
z śmierć z góry dział
Trudno uwierzyć, że kiedyś byliśmy zszokowani, gdy usłyszeliśmy, jak przedstawiciel rządu z dumą to oznajmił zabijamy ludzi na podstawie metadanych.
To, co dzieje się teraz, jest jeszcze bardziej niepokojące. Zabijamy ludzi po prostu dlatego, że przypadkowo znaleźli się na łodziach wypływających z niektórych brzegów i płynących w stronę wód międzynarodowych.
Wojna z narkotykami zawsze była zła. Zawsze opierała się na celach usprawiedliwiających złośliwe środki, zwłaszcza gdy środki te zwykle oznaczały zabijanie lub uwięzienie osób rasy innej niż biała.
Pod rządami Trumpa było jeszcze gorzej. Trump udawał samo istnienie handlu narkotykami – czegoś, co wiąże się z wymianą pieniędzy na towary przez osoby dorosłe, które wyrażają na to zgodę – usprawiedliwia masową rzeź ludzi na łodziach na wodach międzynarodowych.
Departament Obrony i sam Trump opublikowali w mediach społecznościowych klipy przedstawiające strajki łodzi, prawie zawsze w towarzystwie poprzez egoistyczne wypowiedzi o ochronie Amerykanów przed zagranicznymi kartelami narkotykowymi.
Jednak rząd zaoferował bardzo niewiele wsparcia dla swoich wpisów w mediach społecznościowych i oświadczeń publicznych. Nie ma prawie żadnej dokumentacji potwierdzającej twierdzenia o egzekucjach na morzu rzekomych handlarzy narkotyków. Prawie nic nie łączy tych przypadkowych morderstw z działalnością kartelu.
Rząd nie wykazał żadnego zainteresowania identyfikacją ofiar swojego programu morderstw pozasądowych. A dlaczego miałby to robić? Identyfikacja ofiar ataku dronów może podciąć niepotwierdzonych twierdzeń rządu. Co gorsza, może to zdemaskować to, czym jest: ludobójstwem na małą skalę, mającym na celu zabicie ludzi rasy innej niż biała, których ostatecznym celem móc być Stanami Zjednoczonymi.
Do wszystkich innych należy zrobienie tego, czego nie zrobi ten rząd ze swoim historycznie dużym deficytem: zajęcie się kosztami ludzkimi swojego antagonizmu wobec jakiegokolwiek narodu położonego na południe od granicy USA. Ci, którzy wykonują ten ciężki wysiłek, nie mają korzyści w postaci miliardów dolarów finansowania ani wewnętrznej presji, aby odkryć prawdę. Robią to, bo nasz rząd przyzwyczajenie.
Dwudziestu dziennikarzom współpracującym z Latynoamerykańskim Centrum Dziennikarstwa Śledczego (CLIP) udało się zidentyfikować 13 ofiar ataków dronów administracji Trumpa. I chociaż to tylko niewielki procent z prawie 200 osób, które nasz naród zamordował na otwartych wodach od czasu objęcia urzędu przez Trumpa, nadal ma to znaczenie.
Ta administracja może preferować, aby ci ludzie pozostali bez twarzy i imion, ponieważ dzięki temu ich zabijanie jest o wiele łatwiejsze do zlekceważenia. Jednak każdy, kto ma sumienie operacyjne, nie powinien udawać, że ten wysiłek jest zbyt mały, aby miał znaczenie. To prawda, i to nazwiska niewielkiej części ludzi, których ta administracja prawdopodobnie od razu zamordowała — założenie, które powinno obowiązywać do czasu, gdy administracja będzie skłonna przedstawić dowody twierdzące inaczej.
