciężar emocjonalny, którego ktoś inny nie chce sam udźwignąć.
Jest w tym uświadomieniu sobie miękkość, ale jest też dystans. Łagodność w uznaniu, że ludzie mogą kochać jedynie na poziomie własnego uzdrowienia i brak przywiązania w uznaniu, że brak uzdrowienia nie jest twoim zadaniem. Wiara nie wymaga, abyś się skurczył, aby dostosować się do emocjonalnych ograniczeń kogoś innego. Wiara wymaga od ciebie zaufania, że gdy ktoś ujawni swoje możliwości lub ich brak, powinieneś zareagować rozeznaniem, a nie desperacją. Bóg nie jest zainteresowany dawaniem ci częściowej miłości udanej jako potencjalna. Jego zadaniem jest ujawnienie dokładnie, kto może, a kto nie może udać się tam, dokąd cię prowadzą.
Ciemna kobiecość, gdy jest zakorzeniony w Bogunie jest mściwy ani zimny. Po prostu nie chce brać udziału w cyklach, które ranią jej ducha. Rozumie, że gdy mężczyzna unika odpowiedzialności, nie tylko oddala się od niej, ale także od wersji siebie, do której intymność zachęcała go, aby się rozwinął. Rozumie duchowy ciężar partnerstwa i nie chce go dźwigać w pojedynkę. Nie chce przekładać emocjonalnej nieobecności na tajemnicę. Nie myli ciszy z głębią. Nie chce się wykrzywiać w kogoś, kogo łatwiej kochać.
Ten rodzaj przejrzystości jej nie hartuje – ona ją dojrzewa. Uczy ją, że niektóre zakończenia to nie porażki, ale interwencje. Uczy ją, że czasami Bóg usuwa ludzi nie dlatego, że są źli, ale dlatego, że są nieprzygotowani. Uczy ją, że miłości nie można udowodnić bliskością, ale konsekwencją, uczciwością i gotowością. A co najważniejsze, uczy ją, że jej wiara i jej granice nie są sobie przeciwstawne; są towarzyszami. Jeden zakotwicza jej ducha, drugi chroni jej serce.
W końcu unikanie staje się wyznaniem. Nie z powodu jej niedoskonałości, ale z powodu ich niemożności spotkania się z nią tam, gdzie ona jest. I chociaż może opłakiwać to, co mogło się wydarzyć, nie idealizuje już wersji historii, która wymagałaby od niej uciszenia swoich potrzeb, aby zachować spokój. Idzie naprzód – nie dlatego, że jest niewzruszona, ale dlatego, że wie, że Bóg nigdy nie prosi jej, aby przebywała w miejscach, które wymagają od niej porzucenia kobiety, na jaką ją kształtuje.
Oto cicha moc kobiety, która posiada zarówno wiarę, jak i rozeznanie — ona nie boi się prawdy. Ona słucha To. Ona to szanuje. I pozwala, aby prowadziła ją ku życiu i miłości, która zawsze miała ją znaleźć.
Autorką jest Rebecca Simon 111 Nabożeństwa I Odpuść, zaufaj Bogu.