
Ten esej jest adaptacją Przejście.
„W wielkim łańcuchu przyczyny i skutku” – napisał takim, jakim był Alexander von Humboldt nauczanie nauki czytania poezji natury„żadnego pojedynczego faktu nie można rozpatrywać w oderwaniu”.
Kiedy za życia Humboldta pierwsi europejscy koloniści dotarli na brzeg Nowej Zelandii, koty i szczury, które zeszły z ich statków, zaczęły dziesiątkować rodzimą populację rudzików czarnych — ptaków wielkości wróbla z żółtymi stopami, które wyewoluowały bez ssaków drapieżnych, łączą się w pary na całe życie w monogamiczne pary i wychowują tylko dwa pisklęta rocznie w gniazdach przypominających miseczki blisko ziemi.
Ptak po ptaku, pazur za pazurem, w ciągu stulecia ocalało tylko siedmiu.

Zdesperowani, aby zachęcić ocalałe do rozmnażania się, działacze na rzecz ochrony przyrody przenieśli je na wyspę Mangere, gdzie posadzono dwadzieścia tysięcy drzew, aby zapewnić rudzikom gościnne siedlisko. Ale nie połączyliby się w pary — tajemnicze są drogi nawet ptasiego serca, gdyż wszystko jest jedną tajemnicą.
Dwóch z siedmiu zmarło.
Wśród pięciu ocalałych była jedyna samica zdolna do składania płodnych jaj – rudzik tak stary, że zaczęto go nazywać Old Blue. W wieku ośmiu lat przeżyła dwukrotnie przeciętnego rudzika. Naukowcy pomyśleli, że gdyby gatunek ten przetrwał na prawie nielotnych skrzydłach Old Blue, byłaby w stanie złożyć więcej jaj, gdyby jej potomstwo było wychowywane przez rodziców zastępczych.
Gajówki były pierwszymi wyznaczonymi rodzicami zastępczymi, ale nie zapewniały wystarczającego karmienia piskląt.
Następnie podjęto próbę cycków, ale odniosły zbyt duży sukces jako rodzice zastępczy — pisklęta rudzika dorastały, postrzegając siebie jako cycki i chciały kojarzyć się wyłącznie z innymi cyckami.
Wreszcie pisklęta wróciły do Old Blue, pod którego opieką rozwijały się jak czarne rudziki.
Samotna matka uratowała cały gatunek znad krawędzi wyginięcia.
Old Blue dożył czternastu lat i wychował jedenaście piskląt. Wszystkie rudziki czarne na świecie, w liczbie około 250, są fraktalnymi wysłannikami jej genów – co stanowi skrzydlate przypomnienie, że ogromne szkody można naprawić jednym aktem nieustępliwej czułości.