Spośród 16 zidentyfikowanych obecnie ofiar osiem to Wenezuelczycy: Juan Carlos Fuentes, 43 lata; Louis Ramon Amundarain, 36 lat; Edward Hidalgo, 46 lat; Dushak Milovcic, 24 lata; oraz Robert Sanchez, Jesus Carreño, Eduardo Jaime i Luis Ali Martinez. Trzech z nich to Kolumbijczycy: Alejandro Andres Carranza Medina (42 l.) oraz Ronald Arregoces i Adrian Lubo (wiek nieznany). Dwóch pochodzi z Ekwadoru: Pedro Ramon Holguin (40 lat) i Carlos Manuel Rodriguez Solorzano (34 lata); dwóch z Trynidadów: Chad Joseph, 26 lat i Rishi Samaroo (wiek nieznany); Ricky Joseph (wiek nieznany) pochodzi z Saint Lucia.
Część osób zamordowanych przez Departament Obrony Trumpa po prostu podróżowała z jednego kraju do drugiego, aby zapewnić sobie zatrudnienie. Niektórzy z nich mogli przewozić narkotyki, ale byli to raczej muły, a nie kluczowi członkowie międzynarodowych karteli narkotykowych. To, co tak naprawdę wiadomo o prawie 200 osobach zabitych przez administrację, jest minimalne. I jedyny taki podmiot mógł zapewnia lepszy wgląd w cele ataków dronów, nie jest zainteresowany udostępnianiem tych informacji ktokolwiek.
W ciągu ośmiu miesięcy od rozpoczęcia nalotów Stany Zjednoczone nie przedstawiły żadnych dowodów na to, że którakolwiek ze 194 ofiar była zamieszana w handel narkotykami.
Przeczytaj to jeszcze raz: rząd USA nie przedstawił dowodów na ten temat każdy spośród 194 ofiar morderstw. Zamiast tego wytworzył ciągły strumień bezpodstawnych obelg, mających przekonać najgłupszych Amerykanów, że te zabójstwa były uzasadnione.
To, co mówią urzędnicy rządowi, nie wymazuje odmowy przedstawienia dowodów na poparcie swoich twierdzeń, a tym bardziej nie usprawiedliwia zabójstw, o których nie chce uczciwie rozmawiać ze społeczeństwem USA lub nadzorem Kongresu.
Rzecznik Dowództwa Południowego Stanów Zjednoczonych powiedział że wszystkie ataki były „zamierzone, zgodne z prawem i precyzyjne, skierowane konkretnie przeciwko terrorystom narkotykowym i osobom im pomagającym. Mamy pełne zaufanie do specjalistów operacyjnych i wywiadu, którzy informują nasze misje”.
To nie jest dowód na nic. To stwierdzenie ma charakter ostateczny, co stanowi dokładne przeciwieństwo dowodu, jak stwierdzi każdy sąd. Mówi po prostu, że rząd ma rację, ponieważ rząd twierdzi, że ma rację. To nie jest usprawiedliwienie. To ktoś reprezentujący podmioty pochłaniające miliardy urzędników federalnych, mówiący ludziom płacącym ich ponadwymiarową pensję „ponieważ tak powiedziałem” i oczekujący, że to koniec dyskusji.
Amerykańskie społeczeństwo nie jest dzieckiem rządu. Właściwie jest odwrotnie. Rząd jest zależny od społeczeństwa, co czyni go dorosłym w tej rozmowie. Fakt, że zdecydowanie zbyt wielu uczestników MAGA nie chce być dorosłymi na sali, znacznie ułatwia rządowi udawanie, że nic nie jest winien społeczeństwu. Ale to nie zmienia tego, jak to faktycznie działa. Rząd pracuje dla nas, a nie odwrotnie. A kiedy tak się nie dzieje, obowiązkiem społeczeństwa jest przypomnienie mu o jego miejscu.
W tym przypadku potrzeba było ludzi w innych krajach, aby wygenerować odrobinę odpowiedzialności, którą ten naród – pod rządami Trumpa – wydaje się nie chcieć zrobić tego sam. To jest po prostu cholernie smutne.
Zapisano pod: strajki łodzi, Donald Trump, wojna narkotykowa, pozasądowe zabójstwa, morderstwo, , rasizm, administracja Trumpa
Firmy: klips, Centrum dziennikarstwa śledczego w Ameryce Łacińskiej